Czytam w różnych publikatorach o "zardzewiałym gwoździu","krzywym gwoździu", "tępym gwoździu" - czyli pokłosie występu pani z prokuratury, która powiedziała, że nagranie rozmowy z A.Lepperem przedstawione przez Z.Ziobrę jest "najprawdopodobniej nieoryginalne". I tak się zastanawiam: o co tu chodzi?
Pani z prokuratury nie chciała odpowiedzeć na pytanie, czy oznacza to, że nagranie jest zmanipulowane. Ponoć wersja odtworzona z dyktafonu i wersja przekazana na płycie róznią się.
Z.Ziobro tłumaczy, że nigdy nie ukrywał, że przekazał kopię, co zrobił z nagraniem z dyktafonu - tego chyba nie pamięta. Może tak było, może nie. Można wierzyć Ziobrze, można nie wierzyć. Wersja Ziobry brzmi spójnie - czemu on to nagrywał - to już jest inna rzecz - ale że potem z nagraniem stało się to, co się stało - tutaj nie doszukałem się słabych punktów. Może nie mam tej wyobraźni, co publikatory.
Wersja prokuratury - brzmi co najmniej dziwnie. Pani prokurator wyszła i językiem ezopowym powiedziła coś. Owo coś stało się podstawą najdalej idących interpretacji w rzeczonych publikatorach. Bo czy pani z prokuratury powiedziała, że nagranie przekazane przez Ziobrę było zmanipulowane? Że coś zostało skasowane? Że były jakieś manipulacje, ingerencje? Że jakieś istotne fragmenty usunięto? Nie powiedziała. Gdyby coś takiego było, czy by powiedziała? Po co więc powiedziała, skoro nie mogła powiedzieć więcej, a wiedziała doskonale, że będą ją pytać o to "więcej". A może na tych nagraniach po prostu nie było "więcej"
Drugie pytanie: a dlaczego pani z prokuratury uznała za stosowne poinformować akurat teraz, że najnowsze ustalenia są takie, jak poinformowała? I poinformowała o tym, co już jest wiadomo? Czyli, że Ziobro przekazał nagranie nieoryginalne? Czy nie obawiała się, że ktoś tu się doszuka braku logiki? Skoro nie może powiedzieć, że jest zmanipulowane, a że jest nieoryginalne wiadomo od dawna, to po co w ogóle mówiła? I czemu akurat teraz? Niby miały to być "najnowsze ustalenia". Ale jeżeli wie tylko tyle, ze nagranie jest "nieoryginalne" to cóż to za "najnowsze ustalenia"? A jeśli wie więcej - to po co teraz mówi tylko tyle, że nagranie jest "nieoryginalne"?
A może "pani z prokuratury" wcale taka głupia i nielogiczna nie jest (przyznam, że określenie "pani z prokuratury" od tej chwili biorę w cudzysłów, gdyż od tego miejsca określam tak kierownictwo porkuratury - gdzie by się ono nie znajdowało).? A więc może "pani z prokuratury" raczej zachowała się sprytnie? Może wiedziała dobrze - w końcu skoro jest "panią z prokuratury" to nie jest jakąś tam pierwszą lepszą panią - a niewątpliwie jest inteligentna i wie, co jest w świecie medialnym grane? I że może wyjść i powiedzieć na przykład całą prawdę - czyli że akurat nowe kierownictwo wydało polecenie zbadania "gwoździa", płyty itp. - pod kątem manipulacji - no i z "najnowszych ustaleń" wyszło, że na "gwoździu" jest co innego - bo "gwóźdź" od czasu rozmowy do czasu przekazania do badań był używany, może coś w nim usuwano, kasowano? A więc oba nagrania mogą się różnić - i, co jeszcze pewniejsze - to, co Ziobro przekazał prokuraturze jest faktycznie "nieoryginalne"?
Może wiedziała, że jak wyjdzie do kamer i to wszystko opowie (nawet w odpowiedzi na jakiś przeciek - w końcu pewno też "z prokuratury"), to media wcale nie będą pytały: czemu teraz, czemu nie poczekała aż będzie wiadomo na pewno, że były ingerencje, czemu informuje o czymś, co jest już wiadme? Może "pani z prokuratury" doskonale wiedziała, że media prędzej niż zadawać pytania prokuraturze raczej zaczną na wyścigi udowadniać, że "gwóźdź Ziobry" faktycznie był "zardzewiały"? Gdy wybuchła owa "afera", TVN24 zaprosił jakiegoś profesora - eksperta. On był chyba z prawnikiem kryminologiem, nie widziałem początku. I z tego profesora usiłował TVN24 wycisnąć wrpost stwierdzenie, że Ziobro zmanipulował nagranie - albo chociaż, że prawdopodobnie zmanipulował. Ale że ekspert był (chyba był) prawnikiem, to się to dyżurnej walterówce nie udało - i jedynie zwrócił uwagę, że "nieoryginalne" nie musi oznaczać "zmanipulowany".
I taki klimat publikatory budują - a Ziobrze musi wystarczyć tylko to, co powie na konferencji prasowej. Nikt poza nim nie zapyta chociażby czemu akurat teraz "pani z prokuratury" ogłosiła taką połowiczną sensację. Ja się domyślam czemu - i chyba nie tylko ja.
Otóż moja hipoteza jest taka: ponieważ rządząca "Ciamciaramcia Obywatelska" nie bardzo radzi sobie nie tylko z rządzeniem Polską, ale nawet kompletnie nie radzi sobie z administrowaniem własną Radą Ministrów - a w dodatku maska "miłości i zaufania" spadła Dodaldowi Tuskowi z twarzy - i znów pokazały się wilcze oczy (na konferencji po "nie-rządzie, kiedy baształ minister Kopacz, na konferencji w Sejmie, kiedy beształ dziennikarzy: tu TVN24 tak się zdziwił, że aż pokazywał to w kółko - widać sami uwierzyli przez ostatnie dwa lata własnej propagandzie i teraz są autentycznie zszokowani) - trzeba było podjąć decyzję o zatuszowaniu kłopotów. Temu miało służyć chociażby słynne doniesienie pani aktualnie rządzącej Warszawą na nadmierną konsumpcję kotletów przez "ekipę Lecha Kaczyńskiego" (show medialny na dwa dni), temu samemu miało słuzyć oświadczenie "pani z prokuratury". Bo media zaczynają się niecierpliwić, zapasy wazeliny wyczerpują się i trzeba dorzucić do antypisowskiego pieca - bo to temat, który media na pewno (jeszcze...) podłapią skwapliwie. Na razie się to udało - ale czy uda się i następnym razem?
Ale czy media(przynajmniej niektóre, bo niektóre na pewno nie) i niektórzy dziennikarze za "kaczyzmu" broniący demokracji przed Polakami nie zakochają się już wkrótce w chociażby nowej partii tworzonej przez Kazimierza Marcinkiewicza, Jana Rokitę i pewnie jeszcze paru medialnie atraktyjncyh dżentelmenów? O to chyba "pani z prokuratury" wcale nie chodziło.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)