Ja jednak pozwolę sobie być odmiennego zdania niż pan premier Dodald Tusk.
Po pierwsze - od tego właśnie jest rząd - dobitnie mówił to p. Dodald Tusk gdy był spór o kompetencje w polityce zagranicznej, chociaż tam konstytucja pewne uprawnienia przyznaje i Prezydentowi. Natomiast w dziedzinie ochrony zdrowia żadnych szczególnych kompetencji Prezydent nie ma, więc tutaj p.Tusk powinien wiedzieć, że nie ma czego żądać od prezydenta - może być raczej na odwrót.
Po drugie - PiS ma pełne prawo powiedzieć Tuskowi: tyle pomocy jego rządowi ze strony PiS-owskiej opozycji - ile było pomocy PO rządowi Jarosława Kaczyńskiego. Albo chociaż połowę - to i tak będzie aż nadto i Tusk podziękuje za taką pomoc.
I po trzecie - pomoc nie może się ograniczać do mechaniczneo przyklepania tego, co uda się w końcu przedstawić rządowi - Prezydent już zapowiedział weto wobec ewentualnego dodatkowego ubezpieczenia (co oburzyło PO) - i jestem przekonany, że ludzie się z nim zgodzą, gdyby uchwalone ustawy miały powodować, że ten sam sprzęt medyczny i ci sami lekarze będą do dyspozycji pacjentów ubezpieczonych normalnie za pół roku, a ubezpieczonych dodatkowo - pojutrze. Zresztą może ja się na tym i nie znam - ale ponoć nie trzeba dodatkowych funduszy na ochronę zdrowia - a jak nie trzeba, to po co dodatkowe ubezpieczenia? Kolejki odciążyć można np. zachęcając (a nie zniechęcając) pracodawców do fundowania pracownikom abonamentów w prywatnej służbie zdrowia. Tutaj wprawdzie jakiś koszt państwo by poniosło - ale nie byłoby to pompowanie pieniędzy w "worek bez dna".


Komentarze
Pokaż komentarze (1)