dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery
47
BLOG

Kilka pytań do RPO w sprawie JOW

dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery Polityka Obserwuj notkę 18

Jak poinformował blog jednomandatowe.salon24.pl, Rzecznik Praw Obywatelskich opowiedział się za akcją na rzecz jednomandatowych okręgów wyborczych. Mam w zwizku z tym kilka doń pytań:

Gdzie łamane są prawa obywateli w wielomandatowych okręgach wyborczych w systemie proporcjonalnym?

Czy rzecznik zdaje sobie sprawę, że wybory proporcjonalne nie są złamaniem zasad demokracji, gdyż stosowane są w wielu państwach uznawanych za demokratyczne (ot, taka Dania na przykład)? Co więcej, polska ordynacja wyborcza zapewnia "ponadstandardowy" wpływ wyborcy na to, który z kandydatów otrzyma pierwszeństwo do uzyskania mandatu. Wyborca ma pełną swobodę wyboru spośród kandydatów z listy - w ramach partii, na którą głosuje. Klasyczny system proporcjonalny ogranicza się jedynie do możliwosci wskazania listy kandydatów, a pierwszeństwo do uzyskania mandatów ustala komitet wyborczy. W polskim prawie wyborczym to wyborcy i nikt poza nimi nie decyduje o pierwszeństwie do otrzymania mandatów. RPO o tym nie wie?

Powiem więcej - znany jest fakt, ze w wyborach większościowych kandydaci nie związani z żadną partią mają niewielkie szanse na uzyskanie mandatu - tak jest w Wielkiej Brytanii, tak jest i w Polsce (patrz: Senat - jedynym "bezpartyjnym" nie formalnie, ale faktycznie w sensie popierania przez duże partie - chociaż też przecież nie do końca - okazał się sen. Cimoszewicz). Skoro tak - to wyborca chcący głosować na daną partię (mam nadzieję, że RPO nie chce likwidować partii politycznych) a niepopierający wystawionego przez tę partię wjego okręgu wyborczym kandydata ma do wyboru - albo poprzeć kandydata wbrew sobie, albo poprzeć kandydata konkurencji - też wbrew sobie, albo poprzeć kandydata niezależnego - bez szans na mandat - eż niejako wbrew sobie, bo kto chce głosować wiedząc, że głos pójdzie na marne. Albo też - w ogóle nie zagłosować. Też wbrew sobie - bo on chce głosowac, ale nie ma na kogo. W systemie obecnie obowiązującym - jezeli wyborcy dajmy na to PiS nie podoba się Jarosław Kaczyński - to może zagłosować na Nelli Rokicinę. Nie podoba mu się Nelli - moze głosować na Ołdakowskiego. W okręgu jednomandatowym tak nie może.

RPO stwierdza: "Parlamentarzyści wyłonieni w okręgach jednomandatowych są bardziej związani ze swymi wyborcami, przez co kierują się większą odpowiedzialnością i kulturą polityczną." W trybie kategorycznym to stwierdza. Ja pytam RPO: czy sen. Stokłosa, sen. Gawronik kierowali się wiekszą odpowiedzialnością i kulturą polityczną niż posłowie? Oni byli wybrani w okręgach co prawda nie jednomandatowych, ale dwumandatowych. Według ordynacji większościowej. I czy senator NIesiołowski wybrany większoścowo charakteryzował się większą odpowiedzialnością i kulturą polityczną niż poseł Niesiołowski wybrany proporcjonalnie? A pos. Putra ową kulturą w Sejmie nie wykazuje się tak, jak się wykazywał jako senator Putra?

"Wyborcy mogą więc mieć silniejsze poczucie znaczenia swoich głosów, a dzięki temu chętniej i liczniej korzystać z biernego i czynnego prawa wyborczego." To kolejna teza rzecznika. Wybory większościowe mamy do Senatu oraz w gminach do 20 tys, mieszkańców. Znów - nie jednomandatowe - ale większościowe, "na konkretne osoby" się głosuje. I co z tą frekwencją w wyborach do Senatu? A w wyborach uzupełniających? W gminach do 20 tys. mieszkańców frekwencja w 2006 roku w wyborach do rad, wyniosła 50%, w gminach pow. 20 tys. ok. 44 %.

Biorąc pod uwagę to, że wybory większościowe odbywaja się w gminach niewielkich oraz to, że we wszystkich gminach odbywają wybory większościowe wójtów, burmistrzów itp- oraz też to, że w wyborach tychże wójtów, burmistrzów i prezydentów miast w pierwszym głosowaniu wzięło udział ok. 46% uprawnionych - a w drugim niecałe 40% - a więc mamy tu do czynienia z tyloma czynnikami świadczącymi w różną stronę - ja bym się nie pokusił o stawianie kategorycznej tezy, że wybory większościowe spowodują wzrost frekwencji. Zresztą w wyborach do Sejmu i Senatu w 2007 r. mieliśmy znaczący wzrost frekwencji w porównaniu z 2005 r. - i nie były do tego potrzebne żadne wybory większościowe.

Wydaje mi się, że Rzecznik Praw Obywatelskich wyszedł bardzo daleko poza swoją rolę. Oczekiwałbym od niego, jeśli chodzi o prawo wyborcze, raczej domagania się, żeby każdy lokal wyborczy (a nie tylko wybrane w gminie) był dostępny dla niepełnosprawnych. Oczekiwałbym, że wystąpi w interesie obłożnie chorych, którzy nie mają możliwosci głosowania bez wychodzenia z domu. Oczekiwałbym wystąpienia o dalsze ułatwienia w głosowaniu poza granicami kraju. Oczekiwałbym wystąpienia w interesie mieszkańców okręgu wyborczego nr 19 (Warszawa), który każdorazowo jest "oskubywany" z jednego mandatu (a w 2007 z dwóch) na rzecz głosów oddawanych za granicą.

Natomiast na pewno nie oczekiwałbym opowiadania się po jednej stronie debaty o charakterze ściśle politycznym, ustrojowym - w dodatku przy użyciu argumentów wątpliwych czy wręcz populistycznych. Nie taka jest Pańska rola, Panie Doktorze!

Gdyby ktoś coś, to zapraszam serdecznie https://twitter.com/Cytadela_WN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka