Pamiętacie Państwo, jak minister Ziobro często urządzał konferencje prasowe? Pamiętacie jak za to był przeczołgiwany przez media? To dobrze. A teraz przypomnijcie sobie, o czym były te konferencje. O planach ministerstwa, o prowadzonych postępowaniach, o ich wynikach.
I teraz popatrzcie Państwo na ministra Ćwiąkalskiego. Ile konferencji, występów w mediach? Przynajmniej tyle samo. I o czym te konferencje? "Gwóźdź" Ziobry, laptop Ziobry, "rozpłatany dysk", dokumenty Ziobry.
Pal licho media, że nie krytykują ministra za marnowanie czasu na bzdury, w końcu te media same wzywały PO, żeby "część energii poświęciła na rozliczanie PiS-u". Ale przecież to jest kolejna kompromitacja. Cóż PO ma do zaoferowania, skoro ciągle nas zajmuje tego typu bzdurami, jak wydatki ekipy Lecha Kaczyńskiego na wino, laptop Ziobry, który miał być zniszczony a ponoć chodzi, "gwóźdź Ziobry", pyskówki z pałacem prezydenckim w wykonaniu ministrów i samego premiera oraz, jako projekt pozytywny... zmiana przepisów meldunkowych. Do tego dochodzą "występy" posła Palikota, minister Pitery.
A w tle chociazby dziwne ruchy premiera Pawlaka, który bije na głowe ekipę PO w dojrzałosci politycznej -wie doskonale, że zamiast się awanturować, najlepiej działać po cichu. Dalej się zajedzie. Albo dziwne nominacje w służbach.
Każdy dzień czymś zadziwia. Powinno mnie to cieszyć - bo mogę sobie teraz spokojnie powiedzeć "a nie mówiłem"? Ale przecież to nie chodzi o to, kiedy tę ekipę się pogoni (bo jestem przekonany, że jak tak dalej pociągną, to długo nie pociągną - i nic im nie pomoże wsparcie ITI, Polityki, Agory i innych medialnychj przedsiębiorców). Tu chodzi o Polskę. I to mnie zmiast cieszyć - boli, drodzy Państwo.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)