Kolejne arcyzbrodnie Ziobry. Nieważne jakie - ale wczytajmy się w tekst, jaki zamieszcza portal gazeta.pl. Poszukajmy tu logiki - spróbujmy odpowiedzieć, czy w tym przypadku została ona rozpłatana, czy utopiona w wannie.
"Radio Zet: Ćwiąkalski ma listę niszczonych dokumentów Ziobry
Minister Ćwiąkalski ma dowód na niszczenie dokumentów przez ekipę Ziobry. Sekretarka w ministerstwie zachowała listę z niektórymi zniszczonymi dokumentami - podaje Radio Zet. - Nieprawidłowości były - potwierdził po południu resort, zastrzegając, że "kontrola nadal trwa i na razie nie można stwierdzić, czy doszło do przestępstwa".
Jak podało Radio Zet, kiedy ekipa Ziobry pakowała walizki w ministerstwie, kazano sekretarkom zniszczyć spisy wytworzonych dokumentów. Takie spisy sporządzają rutynowo wszystkie pracownice sekretariatów.
Jedna z nich skopiowała jeden z dokumentów i teraz trafił on do ministra Ćwiąkalskiego. Dzięki niemu można udowodnić, jakie pisma wyparowały z resortu. Według Ćwiąkalskiego zniszczone dokumenty to korespondencja pracowników gabinetu politycznego, którzy domagają się od prokuratorów informacji o finansowaniu SLD"
Rozpłatana logiko, powiedz mi:
1.Sekretarka nie zniszczyła spisu wytworzonych dokumentów - ale dlaczego ma to być dowód, że coś "wyparowało"?
2. Jeżeli podstawą jest lista dokmunetów sporządzona przez "sekretarkę w ministerstwie", to dlaczego w tytule artykułu pojawia się sformułowanie "dokumenty Ziobry"?
3. Jeżeli jest to sporządzona przez sekretarkę lista dokumentów wytworzonych, to dlaczego w tytule jest mowa o "liście zniszczonych dokumentów"?
4. Jeżeli resort "nle stwierdził przestępstwa", to po kiego diabła zawraca się ludziom głowę?
Czy nie powinno się zmienić nazwy resortu min., Ćwiąkalskiego na Ministerstwo Śmieszności? Bo oprócz cofania tego, co udało się dokonać Ziobrze - oraz tropienia laptopów większych osiągnięc to ministerstwo chyba jeszcze się nie dorobiło?
36
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)