dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery
52
BLOG

Kruk krukowi, czyli jak profesor Safjan profesora Geremka przed

dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery Polityka Obserwuj notkę 6

Ukazała się (naturalnie w "Wyborczej") ciekawa rozmowa z byłym prezesem Trybunału Konstytucyjnego, profesorem Markiem Safjanem. Przypomnę, że Trybunał Konstytucyjny to ta instytucja, która jest władna wiążąco rozstrzygnąć, że zasada demokratycznego państwa prawnego oznacza zarówno, że nie wolno podnosić podatków na przyszły rok po 30 listopada, jak i że nie wolno od prof. Geremka wymagać oświadczenia lustracyjnego po raz czwarty.

I właśnie a propos profesora Geremka jest wywiad. Otóż profesor po raz kolejny stwierdził, że czwarty raz nie będzie się lustrował, no i się nie zlustrował. Posłuchajmy jak profesor Safjan o przypadkach profesora Germka naucza:

Bije w oczy przepełniony serdeczną troską tytuł wywiadu:

„Czy prof. Geremek złamał prawo?”

Pierwsze pytanie uczucie troski wzmacnia i potęguje:

„Prof. Geremek ma obowiązek złożenia nowego oświadczenia lustracyjnego? Składał je już trzykrotnie.”

Odpowiedź przepełniona jest troską po trzykroć.

„Formalnie ma. Chociaż nakładanie obowiązku składania oświadczeń lustracyjnych w coraz to nowym kształcie jest zupełnie niezrozumiałe z punktu widzenia przejrzystości systemu prawnego. Łamie też zasady przyzwoitych relacji między państwem i obywatelem.”

Obywatelem Geremkiem, dodajmy. Obywatelka Staniszewska, obywatel Onyszkiewicz, obywatel Pinior, obywatel Adam Gierek, nawet obywatelka Geringer de Oedenberg natomiast tych standardów przyzwoitości nie odczytują właściwie. Dlatego być może prof. Safjan stosuje wykładnię „zrozumieniową”, która ma u niego pierwszeństwo przed literalną czy celowościową:

„Rozumiem, jeżeli prof. Geremek, wychodząc z tego założenia, nie chce się poddać nowej procedurze. Patrząc jednak na to czysto formalnie, oświadczenie, które powinien teraz złożyć, różni się od poprzednich - chociażby dlatego, że w nowej ustawie lustracyjnej z 2006 r. inaczej niż w starych rozumie się zakres związków ze służbami specjalnymi.”

Patrząc na to nie tak czysto formalnie, dziennikarz Gazety Wyborczej podpowiada profesorowi Safjanowi wyjście z krępującej sytuacji:

W lutym prof. Geremek przysłał list do PKW. Pisze w nim: "Nie pełniłem służby ani nie byłem współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa również w rozumieniu ustawy z 18 października 2006 r. Nie widzę podstaw do powtórnego składania oświadczenia lustracyjnego". Taki list nie wystarczy?

Ależ wystarczy! – powinni zakrzyknąć wszyscy ludzie rozumni. Rozumni ale niewyrafinowani, nie uczeni w piśmie. Bo wysublimowani prawnicy z tytułami nawet taką oczywistość jak to, że nie ma takiego prawa, które by profesora Geremka mogło zmusić do złożenia oświadczenia lustracyjnego po raz czwarty, muszą wyłożyć językiem stosownym:

- W sensie formalnym nie jest to oświadczenie lustracyjne, bo powinno być złożone na przewidzianym w ustawie formularzu. Uważam jednak, że prof. Geremek w sensie materialnym wypełnił obowiązek złożenia oświadczenia lustracyjnego. Napisał przecież, że także w myśl ustawy nie był uwikłany we współpracę z żadną z tych służb. Byłoby nadużyciem traktowanie tego listu tak, jakby nie miał żadnej wagi prawnej, chociaż w sensie formalnym, niestety, mamy do czynienia z niedopełnieniem obowiązku.”

Oczywistą oczywistością jest więc, że profesor Geremek niestety coś tam musiał, ale przecież tylko formalnie. No ale materialnie to on jest „ponadstandardowo w porządku”, więc w ogóle wara, prostaczki, mohery i oszołomy. „Na koniec dnia wszystko się zgadzało” – powiedziała kiedyś pewna pani Hania i tego się trzymajmy, a co tam było do południa – o to dżentelmeni nie pytają.

A sam pomysł jest przedni: proponuję zastosować to przy składaniu PIT-ów. Zamiast się babrać „po raz kolejny” z wypełnianiem PiT-37, należy po prostu wysłać list do naczelnika urzędu skarbowego, gdzie napiszemy, że w myśl ustawy dochód mieliśmy taki i taki, przychód taki i taki, składki nam odliczono takie i takie – więc podatek płacimy taki i taki i nie widzimy powodu, żeby jakieś tam PIT-y wypełniać. Oczywiście jak urząd skarbowy raczy nas zawezwać, to powiemy mu, że „byłoby nadużyciem traktować list do naczelnika tak, jakby nie miał żadnej wagi prawnej". Bo materialnie to my jesteśmy kryci.

No to wiemy już, że od prefesora Geremka nie wolno wymagać tego, co pozostałym eurodeputowanym problemu nie sprawiło. Przejdźmy więc do fragmentu mrożącego krew w żyłach:

Co grozi prof. Geremkowi?

Kiedyś pewnie co najmniej trzy lata wiszenia za Ziobro. Albo na robotach u Kurtyki. Na szczęście koledzy po fachu i współwyznawcy filozofii prawa wykładanej przez profesora Safjana stwierdzili, że „tak dalej być nie może”, w związku z czym:

„Nie ma sankcji dla europosła. Ustawa przewidywała zakaz pełnienia funkcji publicznych przez 10 lat, ale Trybunał Konstytucyjny uznał to za karę nieproporcjonalną i naruszającą konstytucję.”

Wprawdzie gdzieś tam coś tam jest na ten temat, ze profesor Geremek coś tam gdzieś tam kiedyś tam – więc teraz coś musi, i zdaje się nawet profesor Safjan oportunistycznie i konformistycznie coś takiego złożył – no ale, było nie było – profesor Safjan to nie profesor Geremek:

„[Trybunał] Nie zniósł jednak obowiązku składania oświadczeń lustracyjnych. Wprawdzie nie muszą ich składać np. dziennikarze i pracownicy naukowi, ale - jeżeli się nie mylę - prof. Geremek należy do kategorii osób, które nadal muszą je składać, bo kiedyś piastowały wysokie stanowiska publiczne.
Ja np. też jestem tym obowiązkiem objęty jako były prezes Trybunału Konstytucyjnego i takie oświadczenie złożyłem.
Inna sprawa, że moim zdaniem nawet przed orzeczeniem Trybunału niezłożenie oświadczenia nie mogłoby w żadnym wypadku prowadzić do wygaśnięcia mandatu europosła, który sprawuje prof. Geremek.”

Myślę, że światło zostało rzucone - światłe umysły je przyjęły i już znają pryncypia lustracyjne dotyczące europosłów ze szczególnym uwzględnieniem prof. Geremka. Do umysłów nieświatłych, tudzież moherowych to i tak nie dotrze – wszyscy inne zaś mogą się już posługiwać oficjalną wykładnią w dyskusjach akademickich i rozmowach przy kawie.

A mówią, że w dobie postmodernizmu nie ma nic trwałego. A tu proszę, skała, opoka. Mimo zawieruch dziejowych - pewne rzeczy są zawsze niezmienne. I tym optymistycznym akcentem... Dobranoc Państwu.

Gdyby ktoś coś, to zapraszam serdecznie https://twitter.com/Cytadela_WN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka