Gazeta.pl zamieszcza omówienie rozmowy w "Kropce nad i" z p. Ewą Sowińską. Omówienie rzeczywiście przypomina omówienie - więc przytaczane jest, co powiedziała p. rzecznik - bez ideologicznych wstawek.
I ja się w tej chwili pytam posłów PO. Marszałka Komorowskiego się pytam, minister ds. prostowania statusu posłanki Radziszewskiej też się pytam: co w poniższych stwierdzeniach, wypowiedzianych przez min. Sowińską a zacytowanych przez gazeta.pl jest na tyle nienormalne, że uzasadnia odwołanie jej ze stanowiska przed upływem kadencji?
Rzecznik - po pierwsze tłumaczy się z listu ws. abp Wielgusa. Zarzut - faktycznie słuszny - ale czy np. odwołano min. Hall za propozycje zmierzające do obniżania poziomu kształcenia uczniów (zadaniem ministra jest chyba dbanie o ten poziom, a nie jego planowe i zamierzone stopniowe obniżanie), czy odwołano min. Pawlaka za darowanie pewnej firmie wysokiej kary? Czy ktoś z polityków zapłacił stanowiskiem za skandaliczną sytuację na przejściach granicznych podczas strajku celników? Nie. Nawet szef CBA nie został odwołany - a pamiętamy, jakie gromy rzucano na jego głowę. Czemu więc nadzwyczajne środki w związku z p. Sowińską?
Po drugie - p. Sowińska tłumaczy się z tego, co dla przeciętnego czytelnika, który opanował umiejętność czytania ze zrozumieniem było oczywiste od początku - że z owym nieszczęsnym teletubisiem dała się wkręcić dziennikarzom - a to, co miało miejsce później (tu już ja dopowiadam) - było pierwszym akordem dzikiej, ślepej nagonki zakończonej jakąś, skwapliwie podchwyconą nominacją na "idiotę roku" - jakby po przeciwnej stronie nie było kandydatów (a że są - wystarczy zajrzeć na margines mojego bloga). Czy jedna wypowiedź w kontekście żartobliwo-prowokacyjnym może być powodem do nadzwyczajnego skrócenia kadencji?
Tłumaczenie się z "wpadki" z "prowokacją" Super Expressu - w ogóle nie ma sensu - bo takie coś może być co najwyżej podstawą do krytyki prasowej - albo satyry, ale nie odwoływania z funkcji.
Rzecznik tłumaczyła się też z owego wykładu, który został bezczelnie zmanipulowany przez gazetę "Dziennik" - znamienna jest tutaj forma, w jakiej słowa E.Sowińskiej przytacza gazeta.pl: "Sowińska raz jeszcze zaprzeczyła, że na wykładzie na KUL-u proponowała prawne zakazanie nastolatkom uprawiania seksu." Żadnego śledztwa dziennikarskiego nie potrzeba, żeby napisać po prostu: "Sowińska nie proponowała prawnego zakazania nastolatkom uprawniania seksu". Tu wystarczy już nie tyle przyzwoitość, ale dziennikarski profesjonalizm. A skoro nic takiego nie mówiła, to czy za to można ją odwołać?
Rzecznik powiedziała też, że ma krytyczny stosunek do in vitro. Ale czy krytyczny stosunek do in vitro, do aborcji, do eutanazji to złamanie przysięgi? Czy za poglądy niekoniecznie związane z zakresem zadań - a nigdzie i przez nikogo nie zabronione - powinno się pozbawiać stanowiska w trybie nadzwyczajnym?
Może więc ostatecznym gwoździem do trumny pani rzecznik jest stwierdzenie, że "trzeba zastanowić się, czy rodzice za bardzo nie odwlekają decyzji o posiadaniu dzieci"?
Trzeba się zastanowić.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)