dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery
53
BLOG

Wetem w łeb, czyli powinności uczciwego dziennikarza

dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery Polityka Obserwuj notkę 2

Zdarzyło się ostatnio, że Sejm nie zdołał odrzucić prezydenckiego weta do ustawy medialnej. Przyczyna prozaiczna - komuniści zemścili się na PO za potraktowanie ich "z buta" - i zrobili to, co średnio rozgarnięci komentatorzy przewidywali już parę miesięcy temu.

Zdarzyło się. Ale oto platformerski chór polityczno-medialny rozpoczął śpiewkę, z której ktoś, kto dopiero co przyjechał z półrocznego pobytu na Machu Picchu może wywnioskokwać, że oto Lech Kaczyński wpadł w amok i dziesiątki ustaw "zmieniających kraj" autorstwa PO złoślliwie wetuje w sojuszu z "załganym gałganem" Napieralskim. Z przyczyn, dla których np. pluje się nielubianemu koledze w zupę na szkolnej stołówce.

W wyniku tego amoku Platforma Obywatelska pogubiła się i w geście rozpaczy zapowiedziała, że wszystkie swoje światłe a szeroko zakrojone reformy będzie usiłowała wprowadzać w życie za pomocą rozporządzeń. Usłużny chór medialny (któremu panika wynikła z owocnych rozmów prezydenta z tow. Naperalskim się widocznie udzieliła) rzucił się w te pędy spijać owe słowa ze złotych ust Zbigniewa Chlebowskiego, dodając od siebie rózne fantastyczne rzeczy - jak choćby pani redaktorka Pochanke, której się zamarzyły "rozporządzenia z mocą ustawy" (raczej wynikające z niedouczenia tej pani, niz z jakiegoś stanu wojennego, kiedy to takie rozporządzenia rzeczywiście mogą być wydawane).

Żadnemu z redaktorów i redaktorek (przynajmniej do dziś - bo w końcu jeszcze "Rzepa" odzyskana nie została) do głowy nawet nie przyszło pomyśleć, jak te bzdury o "rządzeniu rozporządzeniami" mają się do konstytucji - a dla każdego, kto wie cokolwiek o systemie źródeł prawa w RP od razu było wiadome, że te wypowiedzi to tylko pokrzykiwania niedouczonych platformersów (czy też niedouczonych autorów "przekazów dnia"), które z rzeczywistością nie mogą mieć nic wspólnego. Owszem, ponoć prezydent groził kiedyś panu Tuskowi, że PO "będzie rządzić rozporządzeniami" - ale cokolwiek Lech Kaczyński miał wtedy na mysli - to - jako prawnikowi - na pewno nie chodziło mu o to, że w taki sposób będzie faktycznie prowadzona np. reforma służby zdrowia.

Za to "przekazy dnia" mówią jeszczecoś o "obstrukcji" ze strony PiS. Nic, że obstrukcja dotyczyła dziwnych ruchów wobec immunitetu Ziobry, a nie ratowania słuzby zdrowia. Najważniejsze, że wszystko składa się w jedną całość: Premier Tusk noce całe nie śpi, w czwartki w piłkę nie grywa - tylko w niedzielę, żeby Polskę ratować - a głupi PiS sypie piach w tryby, w związku z czym sprytny Chlebowski ma świetny pomysł, jak przeciwstawić się "PiS-owskiej hucpie".

Ale zostawmy niedouczenie redaktorów, które w parze z zaangażowaniem politycznym jest przypadłością nieuleczalną. Skupmy się na "przekazie dnia", który obowiązuje wszystkich - od premiera Tuska po stażystę w redakcji przeciętnego wycierucha codziennego. "Przekaz dnia" jest natomiast taki, że oto prezydent Kaczyński uniemożliwi Platormie Obywatelskiej i Ukochanemu Przywódcy zrealizowanie tego, co PO obiecała "milionom Polaków" przed wyborami.

I tu średnio rozgarnięty a uczciwy dziennikarz zapyta:

po pierwsze - czy rzeczywiście dwa weta i zapowiedź dwóch kolejnych to jest amok i "szał wetowania".

a po drugie - czy "miliony Polaków" rzeczywiście oczekują od Platformy:

-ustawy medialnej, która pozwoli usunąć władze mediów publicznych i da rządowi wpływ na obsadę stanowisk kierowniczych w tychże,

-zniesienia ograniczeń zarobków menedżerów firm państwowych - innymi słowy wzrost płac dla "krewnych i znajomych królika", którzy zapragnęli "sprawdzić sięw biznesie" (to weta już złożone) oraz

-oddzielenia stanowisk prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości i

-sprzedaży dobrze prosperujących szpitali w ręce prywatne przy zachowaniu w rękach samorzadu tych zadłużonych (wobec tych pomysłów weta są zapowiedziane).

Czy po to obdarzono PO prawie połową głosów w wyborach?

Oczywiście uczciwi dziennikarze w Polsce są, ale ich nie słychać, nie słychać więc głosu rozsądku, który nadawałby wszystkiemu właściwy wymiar. O tym, że warto by pociągnąć temat niedouctwa szefa największego klubu parlamentarnego, nawet nie śmiem marzyć.

Ale za uczciwe stwierdzenie, że wbrew temu, co pada masowo z ust polityków PO, to nie prezydent utrudnia PO przeprowadzanie waznych dla Polski ustaw - a raczej sama Platforma nie potrafi ich jak dotąd uchwalić, prezydent zaś sprzeciwia się pojedynczym ustawom, w dodatku obecnie nie najistotniejszym, które budzą duże kontrowersje - chyba jeszcze nie wyrzucają z redakcji? W razie czego - jest parę gazet, które takich wyrzuconych przyjmą - i są to pisma o polityce jak najbardziej piszące.

Więc, drogie pszczółki z redakcjji i newsroomów - nie bójcie się. Nie będziecie skazani na "Niewidomego Spółdzielcę" - a z twarzą zawsze wygląda się ładniej niż bez.

Gdyby ktoś coś, to zapraszam serdecznie https://twitter.com/Cytadela_WN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka