Ukochany Przywódca milionów Polaków, Pierwszy Sekretarz komitetu Centralnego Platformy Obywatelskiej, Prezes Rady Ministrów Donald Tusk oddał w dniu dzisiejszym krew. Ów bezprecedensowy precedens świadczy o niezwykłej odwadze Ukochanego Przywódcy oraz przepełniającym Jego serce miłosierdziu. Jeszcze dobitniej pokazuje to fakt, że Premier łzgłosił się także do banku dawców szpiku kostnego. Dzięki temu miliony Polaków podażą za swym Przywódcą i w najbliższych dniach stacje krwiodawstwa przezyją prawdziwe oblężenie.
Już chciałem uwierzyć w to, co napisałem, ale, niestety, o ja Tomasz niewierny, przeczytałem informację na ten temat na jednym z portali. A stoi tam jak wół:
"Zapraszamy również polityków wszystkich opcji. Może takie swoiste braterstwo krwi przyda się w tych trudnych czasach. A więc zapraszamy wszystkich: i opozycję, i pana prezydenta również" - powiedziała minister Ewa Kopacz.
Chciałoby się rzec: masz babo placek. Wszystko wzięła i popsuła. A na dodatek cały misterny plan tęgiego umysłu z okolic ministra Nowaka (albo nawet jeszcze tęższego) zupełnie pokrzyżowała kolejowa tragedia na Morawach.
No bo cóż może być piękniejszego od Ukochanego Przywódcy, który składa najcenniejszy dar - dar ze swego ciała milionom Polaków? I na dodatek uśmiecha się i zapewnia, że nie bolało? Już chyba tylko jaskółki, które zataczają kółka lecąc nad Kancelarią Premiera.
Ale może na pewno być coś brzydszego od tego pięknego obrazka, nieprawdaż? Na przykład brzydkie podejrzenie, że pan Donald Tusk - albo jego opłacany przez podatników aparat propagandowy raczył wykorzystać ideę honorowego krwiodawstwa w misternym - a realizowanym z zadziwiającą konsekwencją, wprost porporcjonalną do nieudolności ekipy PO - planie kopania prezydenta Kaczyńskiego. Wątpię, aby spece od PR, jeżeli są autentycznymi specami, włozyli w usta pani Kopaczowej słowa "zapraszamy pana prezydenta". Lemingi za mądre nie są, to fakt, ale aż tak głupie, żeby nie dostrzec grubości nici, jakimi szyty jest ten event to nie są.
To pewnie miały załatwić jakieś życzliwe myszki z mediów tych i owych. Tu zaproszą min. Kamińskiego, tam znów posła Kowala - i tak mimochodem spytają "czy pan prezydent oddał już krew?" "A dlaczego nie?" "Czy z jego zdrowiem aby na pewno w porządku?" I temat by sam "poszedł" w ciemny lud.
Ale, jak wspomniałem, pani Kopaczowa go "upupiła", a na domiar złego prop-agitkę z pl.Zamkowego przykrył autentyczny apel o oddawanie krwi dla ofiar katastrofy. Chyba więc bedzie trzeba bohaterski czyn Donalda Tuska schować pod dywan (co też, o ile się dobrze zorientowałem nie mogąc szybko znaleźć tej informacji, główne portale uprzedzająco schowały), bo od szytej grubymi nićmi propagandy obrzydliwsze jest już tylko żerowanie na tragedii.
No chyba, że jakieś myszki z Wiertniczej zgrabnie połączą oba tematy - i wyjdzie z tego poświęcenie Ukochanego Przywódcy w obliczu tragedii vs. Lech Kaczyński "wyluzowany" na Helu. Co nie jest wcale takie niemożliwe, nie?


Komentarze
Pokaż komentarze (9)