Jest taki blog w sieci, który mi nieodparcie przywodzi na myśl dowcip o szeregowym i d... ("Z czym wam się, szeregowy kojarzy ten trójkąt?"). No więc autorowi bloga wszystko się z ojcem Rydzykiem kojarzy, a jak z ojcem Rydzykiem, to wiadomo, że ze wszystkim najgorszym.
Autor, jak sam się przyznaje (chwali?), nie tylko Gazetę Wyborczą czyta, ale i w niej pracuje, co więcej, rzeczona Gazeta Wyborcza ze swych stron internetowych do bloga przekierowuje.
I cóż wysmażył autor, który Gazetę Wyborczą czyta i w niej pracuje? Popatrzmy.
O.Rydzyk: Czytanie "Wyborczej" to grzech - zachęca do lektury wpisu na blogu główna strona rzeczonego organu. I już pierwsze zdanie notki nie pozostawia złudzeń:
Słuchacze Radia Maryja powinni się spowiadać z lektury "Gazety Wyborczej", bo - jak twierdzi o. Rydzyk - to przykładanie ręki do zła, czyli grzech.
Dalej następują dość szczegółowe rozważania wokół tematu grzechu czytania Gazety Wyborczej (a to że nie wiadomo jakie przykazanie się łamie, a to że nie wiadomo czy na grochu nie trzeba za to klęczeć czy moze się samobiczować). Słowem autor interpretuje sobie na kilka sposobów słowa...
No właśnie. Czyje słowa? Czy o. Rydzyk powiedział, cytuję: "Czytanie Gazety Wyborczej to grzech?" Otóż z notki p. Hołuba nic takiego nie wynika. Wynika z niej tyle tylko, że autor sobie postawił na początku tekstu luźną tezę, zrobił z niej tytuł, oznaczono w ten sposób link do tekstu, a słowa o. Rydzyka zamieszczone są na samym końcu, gdzie niewielka (jak widać w komentarzach) część czytelników, oburzona kolejnym bezeceństwam o.Rydzyka, czy wręcz całego Kościoła, dotarła.
O. Rydzyk powiedział (cytuję za rzeczonym blogiem, więc z pewną dozą ostrożności, pamiętajmy, że autor i czyta Wyborczą, i w niej pracuje):
- Popierajcie każde pismo katolickie, najpierw kupując. Nie ma domu bez pisma katolickiego! Jeżeli ktoś nie ma pisma katolickiego, niech patrząc w lustro powie sobie ”jak jesteś niemądry”. Nie popierasz pisma katolickiego! Kupujesz te wszystkie różne „cajtungi” i popierasz.Taka „Gazeta Wyborcza” rok czy dwa lata temu z przychodów miała miliard i 60 czy 160 milionów złotych! Z jednego roku tylko! I popatrzcie, ile dobra robi. Ile krzywdy zrobili porządnym katolikom, księżom, biskupom i Polakom! Jeżeli my przykładamy rękę do zła jakiegokolwiek - mamy grzech! I Przed Panem Jezusem, trzeba będzie odpowiedzieć.
Kto mnie oświeci: gdzie tu jest napisane, że czytanie Gazety Wyborczej to grzech? Na upartego można wnioskować, że grzechem wg o. Rydzyka jest kupowanie tego organu, jeżeli nie kupuje się czasopism katolickich (bo przede wszystkim chodzi o wspieranie pism katolickich, co w końcu żadną zbrodnią nie jest). Ale "popierajcie" nie oznacza tylko "kupujcie". Więc, powtarzam, na upartego można wywnioskowac, że grzechem, zdaniem o.Rydzyka, byłoby kupowanie Gazety Wyborczej i na przykład pełna akceptacja "mądrości" wypisywanych np. w róznych "Wysokich Obcasach". Czy też kupowanie Gazety Wyborczej i oburzanie się razem z nią na to, jak "zaszczuwano" "zgwałconą" "Agatę".
Ale żeby tam mowa była o konieczności spowiadania się z czytania "Gazety Wyborczej"? Ja przyznaję, że czytuję (chociaż nie kupuję), często komentuję - ale nigdy się z tego nie spowiadałem ;) Bo ja nie popieram. A jak ktoś popiera - na przykład walkę o "prawa reprodukcyjne kobiet" czy hasła "mój brzuch moja sprawa" - czyli innymi słowy, radosną aborcję - to chyba jest oczywiste, że przykłada rękę do czynienia zła. Albo jeżeli powtarza za Wyborczą - o ile wie, że to nieprawda - różne przeinaczone fakty - (jak na przykład pewną sprawę wizyty w Toruniu pewnego kardynała i odwiedzin w Radiu Maryja - o czym donosił, "nie do końca" zgodnie z prawdą sam autor bloga).
Swoją drogą ciekaw jestem, czy mec. Rogowski przyjąłby zlecenie od o.Rydzyka - i na przykład wysłał do autora bloga oraz redakcji Gazety Wyborczej "pismo przedprocesowe" z żądaniem wskazania słów, że "czytanie Gazety Wyborczej to grzech" albo przeprosin. I co by zrobił niezawisły sąd, gdyby przed niezawisłym sprawa taka zawisła.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)