Wśród smutku wywołanego monotonią kolejnych doniesień medialnych ("wojna Pitery z Kłopotkiem", roznąca aktywność medialna premiera "Szetyny") wielką dla mnie radością byłą wyczytana dziś informacja o tym, jak to Lech Kaczyński "zwolnił bp. Pieronka". Oprócz biskupa "zwolnionych" zostało jeszcze paru zancych obywateli pewnego Królewskiego Stołecznego Miasta.
Fajna sprawa, bo wydawao się, że podobne rzeczy będzie się teraz czytało już ylko w archiwach. A tu - jak mumia lub eksponat z formaliny - widniał na portalu gazeta.pl stosownie oburzony tekst opisujący kolejne bezeceństwo Lecha K.
I taka refleksja - opórcz jedynie przypływu dobrego humoru - mnie naszła. Ze oto Gazeta Wyborcza pryncypialnie krytykuje prezydenta za zwalnianie biskupa. To chyba jedyny prezydent i jedyny biskup (no, jeden z dwóch), którzy mogliby wystąpić w takiej konfiguracji ;) I to nie tylko dlatego że ani Turowicz ani Wujec, ani nawet sam Michnik nie byli biskupami :)))


Komentarze
Pokaż komentarze (2)