Osiemnastoletni Zbyszek Godlewski przyjechał do pracy w Stoczni Gdyńskiej.
Trzydziestosiedmioletni ksiądz Jerzy Popiełuszko odprawiał Mszę św. za Ojczyznę...
To tak gwoli przypomnienia towarzyszom z SLD, autorom listu otwartego którzy, sądząc po wieku ZSMP-owskim, nie pamiętają tych akurat epizodów z życia Wojciecha Jaruzelskiego.
A państu dziennikarzom może zwrócę uwagę, gdzie tkwi autentyczna kompromitacja, skandal, skundlenie, skretynienie, naruszenie wszelkich standardów i bezbrzeżna pogarda dla przyzwoitości. Właśnie w tym liście otwartym - a nie w samolocie czy bitwie o krzesła w Brukseli. Ani nawet w świńskim ryju Palikota, o źródłach geotermalnych w Toruniu nie wspominając.
A spalić ze wstydu powinni się ci wszyscy, w wyniku działalności których przez minone 19 lat, towarzystwo smażące takie liścidła nie dość że śmie się określać "młodym pokoleniem polskiej lewicy", to jeszcze wypisuje je zasiadając w ławach sejmowych i murach uniwersyteckich. Była szansa, żeby wychować młode pokolenie przyzwoitej lewicy, może w formacji Fiszbacha, może w formacji Bugaja. Można było inaczej.
Ale stało się jak się stało - i chociaż dzisiaj zmarginalizowanym (głównie w wyniku własnego nieumiarkowania w pazerności i przekrętach) - to nadal jedynym w wymiarze ogólnopolskim środowiskiem lewicy - i starej i młodej - są cały czas bezczelne złogi PZPR-owskie, plujące Polsce i Polakom - często własnym ofiarom - w twarz.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)