Wczoraj ogłoszono wyrok na strażnika więzienego, który zastrzelił trzy osoby i parę innych zastrzelić usiłował. Dostał "dożywocie" (w polskim prawie karnym, jak wiadomo, prawdziwego dożywocia nie ma). O skomentowanie wyroku TVP INFO poprosiło znanego obrońcę praw człowieka, prof. Hołdę. I rzeczywiście, pan profesor od prawa człowieka w obronie tychże praw się wypowiedział, a jakże. Wyraźnie posmutniały nieśmiało zwrócił uwagę, że przecież ten pan był niepoczytalny w takcie popełniania zarzucanego mu czynu, więc jakże wysoki ten wyrok...
Nestety, pani przepytująca pana Hołdę do najbłyskotliwsznych nie należy, więc tylko zapytała, czy z "moralnego punktu widzenia" jednak dożywocie nie jest sprawiedliwym wyrokiem. A ja na miejscu tej pani z pewnością bym zapytał profesora od praw człowieka, jakiż to w związku z niepoczytalnością wyrok usłyszeć powiniem pan strażnik, skoro "dozywocie" to za surowo. 10 lat? 12? Może zamknięty zakład psychiatryczny, ale nie taki, z którego nie da się wyjść czy uciec? Jak należy bronić praw człowieka takiego szarego, który chodzi po ulicy, przychodzi do pracy - i nie może być pewien, czy przypadkiem ów pan nie znajdzie się znów w stanie "ograniczonej możliwości rozpoznania swojego czynu". Taki aspekt "praw czowieka" interesowałby mnie najbardziej. Natomiast o prawach badziorów niechże panowie profesorowie sobie rozmawiają w kółkach naukowych - i ich mądrości - niechże poza krąg tych kółek się nie przedostają.
Słowem, nie spytała pani redaktorka pana profesora od praw człowieka o prawa człowieka, ale człowieka nie tego, który ma wielkie szanse napotkać na swej drodze owego "chwiliwo niepoczytalnego" pana, chociaż prawo do życia jest prawem podstawowym i niezbywalnym. Jak wiemy, temu "chwilowo niepoczytalnemu" osobnikowi "standardy europejskie" gwarantują prawo do życia o wiele bardziej niż jego potencjalnym ofiarom. Wydaje się więc, że obecnie profesorowie od praw człowieka więcej do zrobienia maja w przypadku właśnie tych praw, bo prawa bandziorów chronione dostatecznie już są.
Nie wiem, być może takimi prawami człowieka pan profesor również się zajmuje, chociaz mam w tej sprawie wątpliwości. No bo gdyby tak było, to przecież pan profesor musiałby mówić jak pan poseł Ziobro, a na takie rzeczy ludzie "na poziomie" sobie zazwyczaj nie pozwalają.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)