A właściwie to mury przed oknami dobre i mury złe. Gdzie? Ano w Gazecie Erewań, a konkretnie w jej internetowej odnodze poświęconej Warszawie. A jeszcze konkretniej - chodzi o dwie projektowane budowy. Obie mają ten feler, że ich skutkiem będzie zasłonięcie okien w sąsiednich budynkach. Zaś okna w obu tych sąsiednich budynkach też mają feler - taki mianowicie, że zostały wybite "na dziko" i nie są uwzględnone w projektach tychże kamienic.
I wydawać by się mogło, że w obu kamienicach z felernymi oknami sytuacja lokatorów jest identyczna, zaś stosunek nasz, czytelników, do inwestorów planujących zabudowę sąsiednich działek też powinien być identyczny.
Tymczasem...
"Ściana biurowca zakonnic trzy metry od okien" - alarmuje w tytule odnoga warszawska. A więc, rzecz oczywista, skandal. Kto chce - ten sobie poczyta, kto nie chce - ten już wie, że "panoszący się kler" po raz kolejny "nie liczy się z nikim i niczym". Oczywiście wszystkie drobiazgi, jak te o "dzikim" rodowodzie okien są umieszczone w tekście, jednak sądząc po liczbie i tonie komentarzy gazetojadów pod artykułem, nie ma to większego znaczenia. Kler się panoszy i koniec. Nawet nie chce mi się udawać, że wierzę, iż redakcja Gazety dochowała wszelkich starań, zeby przypadkiem czytelnicy nie wyciągali zbyt pochopnych wniosków z samego tylko tytułu.
Aby tak nie było - mamy tego samego dnia zamieszczony drugi artykuł. Tym razem chodzi o plany rozbudowy bibliotekiprzy Koszykowej, które są oprotestowywane przez mieszkańców sąsiedniej kamienicy z powodu... zbyt bliskiej odległości od ich okien, które w dodatku (tak, tak, drodzy Państwo)... są wybite w ścianie "przez mieszkańców". Mój chłopski, prosty rozum podpowiada mi, że należałoby temu artykułowi nadać tytuł: "Komorowski ze Struzikiem chcą ściany biblioteki x metrów od okien". Tymczasem jest wręcz przeciwnie - mamy piękną bajeczkę o zakochanych w bibliotece mężach stanu i chwytające za serce opowieści "drogiego Bronisława" o tym, jak w młodości korzystał z biblioteki przy Koszykowej. Teraz obaj marszałkowie - Bronisław i Adam "kibicują bibliotece" - a trzeba, bo okazuje się, że jakiś aspołeczny element okna wybił na dziko i teraz się rzuca.
Wot, na Czerskiej z Nowym Rokiem jakby i energii więcej - więc i podobnych dialektycznych kwiatków możemy się spodziewac więcej. O czym nie omieszkam donieść, jak tylko napotkam :)


Komentarze
Pokaż komentarze (1)