dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery
30
BLOG

Świadomie zapóźniony głos w dyskusji pozjazdowej

dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery Polityka Obserwuj notkę 0

 

Mój głos w dyskusji pozjazdowej. Parę dni po kongresie zamieszczam tę notkę powstałą w niedzielę, żeby z pewnego dystansu spojrzeć na to, com napisał i sprawdzić, czy się potwierdzi, czy rzeczywiście wrażenie nie okaże się tylko chwilowym. No i odczekałem – bacznie obserwując nieco odmienne od dotychczasowych tony medialnej propagandy - i wysyłam:
 
Wydaje się, że owa „Change”, by zacytować pewnego czarnego mesjasza, którą przeszedł PiS przy okazji dyskusji przedkongresowej i samego kongresu, nie jest zmianą dla zmiany, nie jest to tylko nowy garnitur i nowa fryzura prezesa Kaczyńskiego, nie jest to nawet przebranie się wilka w owczą skórę, jak chciałaby to widzieć Gazeta Wyborcza i publikujący na jej łamach publicyści. Dlaczego tak sądzę? Nie, nie z powodu ślepego zapatrzenia w Kaczyńskiego, o.Rydzyka i tv Trwam, jak by to pewnie sugerowali niektórzy uczestnicy pogłębionej debaty o przyszłości Polski, odbywającej się na rozmaitych forach internetowych.
 
Opieram się na dwóch przesłankach: zewnętrznej wobec PiS i wewnętrznej:
 
1. Przesłanka zewnętrzna:
Platforma Obywatelska na kongres PiS zamiast paleciarza-gorzelnika, który zapraszał się tam jeszcze w piątek, wydelegowała samego przewodniczącego Tuska. Fanem PO nie jestem, to fakt, jednak róznicę jakościową między paleciarzem-gorzelnikiem a premierem Tuskiem dostrzegam wyraźną. Oczywiśćie zdaję sobie sprawę, że nie dlatego Tusk składał swoją „ofertę”, że faktycznie liczył na udział w kongresie, o czym świadczyć może dość umiarkowana nawalanka wynikła na tle ucierania stanowisk w sprawie Tuskowego „zaproszenia się”. Jednak fakt, że za „rozbrajanie” kongresu PiS wziął się nie paleciarz-gorzelnik, nawet nie „etymolog” (jak swego czasu sztandarowa rozgłośnia radiowa lumpeninteligencji czyli „Zetka” nazwała entomologa Niesiołowskiego) – ale sam premier Tusk, świadczy dostrzeżeniu przez rządzących, że w Prawie i Sprawiedliwości dzieje się coś, czego nie powinni przegapić.
 
2. Przesłanka wewnętrzna:
PiS twarzami partii – ale i jej głosami uczynił panie Natalii-Świat, Gęsicką i Kluzik-Rostkowską. I to przywodzi na myśl czasy chwały tej partii a nie czasy jej klęski. W czasach chwały PiS, oprócz bogactwa ideowego (którego teraz wszakże brakuje), prezentował też bogactwo, nazwijmy to, merytoryczno-programowo-intelektualne. Twarzami i głosami PiS byli posłowie wygrywający w rankingach na najlepszych i najpracowitszych posłów, klub parlamentarny PiS zasypywał Sejm projektami ustaw, wiele propozycji udało mu się przeforsować. Chodzi tu o czasy IV kadencji Sejmu – za rządów Leszka Millera i Marka Belki. W czasach klęski, twarzami i głosami PiS zostali posłowie nie tylko nieznani z merytorycznych dokonań, ale wręcz niezdolni do skutecznego i przystępnego prezentowania zdania PiS w kluczowych sprawach podczas wywiadów i rozmów w stacjach tv. Nieprzypadkowo ulubionymi rozmówcami Tomasza Lisa bywali posłowie Putra czy Brudziński. Czy nawet Jacek Kurski, jakkolwiek przerastający pozostałych o kilka głów jeśli chodzi o sprawność prezentacji w mediach, to przecież merytorycznie dość cienki.
 
Teraz wysunięcie na pierwszy plan Gęsickiej przed Suskim czy Natalii-Świat przed Gosiewskim a Kluzik-Rostkowskiej przed Putrą stwarza jakąś tam nadzieję na powrót wizerunku sprzed czterech-pięciu lat. A to, połączone z owczą retoryką prezesa Kaczyńskiego może utrudnić robotę frontowi antypisowskiemu w mediach, którego aktywność, jak mi się wydaje, będzie miała kluczowe znaczenie dla ponownej, jak w 2007 roku, mobilizacji rzesz „wykształciuchów” (nie, nie będę za to przepraszać) przy kolejnych wyborach. O ile bowiem łatwo stworzyć zbitkę Kaczyński-Rydzyk-wstyd-homofobia-moher-Lepper i straszyć nią niegrzeczne dzieci i internautów, o tyle trudno zrobić to samo z posłanką Gęsicką, która namawia do inwestowania zamiast cięć w sytuacji, w której rząd w powszechnym odczuciu zaspał i teraz pospiesznie zabiera się za robienie czegokolwiek. Im bardziej bezradny Tusk, tym bowiem łatwiej go „punktować” – trzeba tylko wiedzieć jak, trzeba to robić z głową. Tak, żeby sama Monika Olejnik zbaraniała i nie wiedziała co powiedzieć.
 
Wtedy jeszcze będzie dla PiS przepięknie, a dla Polski być może wreszcie normalnie. A więc bez takich postaci jak p.Hall na stanowisku ministra edukacji, p. Gronkiewicz-Waltz w fotelu prezydenta m.st. Warszawy p. Chlebowski jako szef klubu parlamentarnego partii rządzącej czy last but not least p. Komorowski w fotelu marszałka Sejmu. Naprawdę warto podjąć ten wysiłek, prezesie Kaczyński i naprawdę aby to osiągnąć warto odsunąć sprzed kamer p. Suskiego czy Putrę. NO i oczywiście w sprawie tego, gdzie stało ZOMO i kto sypał od pierwszego przesłuchania zachować pewną wtrzemiężliwość werbalną.

 

 

Gdyby ktoś coś, to zapraszam serdecznie https://twitter.com/Cytadela_WN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka