Różnie można Jana Rokitę oceniać, a jeszcze różniej jego współmałżonkę, z całą jednak pewnością powinniśmy dzisiaj powiedzeć głośno: wszyscy jesteśmy Rokitami – nieważne czy jesteśmy z PO, czy z PiS, czy z PSL, czy z SLD (no, powiedzmy bardziej z frakcji „partyzantów”, bo kto tam tych komandosów, rewizjonistów i innych trockistów z Unii Wolności wie). Wszyscy jesteśmy Rokitami – i ja też jestem – dlatego, że:
1. Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz. Nie mam żadnej pewności (a wręcz przeciwnie), że gdyby na miejscu Rokitów w samolocie siedziała para Niemców, sprawa potoczyłaby się identycznie, a Niemiec zostałby wyzwany od „Arschlochów”. Może nie wszyscy fruwają samolotami Lufthansy z Monachium do Krakowa, ale spora część Polaków Niemcy zna z wycieczek kolejowych czy zakupów przygranicznych. Nie jest żadną tajemnicą, że po wejściu Polski do strefy Schengen w wielu miejscach Niemiec nasiliły się swego rodzaju „polowania na Polaków” chociażby przez policję drogową. Niemiłe kontakty z funkcjonariuszami niemieckich służb mundurowych są może nie na porządku dziennym, ale z pewnością nie są niczym wyjątkowym. Jeżeli uważamy, że „dobrze tak Rokicie”, to spodziewajmy się, że wredny sądsiad, któremu opowiemy przygodę podobną w duchu pomyśli sobie „dobrze mu tak”.
Germanofobem nie jestem, jednakże nie ma we mnie bezgranicznego przekonania, że naród, który w swoim czasie wymordował parę milionów „Untermenschów” i innych „Arschlochów” po zaledwie 60 latach jest całkowicie zdrowy. My, Polacy, wiemy o tym doskonale i dlatego, z czystej narodowej solidarności powinniśmy w tej sprawie być z Rokitami. Być może fani Róży Luksemburg uznają dziś, że skoro jesteśmy w „jednoczącej się Europie”, to na takie zaszłości nie ma miejsca, ale my przecież wiemy, że przed laty wybór był prosty: bolszewika goń – właśnie po to, żeby ta Europa się zbyt prędko taka „zjednoczona” nie była. Więc i dzisiaj wybór jest prosty: ci co nie byli wtedy z Konem i Marchlewskim, dziś muszą być za Rokitami. O tych, którzy w 1939 chwycili za broń nawet nie wspominam, bo to oczywiste.
Polska godność i duma narodowa, czyli to, co od dwudziestu lat najbardziej uwiera Gazetę Wyborczą i jej podobne formacje, a mimo wszystko istnieje i tam, gdzie istnieje, ma się dobrze, nie pozwalają w takiej sytuacji milczeć. Nawet jeżeli rzeczywiście p. Rokita położył płaszcz nie tam gdzie trzeba.
2. Należy wreszcie pozbyć się kompleksu prowincjusza. Czym się on objawia? Ano przykładowo tym, że taki zakompleksiony prowincjusz polskiego urzędnika, funkcjonariusza państwowego pewnikiem uzna za matoła, pasożyta, złodzieja, łapówkarza, zakałę itp., i z wyższością zrobi mu awanturę. Natomiast urzędnik, funkcjonariusz państwa niemieckiego jest dla takiego prowincjusza nadczłowiekiem, wzorem kultury, profesjonalizmu i bezstronności. Dlatego też taki prowincjusz, który polskiego funkcjonariusza policji drogowej traktuje jak „miśka z suszarką” i kombinuje czy „zbiera” on w ten sposób na święta, czy może na wyjazd wakacyjny, przed funkcjonariuszem niemieckim będzie robić w przysłowiowe gacie, wiedząc, że tamten musi mieć rację, bo reprezentuje kulturę wyższą. I takiż polski prowincjusz będzie szydził z Rokity i jego postawy (kpinami w rodzaju „nie oddamy guzika”). Jeżeli będziemy w tej sprawie Rokitami, pokażemy wszystkim, że w Unii Europ. czujemy się tak samo pewnie jak w Polsce i mamy takie same prawa.
3. Bronić go musi PiS z SLD, PO zaś umywa ręce. „Janku, jesteśmy z tobą”. Na kilometr mi te słowa Tuska śmierdziały obłudą, kiedy wypowiadał je po odejściu Rokity z polityki. I teraz mamy potwierdzenie. Z Rokitą są Kaczyński, Brudziński i Olejniczak. A niejaki pan Komorowski, zresztą dawny kolega wielopartyjny Jana Rokity (z UD, UW, SKL, PO), umył rano ręce. Więc należy pokazać, zwłaszcza jeżeli miłujemy Platformę Obywatelską, że nie tylko Kaczor z komuchem mogą mieć monopol na obronę Rokity. Fani PO! Pokażcie, że nie macie w sobie więcej małostkowości niż Jarosław Kaczyński, a wątpliwa gorliwość funkcjonariuszy Angeli Merkel nie jest wam droższa niż postać waszego partyjnego kolegi, który zresztą jak mało kto przyczynił się do wykreowania i spopularyzowania machiny partyjnej pt. Platforma Obywatelska.
4. Jan Rokita jest człowiekiem – i my też jesteśmy ludźmi. Dlatego powinniśmy mieć w sobie coś, co mądrzy ludzie nazywają empatią. Jan Rokita jest człowiekiem wielkich i róznorakich talentów, ale talentu siłacza-boksera to on nie ma. Dlatego wyprowadzenie z samolotu wątłego i statecznego a w rzeczywistości kruchego człowieka w okularach przez wulgarnych zbirów musi w nas wzbudzić współczucie. Nawet jeśli Jana Rokity nie lubimy, to przecież żadna to satysfakcja, że pokonali go nie wyborcy czy rywale polityczni, a niemiecka policja, w dodatku siłą.
Wszyscy dziś bądżmy w tej sprawie Rokitami - tu i teraz, abyśmy kiedyś nie byli Rokitami w niemieckim samolocie, w niemieckim pociągu czy podczas niemieckiej kontroli drogowej.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)