dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery
35
BLOG

Kolejny sukces Donalda Tuska -czyli cuś mi tu nie gra

dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery Polityka Obserwuj notkę 1

Wszelkiej maści media oraz ludzie rozumni i cała postępowa ludzkość (czyli z grubsza, jak wiadomo, wszyscy poza PiS-em) nie mogą wyjść z podziwu nad kolejnym dyplomatycznym sukcesem rządu w stosunkach z naszym Wielkim Zachodnim Sąsiadem. Jedyną kwestią sporną jest w zasadzie tylko to, czy jest to sukces bardziej Donalda Tuska, czy bardziej Władysława Bartoszewskiego.
 
Chodzi oczywiście o wiadomość z dzisiejszego poranka – taką mianowicie, że pani Steinbachowa nie zasiądzie w radzie fundacji poświęconej wysiedleniom. Nie żebym specjalnie się martwił tym, że tej pani w owym gremium zabraknie – ale zastanawia mnie co innego. Otóż po pierwsze – powszechnie mówi się w kręgach PO, że p. Steinbachowa jest dla Polaków postacią symboliczną. Skoro tak faktycznie jest, to czy tym samym nie przyznają oni, że symboliczna jest i rezygnacja z jej udziału w pracach rady? Warto przypomnieć sobie, co dosłownie parę dni temu powiedział p. marszałkowi Komorowskiemu p. Norbert Lammert, przewodniczący niemieckiego Bundestagu. A powiedział on, jak przekazał dziennik FAZ, a za nim w Polsce chyba jedynie „Rzepa”, że, cytuję: „spośród wszystkich dotychczasowych przewodniczących BdV Erika Steinbach najdzielniej walczy z fundamentalistycznymi tendencjami w swej organizacji”.
Skoro tak jest – i skoro BdV nie wystawił tej „gołębicy” pozostawiając ponoć pusty fotel, albo – według innych – dwóch jej zastępców, to czy nie oznacza to, że rada dalej już teraz stoi otworem dla osób może mniej symbolicznych, ale za to nie walczących tak dzielnie jak p. Steinbach z „fundamentalistycznymi tendencjami” w BdV? Czy to zwycięstwo, w świetle tego, co zostało powiedziane dosłownie przed paroma dniami rzeczywiście oznacza taki wielki sukces Polski i wejście polsko-niemieckich relacji na jeszcze wyższy stopień doskonałości? Czy może jest to sukces jedynie symboliczny, na miarę innego „sukcesu” obecnej ekipy w stosunkach z Rosją: odnowienia festiwalu w Zielonej Górze?
 
Dobrze byłoby, gdyby wolne i niezależne media zadały parę pytań w tej sprawie. Bo odnoszę wrażenie, że wałkowanie tematu Gabonu i kolejne głębokie debaty z paleciarzem-gorzelnikiem (dzisiaj wieczorem ów dżentelmen będzie gawędził z pierwszą stokrotką polskiego dziennikarstwa) wystarczają do zamulenia umysłów coraz mniejszej grupie odbiorców. Nawet takich, którzy wiedzę o polityce czerpią wyłącznie ze „Szkiełka”.

Gdyby ktoś coś, to zapraszam serdecznie https://twitter.com/Cytadela_WN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka