Chciałem się podzielić taką refleksyjką związaną z moją ulubioną gazetą (w liczbie cytowań bije ona u mnie na głowę wszystkie inne razem wzięte, ale co zrobić, nie moja wina). Otóż nie wiem czy zgodzą się Państwo z moim odczuciem, a jest ono następujące: kiedy tylko przychodzą dowolne święta bądź uroczystości religijne - Gazeta Wyborcza a w ślad za nią jej wkładki lokalne pisza mniej więcej w tym stylu: "katolicy obchodzili świętgo Bożego Ciała", "Kościół katolicki obchodzi uroczystośc Trzech Króli". "Katolicy odwiedzali Groby Pańskie w warszawskich świątyniach".
Ja odnoszę wrażenie, że ma to podkreślać swego rodzaju ekskluzywność tych praktyk, pokazywać, że, broń Boże, niech nas ręka boska broni, nie wszyscy obchodzimy te święta - to tylko katolicy je sobie obchodzą - taka jedna z grup religijnych zamieszkujących nasz kraj.
Natomiast ton jest zupełnie odmieny, kiedy opisywana jest tzw. "Manifa" - czyli demonstracja skranie zideologozowanych lewaczek płci obojga (co napisawszy ugryzłem się w język - powinno być wszystkich płci, bo to towarzystwo przecież nie uznaje podziału na płci dwie - ot, kolejny dowód na skrajność i oryginalność tych osób), które szczególnie upodobały sobie debatowanie o radosnych skrobankach i ich tożsamości ze zdrowiem, godnością i prawami kobiety. A więc kiedy ów radosny sabat jest opisywany w Gazecie Wyborczej i jej odnogach - pisze się o nim jako o demonstracji "kobiet", w obronie praw "kobiet", dla "kobiet". Nie kobiet o poglądach skrajnie lewicowych, nie feministek, nie ekstremistek - a po prostu kobiet. Tak jakby w rzeczywistości tow. tow. Szczuczanka, Środzina, Graffówna i inne były reprezentantkami wszystkich kobiet, wyrażały ich opinie, pragnienia i potrzeby.
Moje odczucie jest tu przeciwne niż w przypadku piewrszym - opisywania świąt religijnych. Otóz sądzę, że chodzi tu o przypisanie skrajnych poglądów i postaw wąskiej zideologizowanej grupy - całej populacji kobiecej. Chodzi o wywarcie wrażenia, że wszystkie kobiety domagaja się "zdrowia a nie zdrowasiek", przez co należy rozumieć, że wszystkie domagają się radosnej aborcji na żądanie - i innych równie istotnych spraw jak edukacja seksualna itp. No i jakiegoś tam równego traktowania przy zatrudnieniu - ale to przy okazji.
Nie wiem czy Państwo odnoszą podobne wrażenie czytając tę gazetę. Ja w każdym razie mam podejrzenia, że nie jest to czysty przypadek - a element swoistej wojny cywilizacyjnej, jaka od dawna toczy ta gazeta. Celem jest w tym przypadku chęć wmówienia czytelnikom, że to, co jest powszechne - a ideologów z Czerskiej uwiera - ogranicza się w gruncie rzeczy do wąskiej grupy osób, natomiast to, co jest ideologom z "Wyborczej" miłe - ale stanowi margines wśród postaw społeczeństwa - jest w rzeczywistości sprawą oczywistą dla wszystkich kobiet.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)