W jednej z notek redaktor Krzysztof Leski napisał, że dziwi go argument Prezydenta w sprawie niezgodności pełnomocnika wyborcy z zasadą bezpośredniości wyborów - bo oczywiste jest, że bezposredniość wyborów to tylko wybory jednostopniowe - nie zaś głosowanie osobiste (tutaj trzeba powiedzieć, że głosowanie osobiste to także głosowanie przez pocztę czy internet - jeżeli głos oddaje wybora osobiście). Jakkolwiek zgadzam się co do meritum z redaktorem KL, to jednak muszę zwrócić uwagę, że wcale nie jest to takie jednoznaczne. Co więcej, zasada bezpośrdniości wyborów uznawana jest za najbardziej chyba niejednoznaczną zpośród tzw. przymiotnikó wyborczych - właśnie z powodu dwóch rodzajów interpretacji, występujących w literaturze.
I tak np. Zdzisław Jarosz uważa, że głosowanie przez pełnomocnika da się porównać z głosowaniem np. przez kolegium elektorskie - jak w wyborch prezydenta USA, z tą wszakże różnicą, że w USA głosowanie posrednie jest kolektywne i obowiązkowe, zaś w przypadku pełnomocnika ma ono charakter indywidualny i fakultatywny. Argumentacja poniekąd logiczna, chociaż moim zdaniem pokazuje ona zupełnie co innego niż chciałby Jarosz: pokazuje, że tak samo jak w wyborach prezydenckich w USA wyborca nie ma wpływu na treść głosu oddawanego przez elektora (przynajmniej formalnie rzecz biorąc), tak samo nie ma on wpływu na treść głosu oddawanego przez pełnomocnika.
I tutaj, moim skromnym zdaniem jest przysłowiowy pies pogrzebany. Bo nie mamy tu już do czynienia ze złamaniem zasady bezpośredniości a zasady równości wyborów. Mówił zresztą o tym minister Duda, a cytuje strona internetowa Prezydenta - jednak nie odnosił tego wprost od zasady równosci wyborów.
Tu zresztą dochodzimy do kolejnej zagwozdki - bo o ile równość, bezpośredniość wyborów np. do Sejmu jest zapisana wprost w konstytucji, o tyle w przypadku wyborów do Parlamentu Europejskiego to nie z konstytucją ordynacja wyborcza ma być zgodna, bo konstytucja o PE nie wspomina. Ogólnie reguluje to prawo UE, (szczegółowo zaś każde państwo UE sobie samo), co chyba w tym przypadku (akurat od tej paranoi, jaką jest system prawa europejskiego specjalistą nie jestem) tak czy owak oznacza pierwszeństwo przed ustawą - i prawdopodobnie też daje prawo TK do badania zgodnosci z nim przepisów ustawy. Akt o wyborach do PE - chociaż w nieco innej formie i w róznyc miejscach - też nakazuje przeprowadzenie wyborów bezpośrednich i równych.
Tak czy owak - jeżeli wybory mają być bezpośrednie (przyjmując rozumienie, z którym red. KL i ja się nie zgadzamy) i równe - a zwłaszcza równe - to pełnomocnika wyborcy w nich być nie może. Skoro bowiem każdemu ma przysługiwać jeden głos - to ma przysługiwać jeden głos. W przeciwnym razie - można sobie wyorazić sytuację, że ktoś pójdzie do swej 80-letniej babci, wcale wyborami nie zainteresowanej - i "wydębi" od niej pełnomocnictwo. Babcia wyborami nie zainteresowana- więc nie będzie kazała wnusiowi głosować na tych a nie na innych (a nawet gdyby, to co z tego?). I nagle okazuje się, że wnusio, tylko z racji faktu posiadania babci uprawnionej do ustanawiania pełnomocnika, drogie Panie i drodzy Panowie, będzie miał do dyspozycji nie jeden a dwa głosy. I będzie w sytuacji uprzywilejowanej w stosunku do tych wyborców, którzy babci w swojej gminie nie posiadaja - ci będą mieli tylko jeden głos. Mówienie, że to jest gwarantowanie powszechnosci wyborów w tym konkretnym przypadku nie ma sensu, bo przecież babcia wybory, jak pamiętamy miała w nosie i ze swego prawa głosu zrezygnowałaby zupełnie, gdyby nie wnusio.
I tu jest, jak już powiedziałem, prawdziwym, rasowy pies pogrzebany. Taki wzrocowy owczarek niemiecki - a nie cherlawy kudelek, jakim byłby zarzut o niezgodnosci z zasadą bezpośredniości. W przypadku wyborów do PE może nie ma to większego znaczenia - ale gdyby pełnomocnik miał być wprowadzony także w wyborach samorządowych, gdzie decydują często pojedyncze głosy...
Mam nadzieję, że media postarają się przedstawić wniosek Prezydenta merytorycznie - a nie na zasadzie "huzia na Lesia" - zaszczują go jako osobistego wroga milionów niepełnosrawnych Polaków. Nadzieję, przyznam, niewielką, bo czego tu się spodziewać od wyrobników pompujących balon z Gabonem czy innym Palikotem.
Pozdrawiam Redaktora Leskiego - i przyznam, że na niego jak na mało którego licze w tym wzgledzie :)


Komentarze
Pokaż komentarze (6)