hektarach a prezesem czyli polski budżet . (dokończenie tytułu).
W zamęcie i szumie przepychanek i pyskówek towarzyszących, projektowi budżetu państwa, przedłożonemu posłom przez ministra Rostowskiego, trudno o jakiekolwiek rozsądne konkluzje.
W większości są to starcia niemerytoryczne za to często obnażające totalną niewiedzę i niekompetencję posłów. Zwłaszcza reprezentujących totalną opozycję czyli pis. Nie ma w tym niczego zaskakującego czy nowego. Każdy bowiem, kto usłyszał, co, do powiedzenia mają, posłowie Błaszczak, Suski, Jurgiel, Brudziński, Szczypińska, Ziobro, Kempa i wielu innych (zdecydowana większość klubu poselskiego pis) z prezesem na czele, wie doskonale, że wiedzy, erudycji czy logiki tam nie uświadczysz. A i faktów w tym jak na lekarstwo. Albo tyle ile bezstronności i obiektywizmu w wystąpieniu 'dziennikarki' Lichockiej podczas debaty telewizyjnej, w trakcie ostatnich wyborów. Prezesa usprawiedliwia - cokolwiek by nie wciągał - permanentny 'stan po zażyciu....' . O czym zaświadcza już nie tylko prof.Staniszkis (chociaż ona, jak zwykle najzabawniej).
Innych nie usprawiedliwia nic. Żadna obiektywna i niezależna okoliczność. Nawet dotkliwa ociężałość umysłowa. Bo to chyba raczej okoliczność obciążająca ludzi, którzy mogli przecież zająć się sprawami na ich miarę i możliwości. Tak jak A.Fotyga nie zajmuje się już kontaktami międzynarodowymi. I – na szczęście – o ile wiem, żadnymi innymi kontaktami.
Tym lepiej dla kontaktów.
Dla tv publicznej, taką pozytywna odmianą, może być planowane obniżenie 'poziomu bezstronności' wg Kaczyńskich, spowodowane odejściem Karnowskiego z redakcji informacyjnej. Jednego z ostatnich nominatów, umocowanych przez przedstawicieli (prawdopodobnie Borysiuków) 'wielkiej koalicji' pis-samoobrona-elpeer, w mediach publicznych.
Karnowski, niestety, ma jednak brata, który w dalszym ciągu, głosi prawdy objawione (prezesowi? jego bratu? Lepperowi? polskiej prawicy?) na antenie Trójki, i gotów wyrządzić dalszą szkodę tej zacnej rozgłośni, poprzez np. udostępnienie jej czasu antenowego, bratu.
Nie ulega wątpliwości, że, razem czy osobno, są zdeterminowani by bronić, u boku prezesa Kaczyńskiego, przed nagonkami i prześladowaniem, kościół katolicki w Polsce. Nagonkami i prześladowaniami organizowanymi przez homoseksualistów, aborcjonistów, zwolenników sekularyzacji i rozdziału państwa od jedynie słusznego kościoła i jedynie słusznej religii oraz przeciwników wyniesienia na ołtarze brata prezesa (z prezesem w domyśle oczywiście).
Jednym słowem przez wszystkich tych, którzy, dokonali niewłaściwego wyboru moralnego. Jaki jest właściwy wybór i decyzja wie w szczegółach Terlikowski i każdy przeciętny, zaangażowany po stronie pis, proboszcz ze wsi podkarpackiej lub na ścianie wschodniej. Niedługo, być może, kościół ( a Terlikowski w szczególności), da szansę tym niesubordynowanym podejmować wyłącznie 'poprawne' decyzje. Poprzez stworzenie sztywnych ram prawnych, z karą przewidzianą za każde odstępstwo ('od terlikowskiego'? Jak w dziedzinie historii najnowszej 'zyzaka'?) ).
Są na to duże szanse. Za takie pieniądze!
100 mld zł przekazane kościołowi przez komisję wspólną, to przecież wydatki państwa na naukę przez ok. 50 lat. Albo kilkudziesięcioletnie nakłady państwa na szkoły i szpitale.
Za taką kwotę można naprawdę dużo. Prawie tak dużo, jak duży był kolega Ziobry z abewu. Który tylko z wrodzonej sobie powściągliwości zajął się tylko dziesiątką dziennikarzy.
Albo ile można by zrobić za połowę tej kwoty? Gdyby kościół zadowolił się taką połówką zadowowlił.
To jednak tylko mrzonka.
Kto rozsądny uwierzyłby, ze biskup Głódź zrezygnuje z 200 hektarów albo z połowy flaszek w swojej piwniczce?
I nie chodzi już nawet o tę połówkę......



Komentarze
Pokaż komentarze