Aguirra Aguirra
153
BLOG

Łosie a wybory samorządowe.

Aguirra Aguirra Polityka Obserwuj notkę 0

Operacja się udała, ale – niestety - pacjent nie przeżył.

Nie sądzę by którykolwiek z czterdziestu dwóch (42!!!), zabitych właśnie łosi, był w stanie docenić niewyszukaną ironię, tej popularnej frazy, jednej z polskich wersji 'pyrrusowego zwycięstwa'.

Tym bardziej, że nie da się ukryć że dla łosi to porażka, a zwycięstwo odnieśli przejęci losem zwierząt biolodzy, no i przede wszystkim wyposażeni w we wszystkie najnowsze środki techniczne, w tym legalną(?) broń długą, doświadczenie, organizację i determinację, myśliwi. Również - koniecznie i nieodmiennie - kochający przyrodę, a zwierzęta w szczególności.Warto zauważyć, że biolodzy i myśliwi reprezentują populację nieporównywalnie liczebniejszą niż ta niewielka grupka, wielkich, jednakowoż, rogaczy. Niemniej, po tej akcji, osobniki ułożone w pokocie, stanowią około 4% całej całej populacji łosi (1/25 jej część!).  Wystarczy zatem, jeszcze tylko, nieco ponad 20 projektów badawczych, wydziału biologii jakiejś lokalnej lub innej uczelni by porażka łosi, stała się odwrotną stroną zwycięstwa zupełnego, rzec by można totalnego. Zamiast wspomnianego, pyrrusowego.

Nam, zwykłym zjadaczom chleba, pozostaje tylko nadzieja, że osłabnie zapał badawczy biologów i myśliwych. Zapał, zgodnie z ich zapewnieniami, wprost proporcjonalny do miłości, do odstrzeliwanych zwierząt. Ewentualnych skutków następnego przypływu miłości (wraz z zapałem badawczym) mogłyby po prostu wszystkie łosie nie przeżyć. Podobnie jak zwierzaki z każdego innego gatunku.  Tak jak np. dzikie tygrysy, które w ciągu najbliższych kilku lat, w obliczu, bardzo wszak 'trendy' i powszechnie deklarowanej miłości do przyrody, zostaną wytrzebione, jak Ziemia długa i szeroka.

W Polsce, jak pokazują, świeżo ogłoszone, wyniki wyborów samorządowych zniknięcie lub chociażby zejście ze sceny, póki co, niestety, nie grozi, nawet najbardziej anachronicznym, barbarzyńskim i odrażającym gatunkom polityków. Lepper, Łyżwińscy, Giertychy, Zawisza etc. to wciąż tylko wyjątki potwierdzające regułę. Bo, wszak ich koalicjanci, koledzy, mentorzy, współwyznawcy, towarzysze broni, współplemieńcy wreszcie z R.Czarneckim, Kaczyńskim, Maciarewiczem, Fotygą, Ziobrą, Szczypińską, Kurskim i zgrają ich plugawo osławionych pomagierów oraz klakierów w rodzaju Warzechy, Ziemkiewicza, czy większości zespołów rzepy, Naszego Dziennika, Gazety Polskiej mają się całkiem dobrze. Nie mogę, w tym gronie, pominąć znanego publicysty Terlikowskiego, specjalizującego się w wyrobach gumowych (wszelako, jak mówią, nie potrafiącego porządnie wybiczować żony), wręcz skupionego na triadzie Polucja-Guma-PiekłozDiabłamiiSmoleńskiem.

Co prawda w tych wyborach, startowało tylko kilku, z grupy czołowych postaci tej formacji paraintelektualnej. Najgłośniejszy (prócz równie nietuzinkowo odrażającego Waszczykowskiego), był jak zwykle JKM, znany z dorównujących jego brydżowym uzdolnieniom, ekstremalnych poglądów ekonomicznych (plasujących go na prawicowej antypodzie Thatcher i Friedmana) oraz z niechęci do ludzi innych, odmiennych lub odbiegających od normy, nie wyłączając (a może nawet zwłaszcza) niepełnosprawnych,. Nb. grono jego wyznawców ujawniło się ostatnio pośród kiboli Lechii. Domagając się zakazu zatrudnienia czarnoskórych zawodników. Jakby ich tępe, łyse czy zwyczajne i białe pały, w czymkolwiek były lepsze! Zaiste, premier winien zwracać baczniejszą uwagę na to, w jakim gronie przestaje. Trzeba dodać, że JKM Startował po raz 125-ty!, zresztą. Ale za to, jak zwykle bez sukcesu.

Niestety, około 20% miejsc w samorządach, przypadło jeszcze przedstawicielom pisu. Należy mieć tylko nadzieję, że nie wszyscy z nich, są wyznawcami Kaczyńskiego i Ziobry.

Tym bardziej, że i w tej partii, już znalazło się kilkunastu ludzi, co do których z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że nie są intelektualnie uzależnieni od 'inteligencji żoliborskiej', nie reprezentują zaściankowej subkultury, z reguły poprawnie władają językiem polskim (literackim nie żoliborskim) i że nie kierują nimi zahamowania i kompleksy o natężeniu z pogranicza definicyjnej patologię.  Co być może najbardziej zaskakujące, chcą na scenie politycznej, konkurować z PO, a nie walczyć. Odrzucając instrumentarium prezesa, jego specyficzny warsztat 'machiavellego dla ubogich' ( na dodatek z Żoliborza....) składający się z kłamstw, przeinaczeń, pomówień, obelg, półprawd, totalnej niekompetencji i braku jakichkolwiek kwalifikacji, wygląda na to, że bez problemów, są w stanie odnaleźć się w kręgu cywilizacji zachodnioeuropejskiej.

Mogę się z nimi nie zgadzać, ale to jednak przyzwoity standard cywilizacyjny. Jednak, nie z tego powodu, życzę im sukcesu. Wszak, to mimo wszystko, polska prawica.

A na dodatek, dla mnie najważniejsze są łosie.

Wszak polędwica z nich – o czym miałem okazję przekonać się swego czasu w helsińskiej restauracji – palce lizać.............

 

 

Aguirra
O mnie Aguirra

myślący

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka