Do napisania tej notki skłoniły mnie absurdalne zarzuty szwedzkich dziennikarzy wobec polskich rolników, którzy rzekomo przez swoją działalność zatruwają Bałtyk i uniemożliwiają wypoczynek na wybrzeżu Szwecji.
Na wstępie kilka uwag. Rzeczywiście Bałtyk jest płytkim, słonawym morzem śródziemnym bardzo narażonym na zanieczyszczenia antropogeniczne (pochodzące z działalności człowieka). Prawdą jest, że przez ostatnie 200 lat zmienił się charakter wód Bałtyku z oligotroficznego (b. duża przezroczystość) do eutroficznego (przezroczystość niewielka, pojawiające się zakwity glonów). Prawdą jest również, że wszystkie rolnicze kraje pospołu przyczyniły się do zmiany charakteru Bałtyku, Szwecja również.
Co w głównej mierze odpowiada za wzrost trofii? Zanieczyszczenia tzw. troficzne przez niektórych zwane biogennymi bo tworzą je biogeny czyli związki azotu i fosforu (odpowiedzialne za produkcję pierwotną). Prawdą jest również, że znaczna część tych związków powstaje w wyniku działalności rolniczej.
Również istotne jest to, że związki azotu i fosforu nie znikają tak sobie, jeśli są w nadmiarze często opadają i kumulują się w osadach dennych.
Kraje rolnicze w głównej mierze odpowiadają za dostarczanie np. azotu ogólnego do wód Bałtyku ( w 2008 roku kolejno największymi dostarczycielami tego pierwiastka były Niemcy, Polska, Dania i Szwecja – źródło – Raport o stanie środowiska .... WIOŚ).
Teraz podstawowe pytanie: czy Polska może mieć wpływ na to dzieje się na plażach w Szwecji? Myślę, że z kilku powodów nie. Raz z powodów hydrologicznych – polskie zanieczyszczenia z prądami transportowane są na wschód, dwa od 1998 do 2008 roku nastąpił 50% spadek ładunku biogenów wnoszony polskimi rzekami. Kiedy rozbijemy to na dwa podstawowe pierwiastki nastąpił 70% spadek azotu ogólnego i 52% spadek fosforu ogólnego. O tyle Polska mniej przyczynia się do eutrofizacji Bałtyku. Gdybyśmy zanieczyszczali w stopniu przedstawionym przez Szwedów na polskim wybrzeżu „kroilibyśmy” nożem zakwity glonów a tak nie jest.
Dodatkowo na polskiej wsi wprowadzono tzw. „dobre praktyki rolnicze”, które mocno limitują stosowanie nawozów naturalnych i sztucznych.
Pozostaje pytanie: to skąd te zanieczyszczenia w Szwecji? Radziłbym przyjaciołom ze Szwecji przyjrzeć się swoim rolniczym zanieczyszczeniom. Drugie to warto zastanowić się nad tym czy osady denne, z których wtórnie mogą biogeny dostawać się do wody spoczywają w spokoju. A może to zakrojona na szeroką skalę działalność związana z budową na dnie Bałtyku rurociągu Nord-Stream spowodowała resuspensję (poderwanie) osadów dennych wraz z biogenami i zanieczyściła wybrzeże Szwecji – stąd zakwity glonów.
Zamiast zwalać winę na sąsiadów warto poszukać przyczyn na własnym podwórku.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)