Wielu blogowiczów wypowiadało się negatywnie o PIS, że nie chce brać udziału w debatach. Cóż osobiście nie widzę sensu debatowania w okresie wyborczym i to na wizji, chyba, że debatę traktujemy jak teatr i oceniamy grę aktorską a nie fakty.
Podczas debaty można obiecać gruszki na wierzbie i co ciekawe jeśli się jest partią rządzacą usłużne media nawet tych obietnic nie przypomną. Co innego jeśli te gruszki będzie obiecać opozycja to dopiero się jej dostanie, nawet jeśli pozostanie opozycja na następną kadencję.
Szczerze mówiąc jakiekolwiek debaty mają sens, kiedy w niej biorą udział nie politycy lecz prawdziwi specjaliści. Jedyna debata jakiej słuchałem z zainteresowaniem dotyczyła OFE a brali w niej udział Balcerowicz i Rostowski. Choć tego drugiego niezbyt lubię, ale w tej debacie całkiem nieźle się starał.
Tło debaty to następna sprawa, jeśli ma wyglądać jak w programach Lisa to współczuję opozycji, bo każde słowo zostanie przez „zaproszonych gości” wywyte i wyśmiane.
Jeśli ktoś chce rozumnie brać udział w wyborach może wejść na stronę dowolnej partii i przeczytać jej obietnice a jak wiemy z życia program sprawdza się dopiero w praniu, tylko wtedy jest już za późno, aby cofnąć swoje poparcie.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)