Muszę przyznać, że oglądałem film z zapartym tchem a niektóre momenty były dla mnie wzruszające. Film jest klasyczną antywojenną elegią. Równie dobrze zamiast niemieckich żołnierzy mogliby pojawić się Amerykanie np. w Wietnamie. Podobny w swojej wypowiedzi antywojennej jest Pluton i wiele innych wojennych filmów.
Film był spojrzeniem na całą sytuację wcale nie ze strony Niemca, ale raczej żyda niemieckiego pochodzenia. Stąd próżno by szukać w tym filmie rozrachunku z przeszłością. Wszyscy żydzi w filmie to pozytywni bohaterowie, Niemcy tu rozdział pół na pół a reszta to tylko tło uzupełniające b. stereotypowe Polak – prostak antysemita, Ukrainiec – chłop prostak, Rosjanin – gwałciciel i oczywiście prostak.
Dyskusja po filmie, ale i producenci filmu nie potrafią ukryć, że ten film został nakręcony kamerą niemieckiego żyda, który nie może, albo nie chce rozliczać swojej ojczyzny.
Kto ma pieniądze ten kręci co mu się żywnie podoba, dlatego trudno mieć pretensje do naszych sąsiadów, ze na tyle było ich stać jeśli chodzi o rozliczenie z przeszłością. Prawdy historycznej w filmie było tyle ile w „Czterech pancernych” i co z tego ludzie oglądali a to się tylko teraz liczy.
Może warto byłoby odpowiedzieć filmem, albo zmontować lepiej „Czas honoru”, wtedy nasi przyjaciele zobaczyliby inny obraz o korzeniach nazizmu i niemieckiej bucie.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)