0 obserwujących
130 notek
42k odsłony
518 odsłon

Wybory w Brazylii: Apologia dyktatury i wizja zniszczenia indiańskiej Brazylii

Wykop Skomentuj5

Jego nazwisko wciąż pada niewyraźną smugą na świadomość przeciętnego mieszkańca naszej planety, ale po I turze wyborów prezydenckich’ 2018 w Brazylii, istnieje poważne zagrożenie, że nie tylko na trwale w niej zamieszka, ale także odciśnie swoje głębokie piętno na znajdującym się w kryzysie moralnym i gospodarczym, największym kraju Ameryki Południowej. Po tym jak Jair Bolsonaro osiągnął nadspodziewany dobry wynik w pierwszej turze (46,7%), pozostawiając dalece w tyle kolejnego kandydata Fernando Haddada (28,37%) widmo jego prezydentury staje się realistyczne. Oddalić je może tylko masowa mobilizacja jego przeciwników oraz zwolenników pluralizmu politycznego i społecznego Brazylii w drugiej turze wyborów. Nie wiele niemniej na to wskazuje. Kandydata szczególnie popularnego w południowych i zachodnich stanach Brazylii, poprze prawdopodobnie blisko 60 % wyborców.

Po tym jak stało się jasne, że swojej kandydatury skutecznie nie zarejestruje uwikłany w afery korupcyjne dwukrotny prezydent Brazylii, Lula da Silva, 63-letni Bolsonaro co prawda przodował w sondażach, ale jeszcze do niedawna niewielu spodziewało się, że już na tym etapie selekcji wyborczej zdobędzie on niemal połowę głosów Brazylijczyków. Brzemienny w skutkach przełom nastąpił wraz z tragicznym dla samego Bolsonaro zamachu na jego życie na ulicach Juiz de Fora. Niesiony na rękach oddanych zwolenników, zwanych bolsonarystami (bolsonarismo), niespodziewanie został zaatakowany i kilkukrotnie ugodzony nożem przez zamachowca. Hospitalizowany w miejscowym szpitalu trafił później do Szpitala Izraelskiego w São Paulo im. Alberta Einsteina [1]. Odtąd dalszą część kampanii, przez długi czas osłabiony, prowadził ze szpitalnego łóżka. Jeden z jego czterech synów, Flavio Bolsonaro, stojąc przed placówką medyczną zapowiedział, że to tylko przybliży zwycięstwo jego ojca. Spoglądając na wyniki I wyborów prezydenckich jego słowa można by uznać za prorocze. 

Naiwnym będzie jednak twierdzenie jakoby to na poły męczeńskie doświadczenie Bolsonaro w trakcie kampanii miało otworzyć przed nim drzwi gabinetu prezydenckiego. Ostatecznego wyjaśnienia nie dostarcza również sugestia, że to idąca obecnie przez świat fala szczególnej admiracji dla rządów „silnej ręki”, która wyniosła wcześniej do władzy między innymi Rodrigo Dutertre na Filipinach, przechodzi teraz przez Amerykę Południową i unosi ku górze Jaira Bolsonaro. Dlaczego? Szczególnej specyfiki obecnego momentu nie można oddzielić od niedoskonałości i wypaczeń ustrojowych i politycznych w Brazylii po upadku dyktatury (1964-1985). Brazylię bardzo chętnie, zwłaszcza za czasów 13-lecia rządów duetu Lula-Rousseff przedstawiano – w kontekście schumpeterowskim – jako jedną z największych sprawnie działających demokracji przedstawicielskich globu ziemskiego. Przekonaniu temu towarzyszyły głośne sukcesy gospodarcze i społeczne. Jak podkreślają zwolennicy Partii Pracujących (PT) program socjalny Bolsa Familia, który można uznać za ograniczoną formę bezwarunkowego dochodu podstawowego, pomógł wyjść z głębokiego ubóstwa nawet 30 mln Brazylijczyków. Przez długi czas utrzymujące się na wysokim poziomie wskaźniki rozwojowe, w tym sukcesy wielkich firm państwowych takich jak Petrobras, pozwalały niektórym obserwatorom postrzegać Brazylię jako jednego z najbardziej wiarygodnych członków BRICS, nowopowstałego, interkontynentalnego sojuszu gospodarczego.

W ostatnim dwudziestoleciu majestatycznie rysujący się z oddali pień brazylijskiego drzewa, zawierał w sobie, na pierwszy rzut oka niewidoczne, zmurszałe, próchniejące wnętrze. Owszem, programy socjalne Partii Pracujących zmieniły sytuację niektórych grup społecznych, nie niwelując jednocześnie drastycznie wielkich i rosnących różnic majątkowych w społeczeństwie, umacniających poczucie wykluczenia społecznego wielu Brazylijczyków. To o czym, zwłaszcza w Polsce, nie wiele mówiono to wady ustrojowe brazylijskiego państwa i kodeksu wyborczego. Panujący formalnie ustrój demokracji przedstawicielskiej w Brazylii od początku podminowany był oligarchicznym fundamentem napędzającym tłoki działania poszczególnych partii i definiującym to, co działo się w kraju w trakcie i po zakończeniu okresowego plebiscytu wyborczego. Mówimy tu o specyficznych zależnościach spotykanych również wśród innych „demokracji przedstawicielskich wielkich obszarów”, takich jak Stany Zjednoczone. Poszczególni kandydaci i partie otrzymywali dofinansowanie od czynnych podmiotów gospodarczych, prywatnych i państwowych oraz związanych z nimi biznesmenami. Przykładem personalizacji tego zjawiska i jego konsekwencji jest kariera oraz pozycja Blairo Maggiego. Związany rodzinnie z jednym z największych przedsiębiorstw sojowych na przeszedł karierę od gubernatora stanu Mato Grosso po senatora, a tuż po zwycięstwie prezydenckim Dilmy Rousseff spotkał się z nią na pokładzie śmigłowca, by omawiać polityczne sojusze.

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka