„Archeolodzy chcą ponownych badań pola bitwy pod Grunwaldem” donosi portal gazeta.pl za Polską Agencją Prasową. Niby wszystko pięknie ładnie. Dwadzieścia lat od zakończenia badań mamy lepszy sprzęt i lepsze techniki badawcze, więc będzie można dowiedzieć się więcej o przebiegu tej wielkiej bitwy.
Niestety niepokoją mnie słowa dyrektora muzeum grunwaldzkiego, który liczy, iż badania mogą przyczynić się do upadku: „sienkiewiczowskiego mitu o szlachetnych rycerzach króla Jagiełły i złych Krzyżakach”. Ponadto dyrektor przypomina, iż "w rzeczywistości wojska idące pod Grunwald paliły mijane wsie krzyżackie, grabiły i prawdopodobnie zabijały ludność cywilną”.
Czyli po raz kolejny chcemy obalić nasz narodowy mit, który powinien kształtować naszą narodową tożsamość. Ponadto czyżby, ktoś chciał obarczyć winą za wojnę z Krzyżakami Polaków? Zapominając, że Krzyżacy przywłaszczyli sobie Ziemię Chełmińską. Niedługo być może dowiemy się, że to nie rycerze Zakonu NMP Domu Niemieckiego są winni zgładzeniu ludu Prusów. Przecież ten szlachetny Zakon, którego miłujący pokój członkowie, poświęcali całe dnie na modlitwę musiał się bronić przed atakami pogańskich Prusów, a później Polaków i Litwinów. Krzyżacy przecież nie najeżdżali na polskie ziemie, nie palili wiosek itp.
Czy Polacy naprawdę muszą w taki sposób przedstawiać swoja historię. Zamiast wychwalać naszą postawę w czasie drugiej wojny światowej, bohaterskie działania AK, ostatnio dowiadujemy się, że nasz Naród rywalizował z Niemcami o „palmę pierwszeństwa” w zagładzie Żydów. Ponadto wielu Polaków według pana Grossa zbiło fortunę na nieszczęściu jego rodaków. Kto by pamiętał, że Polacy ratowali Żydów.
Ponadto coraz więcej zagranicznych mediów pisze o „polskich obozach zagłady”, co może w wielu europejskich społeczeństwach wywołać wrażenie, że to Polacy mordowali w Oświęcimiu. Jakby tego było mało, to zdaniem wielu Niemców to my im wyrządziliśmy wielkie krzywdy po drugiej wojnie światowej, wypędzając ich z tzw. „Ziem odzyskanych”. Chyba niektórzy zapomnieli, że odpowiedzialnych za wypędzania należałoby szukać wśród uczestników konferencji pokojowych kształtujących powojenną mapę Europy. Ponadto wypędzenia były skutkiem wojny, którą wywołali nasi zachodni sąsiedzi.
Każdy europejski kraj potrafi bronić swojej wersji historii. Niemcy nie czują się odpowiedzialni za zbrodnie austriackiego malarza oraz nazistów. Natomiast Rosjanie oburzają się, gdy obwinia się ich za zbrodnię dokonane przez pewnego Gruzina . Tylko my w ostatnich latach w imię poprawnych stosunków z innymi krajami, pozwalamy na tworzenie alternatywnej wersji naszej historii, ponadto sami wyciągamy jej niezbyt chlubne karty. Nic dziwnego, że „pokrzywdzeni” przez nas Niemcy i Żydzi domagają się od naszego kraju zwrotu mienia. Tylko dziwne, że wszyscy zapomnieli, o tym, iż Niemcy spalili nam stolicę i nie dostaliśmy za to nawet złotówki odszkodowania! O odszkodowaniu za mienie Polaków za Bugiem od Rosjan też nie mamy co liczyć.
Teraz należałoby czekać na strącanie z posągów kolejnych narodowych mitów, ciekawe, jaki mit postanowimy zburzyć?
Jaki jest cel tych działań?




Komentarze
Pokaż komentarze (4)