Blog
Magia obłoków (Magellana)
unukalhai
unukalhai unuk.al.hayah@gmail.com
48 obserwujących 132 notki 194157 odsłon
unukalhai, 17 grudnia 2012 r.

Jeszcze trochę o Narutowiczu

1397 17 0 A A A

  

 

 

Poraża bezczelne chucpiarstwo komunistów, ich ideowych bękartów  oraz  ich jawnych i tajnych współpracowników,  którzy  grasują w najlepsze na scenie politycznej III RP,  i którzy  tym razem udają ideowych spadkobierców Gabriela Narutowicza, podczas gdy są przecież bez żadnej wątpliwości  kontynuatorami  tradycji wywodzącej się od  indywiduów, których pomniki , popiersia      i innego rodzaju artefakty zostały zdeponowane w Galerii Sztuki Socrealizmu znajdującej się w jednym z budynków gospodarczych (dawna powozownia) Pałacu Zamoyskich w Kozłówce k. Lubartowa. A mówiąc bez ogródek, są spadkobiercami  ideologii, w imię której, podobnych do Gabriela Narutowicza, polskich polityków, ale także  wojskowych, policjantów, urzędników państwowych, nauczycieli  i naukowców  z II RP potraktowano kulką w tył głowy, albo zakatowano podczas  tortur w kazamatach NKWD. Czyli gdyby hipotetycznie G. Narutowicz dożył do wybuchu II wojny światowej, zostałby zamordowany np. w Katyniu.

Zatem wobec dzisiejszych  prób politycznego wygrywania zdarzeń oraz postaci historycznych,  które zostają  wyjęte z kontekstu, z odmiennych realiów jak i hierarchii wartości oraz wyborów ideowych, zamieszczam tekst na temat postaci Gabriela Narutowicza, który znajduje się w zbiorze gawęd napisanych przez  Wacława Alfreda Zbyszewskiego („Gawędy o ludziach i czasach przedwojennych”).  

Gawędę o Narutowiczu W. A. Zbyszewski napisał  w początku lat osiemdziesiątych XX wieku, czyli 60 lat po śmierci pierwszego prezydenta II RP.

Pod  oryginalnym tekstem W.A .Zbyszewskiego dopisałem własny appendix, w którym naszkicowałem tło polityczne, którego skutkiem były wydarzenia z  16 grudnia 1922 r.  Ponadto ograniczyłem przypisy do niezbędnego minimum, gdyż do  większości pojawiających się w tekście postaci odniosłem się         w przypisach  do poprzednich notek z cyklu piłsudczykowskiego na tym blogu.

Tekst gawędy Wacława A. Zbyszewskiego o Narutowiczu

Marszałek Piłsudski nigdy nie sprawował urzędu prezydenta Rzeczypospolitej. Gdy powrócił z Magdeburga l0 listopada 1918 roku, Rada Regencyjna, złożona z arcybiskupa Kakowskiego, późniejszego kardynała, Zdzisława Lubomirskiego i Józefa Ostrowskiego zainstalowana przez okupantów austriackiego i niemieckiego w Królestwie, od razu przekazała Piłsudskiemu władzę. Piłsudski wybrał dla siebie nazwę Naczelnika Państwa, częściowo zapewne nawiązując do tradycji Naczelnika Kościuszki, częściowo, bo chciał w ten sposób proklamować, że w niczym nie przesądza przyszłego ustroju Polski.

Gdy uchwalono Konstytucję Marcową trzeba było naprzód wybrać Sejm i Senat już na podstawie nowej Konstytucji  i nowej ordynacji wyborczej w granicach całego państwa, które zostały dopiero ustalone po plebiscycie na Śląsku i po włączeniu do Polski tak zwanej Litwy Środkowej,  czyli Wilna i jego okolic.  Wszystko to zajęło około półtora roku.  Nowe wybory się odbyły w jesieni 1922 roku,  nowe Izby się zebrały, ukonstytuowały i dopiero wtedy, w początku grudnia 1922 roku odbył się wybór nowego Prezydenta Rzeczypospolitej [zob. appendix].

Piłsudski nie kandydował. Endecja wystawiła kandydaturę ordynata Maurycego Zamoyskiego, naszego pierwszego posła we Francji, która była naszą aliantką i uważano ją za gwarantkę naszej niepodległości.  Ludowcy Witosa wysunęli kandydaturę Stanisława Wojciechowskiego, wówczas ministra spraw wewnętrznych.  Inna grupa ludowców,  Wyzwolenie, uważana za instrument piłsudczyków, wysunęła kandydaturę Gabriela Narutowicza, ówczesnego ministra spraw zagranicznych. Wreszcie blok mniejszości narodowych wysunął kandydaturę profesora Baudouin de Courtenay[1], profesora Uniwersytetu Warszawskiego. W wyniku tych wyborów przeszedł po kilku głosowaniach zupełnie niespodziewanie Narutowicz, za którym głosowała cala lewica i cały blok mniejszości narodowych. Jego jedynym kontrkandydatem w ostatnim głosowaniu okazał się Maurycy Zamoyski.

Ani jednego, ani drugiego nigdy osobiście nie tylko nie znałem, żadnego z nich też nigdy nie widziałem.       Z tego, co o nich słyszałem, wydawali mi się liberalnymi konserwatystami, dążącymi do świętej zgody i gotowymi się pogodzić z rolą prezydentów malowanych. Obaj byli bardzo zachodni, mało ambitni i niezbyt wybitni. W gruncie rzeczy myślę,  że obaj rządziliby bardzo podobnie. Gabriel Narutowicz pochodził ze starej, zamożnej ziemiańskiej rodziny litewskiej[2].  Był od lat profesorem hydrauliki na politechnice w Zurychu, która od dawna ma ustaloną renomę jako najlepsza politechnika w całej Szwajcarii. I po dziś dzień ta renoma  trwa, może jest jeszcze większa niż sześćdziesiąt lat temu. W czasie pierwszej wojny Szwajcaria, która nigdy nie miała węgla, a z krajów wojujących węgla wydostać nie było sposobu, wpadła na pomysł wyzyskania siły wodnej: wodospadów i sztucznych tam dla produkcji elektryczności. Wówczas też zelektryfikowała całość swojej sieci  kolejowej. W budowie tam wodnych i elektrowni wodnych Narutowicz odegrał dużą rolę jako specjalista od hydrauliki. Był wysoko ceniony w Szwajcarii i na świecie jako specjalista od energii wodnej. Ale w polityce nie odgrywał żadnej roli. Należy przypuszczać, że w związku ze swoim wieloletnim pobytem w Szwajcarii stał się - jak wszyscy Szwajcarzy - zwolennikiem rządów parlamentarnych, które często określa się mianem centro-prawu. Znal Piłsudskiego od dawna i, jak się zdaje, był z nim w przyjaźni, ale była to raczej przyjaźń dla krajana niż sympatia polityczna. Nic nie wskazywało, by był on wyraźnie i namiętnie politycznie zaangażowany.

Opublikowano: 17.12.2012 07:45.
Autor: unukalhai
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Na ogół bawię się z losem w chowanego

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • wittek 17, ty nieszczęśliwa ofiaro reform edukacyjnych, napisz skąd wiesz , że to są...
  • Ulryk Niemcy za każdego obywatela Polski, który zginął w II wojnie, podeślą nam jednego...
  • londoncity (18.08., 12:17) no i od Ukraińców (za Chmielnickiego), nie wspominając o...

Tematy w dziale Kultura