Blog
blog Unuka
unukalhai
unukalhai unuk.al.hayah@gmail.com
49 obserwujących 146 notek 214444 odsłony
unukalhai, 31 października 2013 r.

Ketman

1388 32 0 A A A

                

 

                             Przedstawiam praktycznie nieznany tekst Czesława Miłosza, który został wydany po francusku w listopadzie 1951 roku pod tytułem „La grande tentation. Le drame des intellectueles dans des democraties populaires” (Wielkie pokuszenie. Dramat intelektualistów w krajach demokracji ludowej”). Jest to  szkic ukazujący, na podstawie własnych doświadczeń poety, psychologiczne przyczyny współpracy intelektualistów w krajach Europy Wschodniej z władzą totalitarną. We wrześniu 1951 roku poeta zaproszony został do Andlau (k. Strasbourga) na konferencję Kongresu Wolności Kultury poświęconą psychologicznym wpływom komunizmu na intelektualistów w krajach tak totalitarnych, jak i wolnych, oraz wartościom, w imię których Zachód może docierać do intelektualistów poddawanych ideologii stalinowskiej.

W konferencji, która odbywała się w dniach 10 -  15 września 1951 r. udział wzięli pisarze, naukowcy
i dziennikarze m.in.: Roger Caillois, Jules Monnerot, Wladimir Weidle, Nicola Chiaramonte, Paul S. Epstein, John Hopkins, Sidney Hook, Jules Margoline, Denis de Rougemont, François Bondy
i Czesław Miłosz.

Miłosz zdecydował się odczytać gotowy tekst, a komisja wydawnicza Kongresu uznała, że należy go opublikować.

W Polsce powojennej pierwsze wydanie ww. szkicu ukazało się w ARCHIWUM EMIGRACJI Studia – Szkice – Dokumenty Toruń, Rok 2001, Zeszyt 4 oraz w 2003 r. jako odrębna pozycja wydawnicza  w serii literackiej UMK w Toruniu z inicjatywy Archiwum Emigracji. Tom (nr 11) zawierał dwa szkice Czesława Miłosza
i był zatytułowany „Wielkie pokuszenie, Bieliński i jednorożec”.

(tekst Cz. Miłosza przetłumaczyła z języka francuskiego p. Aleksandra Machowska).

 

Szkic zamieszczam, gdyż jego treść stanowi  mocną i precyzyjną analizę zjawiska  tzw. „ukąszenia heglowskiego”, którego opis  Czesław Miłosz rozwinął w książce pt.: „Zniewolony umysł”.

Gdyby  w tekście sprzed ponad 60 lat zaktualizować  terminologię z zakresu  uwarunkowań polityczno-ideologicznych, mógłby z powodzeniem znaleźć odniesienia do czasów współczesnych.

 

Dodałem kilka przypisów, których nie było przy  oryginalnym tekście, ze względu na to, iż  obecnie wyrażenia z odwołaniem do przypisu mogłyby być bez tego zabiegu niezrozumiałe.

 

 

Czesław Miłosz

Wielkie pokuszenie 

W Warszawie, Pradze, Budapeszcie, Bukareszcie, Sofii, w centrum obiegowego systemu każdego z krajów demokracji ludowej, mieści się specyficzny świat, składający się z domów Związku Pisarzy, Instytutów Diamat, redakcji oraz oficjalnych firm wydawniczych, sal ekspozycyjnych i koncertowych. Ludzie — których dni upływają pośród książek, osobistych potyczek oraz na nieustającym podpisywaniu coraz to nowych rezolucji — tworzą w nim zamknięty krąg, który dla laika ma w sobie coś tajemniczego i nierzeczywistego. Są oni jakby zawieszeni w chmurach ponad zwyczajnymi mieszkańcami kraju. Można by porównać ich statek z chmur do latającej wyspy Filozofów, stworzonej przez wyobraźnię Swifta. System stalinowski jest dyktaturą filozoficzną, i ów powietrzny świat zdominował wszystko: to w efekcie pracy intelektualistów formuje zarówno umysłowość dziecka w szkole, jak i czytelnika czasopism czy książek. Lecz praca owa oparta jest na pojęciach danych z góry, zaakceptowanych bez dyskusji. Intelekt pojmowany jest nie jako organ twórczy, lecz jako narzędzie wykonawcze: powinien dać natychmiastowy plon tym, którzy rządzą.
To, co nie daje należytego plonu, nie jest uważane za intelekt.

Niedawno jeszcze należałem do tego kręgu; to zaledwie kilka miesięcy, jak zerwałem więzi z Polską. Uczyniłem to z ciężkim sercem, dlatego po prostu, że nie widziałem innego wyjścia. Chciałbym w tym miejscu wyjaśnić pewne nieporozumienie. Mnie osobiście żadne niebezpieczeństwo w Polsce nie zagrażało. Pisarz w krajach demokracji ludowej znajduje się na szczycie drabiny społecznej i korzysta ze wszelkich przywilejów, byleby tylko okazał się użyteczny. Charakter mojej poezji, takiej, jaką uprawiałem aż do roku 1950, z całą pewnością narażał mnie na pewne zarzuty (oskarżano mnie o skłonności do „metafizyki” i czystego tragizmu). Niemniej, zaliczano mnie do poetów uznanych. Doceniano mnie także jako tłumacza poetów zagranicznych, w szczególności Szekspira. Jak większość pisarzy Europy Środkowej i Wschodniej, nigdy nie należałem do Partii; nie uważano mnie za stalinistę, byłem „dobrym poganinem”, to znaczy człowiekiem, który nie jest reakcjonistą i który nie żywił w przeszłości sympatii prawicowych. Przed wojną nie ukrywałem mojej wrogiej postawy względem antysemitów, których propaganda odnosiła w tamtych latach znaczne sukcesy. Przeżyłem wojnę w Warszawie, pisząc i publikując w podziemiu przeciwko nazizmowi. Potem wysłano mnie do Stanów Zjednoczonych jako attaché kulturalnego. Fakt, że nie byłem komunistą, raczej ułatwił tę nominację: była to jeszcze epoka przejściowego liberalizmu. Spędziłem kilka lat na terytorium amerykańskim, wysyłając zawsze do Polski moje wiersze, moje przekłady i moje artykuły do czasopism oraz biorąc udział w polemikach literackich; później zrobiono mnie attaché kulturalnym w Paryżu, ale tylko krótko pełniłem tę funkcję. Podczas mojego ostatniego pobytu w Warszawie zdałem sobie sprawę, że nie mógłbym już od tej chwili publikować nic innego, jak tylko propagandę. Żądano ode mnie ścisłej ortodoksji. To właśnie wówczas podjąłem decyzję. Ponieważ dobrze znam Wyspę, zawieszoną pośród chmur, to znaczy intelektualistów z krajów demokracji ludowej, postaram się dać opis możliwie najdokładniejszy, jakkolwiek ograniczony  do kilku rysów zasadniczych. 

Opublikowano: 31.10.2013 16:55.
Autor: unukalhai
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Na ogół bawię się z losem w chowanego

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @dr.E stać was tylko na śmichy-chichy
  • Podziwiam twoją konsekwencję w konsekwentnej orce na ugorze intelektualnym. Obawiam się, że...
  • @unukalhai autokorekta, niech ją szlag. miało być hexagonale, rzecz jasna

Tematy w dziale Kultura