Defetyk Defetyk
38
BLOG

Wydało się

Defetyk Defetyk Polityka Obserwuj notkę 1

Kiedy wybuchła bomba pod rosyjskim podciągiem coś nie dawało mi spokoju. Dlaczego mieliby zrobić to skinheadzi? Wiadomo o nich, że owszem, przemocą się nie brzydzą. Ale zwykle dobierają sobie cele precyzyjnie. Atakują obcokrajowców, ludzi odmiennej rasy, homoseksualistów, anarchistów i wszystkich tych, których uważają za zdrajców rasy, czy narodu. Nie przypominam sobie jednak, żeby atakowali na ślepo. To nie w ich stylu. Poza tym nie chciało mi się wierzyć, że akurat to środowisko nie jest w Rosji porządnie inwigilowane. Piszę „przynajmniej”, bo nie można wykluczyć, że to środowisko jest po prostu sterowane przez służby.

Wczoraj do zamachu przyznali się również kaukascy terroryści. To o wiele bardziej prawdopodobne. To było działanie w ich stylu. Na ślepo, byle dużo ofiar i byle było głośno. I żeby było jasne: wiem, że oni wiele od Rosjan wycierpieli, jednak nic nie może usprawiedliwić zabijania bezbronnych cywili. Po pierwsze jest to działanie zbrodnicze, a po drugie głupie. Obraca przeciwko nim opinię publiczną. Zarówno światową, jak i rosyjską.
 
Skoro jednak jest to głupie, to po co mieliby to robić? I tu pojawia się hipoteza trzecia, najbardziej prawdopodobna (chociaż absolutnie nie twierdzę, że oryginalna). Zamach na pociąg wygląda na działanie rosyjskich służb. W końcu służby te są już o nie jedno podejrzewane: wysadzanie w powietrze budynków mieszkalnych, zwiększanie liczby ofiar przy zamachu na teatr i na szkołę, zabijanie zdrajców i dziennikarzy. W końcu też nie przeszły one po rozpadzie ZSRR żadnej reformy. Zostały żywcem przeniesione z totalitaryzmu, a nawet przejęły w Rosji władzę. 
 
Po cóż służby miałyby to robić? Skuteczne działanie ma wiele celów. W tym wypadku zapewne priorytetem był wewnętrzny cel polityczny. Nie wiem jaki. To się dopiero okaże. Można przy tym przykryć i usprawiedliwić działania w Czeczeni. A przy okazji dostało się nam. Wydało się bowiem, że czeczeńscy terroryści są finansowani z Polski. Mało tego. Przyznali się do zamachu na polskim blogu i w polskim języku.
 
Wczoraj p. Pałasiński powiedział w TVN24, że jeżeli to się potwierdzi, będziemy mieć potężne kłopoty. Nie jest to mój ulubieniec, jednak tym razem trudno się nie zgodzić. Rosja konsekwentnie zniechęca do nas opinię publiczną. Mniejsza o to, że własną. Gorzej, że światową. Już nie jesteśmy tylko zoologicznymi rusofobami. Teraz zaczynamy być groźni. Wspieramy terrorystów. Kiedy więc Rosja podejmie bardziej zdecydowane działania w celu odzyskania swojej niemal trzystuletniej strefy wpływów (a jest to tylko kwestia czasu), naszym zachodnim sojusznikom będzie trudno zdecydowanie na te działania zareagować. Demokratycznie stwierdzą, że się nam to należało.
 
***
 
Dziś wydało się coś jeszcze. Z komisji hazardowej wyciekło pismo p. Kamińskiego do p. Tuska. To pierwsze, w którym p. Kamiński zawiadomił o aferze przed spotkaniem 14.08. Gazeta.pl podała, że dokument potwierdza wersję p. Kamińskiego, nie potwierdza natomiast wersji p. Tuska. Mowa jest tam, że  "prowadzone są ofensywne i zaawansowane czynności", których dekonspiracja może "uniemożliwić zebranie dowodów popełnienia przestępstw". Celem czynności jest „ustalenie wszystkich osób uczestniczących w działaniach lobbingowych, jednoznaczne określenie charakteru tych działań w kontekście właściwej kwalifikacji karnoprawnej". Słynna „pułapka CBA na premiera” okazuje się więc medialną ściemą, a sprawa przecieku z kancelarii premiera staje się coraz poważniejsza. Mediom może być trudniej nadal tak sprawie ją omijać.
 
P. Cichocki nadal jednak konsekwentnie popiera wersję premiera. Indagowany przez p. Kublik, stwierdził, iż p. Kamiński co napisał to napisał, ale w toku spotkania z p. Tuskiem mówił, że dalszych działań w tej sprawie nie będzie. Szkoda tylko, że zapomniał wspomnieć o tej różnicy w swojej słynnej notatce. Jakoś nie mieści mi się to w głowie. Najpierw szef rządu dostaje od szefa służby specjalnej pismo informujące o zamieszaniu kilku najważniejszych osób w państwie w kryminalny lobbing. Dwa dni później tenże szef służby mówi mu na spotkaniu, że w sumie to nic takiego i on tu nie ma nic do roboty. A szef kolegium służb specjalnych nawet nie wspomina o tej różnicy w notatce ze spotkania.

Kiedy obserwuję, jak PO stosuje obstrukcję w komisji hazardowej i jak usiłuje skierować jej prace na boczne tory, mam coraz mniej przekonania, że cokolwiek zostanie w tej komisji wyjaśnione. Polskim zwyczajem będą z niej jednak wyciekać istotne dokumenty. I choćby z tego powodu cieszę się, że komisja powstała.

Defetyk
O mnie Defetyk

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka