Dwa lata temu, kiedy po wygranych wyborach poparcie dla Platformy Obywatelskiej sięgało 60%, jeden z moich znajomych stwierdził, że jest to niebezpieczne dla demokracji i że obawia się rządów monopartii. Znajomy ten jest wyborcą PO, ale stara się myśleć samodzielnie. Zbyłem go wtedy. Mając w pamięci nagrania posłanki Sawickiej stwierdziłem, że za jakiś czas zapewne dojdzie do afery korupcyjnej, która zdmuchnie to poparcie.
Znajomy miał rację, a ja się myliłem. Po dwóch latach sytuacja nie wygląda wesoło:
1. na podstawie publicznie dostępnego dokumentu można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że za pośrednictwem p. Tuska, p Cichockiego, Drzewickiego, p. Rosoła lub p. Chlebowskiego osoby, wobec których prowadzone były przez CBA (za zgodą prokuratora generalnego i sądu) tajne działania operacyjne dowiedziały się o tych działaniach. Miało to prawdopodobnie na celu uniknięcie odpowiedzialności karnej tych osób, jak również urzędników państwowych współpracujących z tymi osobami;
2. natychmiastowym efektem przedostania się wiedzy o powyższych wydarzeniach do opinii publicznej było sprzeczne z prawem odwołanie szefa CBA, poprzedzone najprawdopodobniej sprzecznymi z prawem naciskami na prokuraturę, aby postawiła szefowi CBA zarzuty;
3. posłowie PO zasiadający w sejmowej komisji śledczej, która powstała rzekomo w celu pełnego wyjaśnienia tych wydarzeń, z pełnym cynizmem dążą do obciążenia opozycji odpowiedzialnością i do uniemożliwienia zbadania faktów, nie cofając się przy tym przed usuwaniem posłów opozycyjnych ze składu komisji śledczej;
4. w celu zyskania punktów w wyborach do Parlamentu Europejskiego urzędnicy rządowi zainscenizowali sprzedaż stoczni nieistniejącemu kontrahentowi, który miał gwarantować ciągłość produkcji stoczniowej. Być może wykorzystano do tego rozliczenia państwowej spółki z handlarzem bronią;
5. rząd prowadzi działania zmierzające do uzależnienia Polski od dostaw rosyjskiego gazu do roku 2037. W przyjętej przez rząd strategii energetycznej otwarcie założono, że w 2030 roku Polska będzie w 73% uzależniona od dostaw rosyjskiego gazu;
6. praktycznie została zlikwidowana Polska armia. Składa się ona obecnie niemal wyłącznie ze sztabu, kilku drogich zabawek i kilku tysięcy rzeczywiście zdolnych do walki żołnierzy, z których niemal wszyscy stacjonują w Afganistanie;
7. rząd prezentuje opinii publicznej swoje sukcesy w walce z kryzysem gospodarczym. Ukrywa się przy tym szybko rosnący deficyt finansów publicznych i związany z tym drastyczny przyrost zadłużenia;
8. prawdopodobnie ze względu na dotkliwy deficyt finansów publicznych Polska nie została przygotowana na bardzo poważną epidemię grypy. Rząd nie podejmuje istotnych działań zmierzających do ograniczenia skutków tej epidemii. Prowadzi za to akcję propagandową bagatelizującą zagrożenie i odwracającą uwagę od rzeczywistych przyczyn zaniechań.
Można by jeszcze długo wymieniać. Opisane fakty mają jednak wspólną cechę: są one znane opinii publicznej, a każdy z nich w demokratycznym państwie powinien doprowadzić do zmian politycznych. W Polsce nie dochodzi do zmian nawet w postaci spadku notowań rządzącej koalicji . Dlaczego?
Bardzo istotnym elementem demokratycznego porządku są ośrodki informujące i kształtujące opinię publiczną (przede wszystkim prasa, radio, telewizja i popularne serwisy internetowe). Jednak w Polsce element ten nie działa właściwie. Wiodące ośrodki kształtujące opinię publiczną bardzo często przemilczają niewygodne dla obecnej władzy fakty, interpretują je niezgodnie z prawdą lub bagatelizują ich znaczenie. Znaczna część opinii publicznej nie chce podejmować samodzielnie trudu zdobywania i analizowania informacji. Ludziom tym nie można się dziwić. Zajmują się swoimi sprawami. a za zdobywanie i przetwarzanie informacji wolą płacić specjalistom, do których mają zaufanie. Niestety specjaliści tworzą na użytek opinii publicznej iluzję rzeczywistości.
Podejrzewam, że wiele osób pracujących w mediach świadomie przyjmuje taką postawę, aby pozostawać w głównym nurcie przekazu. W ten sposób mogą liczyć na większe zarobki, status osoby publicznej, nagrody środowiskowe, powszechne uznanie oraz związane z tym wszystkim korzyści w życiu towarzyskim i prywatnym. Unikają również brutalnych publicznych ataków, na które mogą być narażeni, jeżeli będą interpretować fakty w sposób zgodny z prawdą i nadawać im rzeczywiste znaczenie. Spora część z tych osób jest również motywowana ideologicznie. Prowadzą grę polityczną wspierając niektóre ugrupowania polityczne lub zwalczając inne. Inni po prostu dla zachowania pracy dostosowują się do poleceń płynących z góry. Na wolnym rynku media są firmami, których właściciele często mają interesy zbieżne z interesami danej opcji politycznej, zwłaszcza jeżeli politycy tej opcji nie widzą nic złego w nieformalnym wspieraniu biznesu. Nierzetelny przekaz jest ponadto często wspierany przez ludzi kultury i nauki, którzy chcą być korzystnie prezentowani przez wiodące media.
Po ujawnieniu afery Rywina doszło w Polsce do znacznej poprawy jakości przekazu medialnego. Stał się on dużo bardziej rzetelny. Była to jedna z przyczyn zaskakującego werdyktu wyborców w 2005 roku. Natychmiast potem wiodące ośrodki kształtujące opinię publiczną odstąpiły od rzetelnego przekazu. Tak jakby podjęto decyzję, że od tej pory nie można już nic pozostawić przypadkowi.
Sądzę, że sytuacja ta jest trwała. Obecnie rządzących ostrzegam jednak, że nie ma się z czego cieszyć. Wiodące ośrodki mogą w każdej chwili zmienić przedmiot swojej sympatii.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)