Spoglądam wstecz i widzę, że cały bieg dziejów potwierdza prawdziwość tego wydarzenia sprzed dwóch tysięcy lat. I że przesłanie, które wtedy otrzymaliśmy jest ciągle aktualne, w przeciwieństwie do wielu wydumanych później idei.
Rozglądam się dookoła i nie jest mi wesoło. Wmawiają mi, że najważniejsze są atrakcje, przelotne przyjemności, idee, które przeczą prawdzie i niosą zło. I widzę wielu ludzi, którzy w to uwierzyli i nie wahają się niszczyć i krzywdzić innych. Na szczęście widzę też ludzi, którzy wiedzą że istotą rzeczy są relacje z innymi i, że wszystko co robimy innym lub dla innych zawsze już będzie tu obecne.
Patrzę w przód i widzę tylko niejasne kontury. Przypuszczenia i hipotezy. Nie podoba mi się to, bo wysyłam tam mojego syna. Chciałbym więc wyposażyć go w tych parę myśli, które przyszły mi do głowy przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Nie jest to jednak łatwe, bo są one dziś szalenie mało atrakcyjne.
Życzę wszystkim, żeby się to Wam udało!


Komentarze
Pokaż komentarze (1)