Każdy kto żył w PRL wie jak bardzo państwo to dbało o swoich obywateli. Liczył się każdy jeden. Granice były szczelne i gdy komuś się udawało to w najlepszym wypadku lądował w areszcie na granicy czechoałowacko-austriackiej. Były próby przepłynięcia Bałtyku na dmuchanym materacu do Szwecji. Być może niektórym ludziom to się udało, ale generalnie państwo dbało o to, żeby nie ubywało obywateli PRL. W tamtych czasach prawo do głosowania było obowiązkiem obywatelskim i świadomy naród głosował z dziewięćdziesięcio dziewięcio procentową frekwencją wyborczą.
Kiedy wyjeżdżałem w 1988 na wakacje do Australi, a był to drugi raz kiedy SB nie dało mi odmowy na wydanie paszportu (pierwszy raz w 1981, no ale wtedy mieliśmy chyba więcej wolności od SB niż obecnie) to złożyłem mój dowód osobisty w komendzie na Ursynowie, pobrałem paszport i poleciałem w Świat szeroki.
W Australii poznałem bardzo atrakcyjną kobitkę (również Polkę), która za nic nie chciała wracać do PRLu. Zostaliśmy więc w Australii. A tam w PRL zmiany, zmiany zmiany.... Nadeszła wolność, taka wolność, że SB musiała wpuścić Michnika do własnych archiwów i w ten sposób ten niekwestionowany lider opozycji antykomunistycznej ma jedną z nacieńszych teczek. Pojawiło się hasło: "Wasz prezydent, nasz premier", półwolne wybory, zamiana MO w policję etc. i tak dalej.
Nasza (moja i żony) ojczyzna zmieniła nazwę na IIIRP. Pojawiła się korona na głowie naszego orła, a więc pora na wymianę paszportów. Operacja bezbolesna. Konsulat w Sydney odwołał się do swojej bazy danych na nasz temat i dostaliśmy w kwietniu 1993 nowiutkie paszporty z nagłówkiem Rzeczypospolita Polska zamiast dotychczasowej Polskiej Republiki Ludowej. Miał ten paszport termin ważności do 01/KWI/APR 03. Nie mieliśmy też większych problemów z przyznaniem polskiego obywatelstwa naszegmu synkowi, ktory urodził się w Australii, ale w rodzinie obywateli IIIRP.
IIIRP zorientowała się przy pierwszych wyborach, jaki stosunek do PRLu i jej instytucji ma Polonia, szczególnie potężna Polonia w USA. To zakłócało harmonię z jaką PRL przepoczwarzyła się w IIIRP. Kiedy w 2003 udałem się do konsulatu RP by odnowić mój paszport, okazało się, że potrzebuję przedstawić cały szereg nowych dokumentów. Pojawiły się jakieś zagatkowe numery i skróty, a informacje na mój temat w aktualnym wtedy jeszcze paszporcie nie gwarantują urzędowi, że ja to ja.
Aby zdobyć wymagane dokumenty musiałbym, podobnie jak większość Polonusów, udać się do Polski na miesiąc i wystać, wychodzić i wyczekać w urzędach całą garść dokumentów, które urząd paszpotrowy musi zobaczyć, znim odnowi mi mój paszport. Mało kogo na to stać więc mamy obecnie sytuację, w której większość Polonii pozbawiona jest praw obywatelskich w tym prawa do głosowania.
Pamiętam, że pozbawienie praw obywatelskich to domena Sądu Rzeczypospolitej. Do praw obywatelskich należy: PRAWO DO CZYNNEGO I BIERNEGO UDZIAŁU W WYBORACH.
KTO POZBAWIŁ NAS PRAW OBYWATELSKICH ????



Komentarze
Pokaż komentarze (5)