Marcin Bienkowski 1 Marcin Bienkowski 1
34
BLOG

12 grudnia 1981

Marcin Bienkowski 1 Marcin Bienkowski 1 Polityka Obserwuj notkę 23

 Kiedy po balu z okazji zakończenia sezonu wyścigowego w Stołecznym Klubie Motorowym obudziłem się następnego dnia z potwornym kacem, nie miałem pojęcia, że będzie to najdłuższy kac w moim życiu.Włączyłem radio, które poinformowało mnie, żebym nawet nie próbował się zbliżać do mojej pracy, żebym zrezygnował z używania telefonu, bo to i tak nic nie da, oraz żebym był gotowy, bo jako rezerwista mogę być w każdej chwili powołany do wojska. 

STAN WOJENNY ?– rozumiem „Stan wyjątkowy”, ale „wojenny”? Kto nas napadł? Do głowy przyszło mi najgorsze – Ruskie weszły.

Dziś już wiemy, że po serii UBeckich prowokacji, mających na celu kompletną dezorganizację życia, władza postanowiła „uwolnić” nas od problemów, które sama stworzyła. Zamach stanu? Nie to raczej kolejna, typowa wymiana garnituru dygnitarzy w bolszewickim aparacie. Zawsze tak było. Gomułka doszedł do władzy na grzbietach robotników z Poznania i Żerania, Gierek – po trupach stoczniowców z Trójmiasta, Jaruzelski- po trupach górników.  

Rozpoczął się okres przekształceń ustrojowych. Socjalizm nie przeszkadzał już w powstawaniu nowej klasy „polonijnych kapitalistów”. Zaczęły powstawać tak zwane „firmy polonijne”, które w stosunku do tradycyjnego, dozwolonego w PRL rzemiosła miały się tak jak BMW do Trabanta.

Zaczęła kiełkować „oligarchia”.Ludzie jakby przestali się bać mieć poglądy antysowieckie, bo tak długo jak nic nie robili w tej sprawie nikt nie zawracał im głowy. Był to okres dziwnych napadów bandyckich. Zginął podobno najbogatszy człowiek w mieście zamordowny we własnym pawilonie na Marszałkowskiej, zginął również ks. Popiełuszko.

Najwięcej światła na to ostatnie zabójstwo, rzucił wywiad Moniki Olejnik z  tandemem Michnik-Kiszczak, gdzie Kiszczak mówi, że nawet nie śmiał się domyślać kto dał rozkaz do wykonania tej zbrodni. Przyznał tym samym, że szef całej bezpieki w PRL był jedynie marionetką wyższej (sowieckiej) władzy. Oczywiście jako „człowiek honoru” może łżeć jak pies w sprawie własnego udziału, ale on i my rozumiemy, że była „wyższa” władza w PRL niż jej legalny rząd.

Stan Wojenny nie był cacy, jak to ujawnił dobitnie „Raport Rokity”, ale dało się żyć, a jeśli ktoś miał układy to otwierały się przed nim nowe, nieznane wcześniej możliwości. Wraz z firmami polonijnymi powstawała nowa klasa – kapitaliści. Byli to jednak ludzie wybrani, zatwierdzeni i sprawdzeni przez UB. W skład zarządu firmy polonijnej musiał wejść UBek na zasadzie partnera. 

Proces ten nabrał niezwykłego przyśpieszenia po 1989. Przekształcenia państwowych przedsiębiorstw w prywatne doprowadziły do powstania fortun, a ludzie z dołu, niewtajemniczeni w cały ten proceder biednieli. Frustracja i brak perspektyw doprowadził do wzrostu przestępczości. Brak woli i korupcja dodatkowo potęgowały odczucie społeczeństwa, że kraj pogrąża się beznadziejnej nędzy i bezprawiu. Niektórzy zatęsknili nawet za „komuną”, bo mieli wtedy pracę i jako takie bezpieczeństwo.

Nie miało znaczenia czy władzę sprawuje „lewica” czy „prawica” nie było woli, zeby zrobić porządek w państwie. Zmieniały się nazwy partii politycznych, ludzie pozostawałi ci sami. Był to system doskonały dla tych, których chciejstwo na błyskawiczną fortunę poparte było siecią odpowiednich kontaktów. „Właściwi” ludzie mogli kupić za bezcen bank, pasmo do emisji programów telewizyjnych i radiowych, a nawet ustawę sejmową. To są ci, którzy obecnie najbardziej krzyczą o łamaniu prawa i zagrożeniu demokracji.

 „Oligarchia” to nie są kapitaliści, to jest organizacja. Interesów oligarchii pilnują urzędnicy państwowi, sędziowie, prokuratorzy i policjanci. To jest drugi, niekontrolowany obieg pieniądza. To jest po prostu mafia. 

Kiedy pojawił się w końcu rząd, który rozpoczął porządkowanie tego bałaganu. beneficjeńci IIIRP zjednoczyli się w „tęczowej koalicji”, aby go obalić. Po jednej stronie mamy spadkobierców Stalina i Chruszczowa pod mylądą nazwą LiD (Stalin również wprowadzał „demokrację”) i Samoobrona oraz partię POstępu, czyli złotoustych oportunistów. Na przeciw staje PIS i Kaczyńscy z gwiazdą popularności Ziobro (ta popularność to wynik oczekiwań społecznych). Ziobro jest naturalnym wrogiem PO jeszcze od roku 1992. Pamiętamy „Nocną Zmianę”, Ziobro był po przeciwnej stronie niż ta, która „liczyła głosy” potrzebne do obalenia pierwszego polskiego rządu od 1939 (nie mylić z PRLowskim).

  Czy nie ma racji Jarosław Kaczyński mówiąc, że przegrana PIS w nadchodzących wyborach to powrót do 13/12/81?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Polityka