Niestety Polska jest takim państwem, gdzie rocznica tragedii i bohaterstwa wypada mniej więcej co tydzeń. Co ważniejsze, są to rocznice dotyczące ludzi żyjących, a „zawdzięczamy” to staraniom zbrodniczych reżimów Niemiec i Rosji.
Wasale bolszewickich okupantów w PRL celebrowały rocznice zbrodni niemieckich, ale z oczywistych powodów kłamały na temat zbrodni bolszewickich. Pisano podręczniki historii (zajmowała się tym mama Michnika) z których znieknęło wszytko co mogłoby dotyczyć około 1,5 miliona Polaków zmordowanych przez sowieckie władze okupacyjne.
Z tego powodu celebrowanie rocznic tych tragedii przez polski rząd i polskiego prezydenta staje się „działaniem politycznym”, czy jak kto woli „propagandowym”. Niektórzy podkreślają do tego, że trwa kampania wyborcza, więc rozumiem, że woleliby abyśmy chwilowo zapomnieli o pomordowanych i wywiezionych bo to może mieć wpływ na notowania wyborcze syna agenta KGB, UBeka i pijaka, który na czele formacji sobie podobnych właśnie ruszył do boju o „demokrację”.
Możnaby rozumieć, że ta „demokracja” to miałoby być permanentne wymazanie ofiar bolszewizmu z pamięci narodowej.
Do napisania tego postu skłoniły mnie komentarze pod przypomnieniem Tomasza Sakiewicza o promowaniu oficerów z Katynia.
Namawiam więc gorąco miłośników Hitlera i Stalina, żeby położyli uszy po sobie, bo gniew narodu może wybuchnąć niespodziewanie i niekontrolowany może doprowadzić do tragedii. Proszę nie prowokować narodu, który nikomu w drogę nie chce wchodzić. Pozwólcie nam w spokoju pochylić się nad naszymi zmarłymi.
„Naród to groby i pamięć” - Cyprian Kamil Norwid



Komentarze
Pokaż komentarze (1)