Marcin Bienkowski 1 Marcin Bienkowski 1
113
BLOG

Prosta draoga - czyli jak kluczyć, żeby dojść do celu

Marcin Bienkowski 1 Marcin Bienkowski 1 Polityka Obserwuj notkę 7

“TYLKO KROWA NIE ZMIENIA POGLĄDÓW”

Takie hasełko wymyślił Michnik, dla potrzeb wytłumaczenia obecności Kuronia w ciągle się zmieniających strukturach „wlaczących z komuną”. Kuroń był tam postacią pierwszoplanową, jeśli nie faktycznym wodzem jako twórca „Walterowców”, czyli postępowego harcerstwa. Było takie samo „harcerstwo” jak Związek Patriotów Polskich, był związkiem patriotów. Kuroń brał udział w powojennej polityce od samego początku aż do jego śmierci. Można powiedzieć, że stał się symbolem polityki od tak zwanej „rewolucji”  lat czterdziestych, przez utrwalanie władzy ludowej, czyli likwidowania oporu przeciwko NKWD, rozruchy i zmianę kierownictwa KC w 1956, „marzec’68”, KOR, Okrągły Stół w 1989, po stanowisko ministra w rzadzie Mazowieckiego. „Przyjechali do nas z wiadomością, że 19 będzie plenum. Przywieźli nam propozycję zmian w Biurze Politycznym i Sekretariacie KC oraz powiedzieli, że tę listę trzeba rozpowszechnić. Staszewski po dziś dzień twierdzi, że to on na własną rękę podjął decyzję o podaniu jej do ogólnej wiadomości. Trudno w to uwierzyć, było to bowiem posunięcie politycznie niezwykłe - zawiadomić uczelnie i wielkie zakłady pracy o tym, co ma być wynikiem plenum, które się dopiero zacznie. Zwołanie plenum musiało poprzedzić porozumienie puławian z Gomułką. Już na VII plenum Zenon Nowak postulował powrót Gomułki do życia politycznego. Sprzeciwiali się temu Ochab i puławianie.”Jacek Kuroń : http://abcnet.com.pl/?q=node/2344   Kuroń jednak poglądów nigdy nie zmienił, co nie jest  żadnym oskarżeniem, a nawet dobrze o nim świadczy. Po co jednak robić „zadymę” o zmianie poglądów? Ano po to, że poglądy miał tak czerwone, jak podniebienie Trockiego, a to z pewnością nie przyciągałoby młodych i naiwnych kandydatów na „bojowników walki z komuną”. Owszem nie podobali mu się ludzie u władzy, ale idea? Idea była słuszna. Sama „komuna” właściwie nie bardzo wie czym jest. Korea Północna jest dzisiaj skansenem komuny w jej ortodoksyjnej postaci, więc współcześni „komuniści” byliby pierwsi by zrównać to państwo z ziemią, bo taki obraz tak zachęca młodzież do idei, jak wspomnienia przesłuchiwanych „Walterowców” przez Kuronia w sprawie przekonań ich rodziców, zachęcały anty-komunistów do rodzącego się „ruchu oporu”  przeciwko Gomułce, a później Gierkowi i Jaroszewiczowi. W polityce zawsze walka idzie o serca młodych. Starzy wiele przeżyli i jedynie młodych oraz beneficjentów PRL można przekonać, że tandem Jaruzelski i Kiszczak to „ludzie honoru”. Skoro razem z wiekiem XX odeszła moda na wprowadzanie komunizmu terrorem, mimo tego, że zarówno Stalin jak i Hitler udowodnili w praktyce, że jest to niezwykle skuteczna metoda wprowadzania lewackich idei w życie, komuni ści XXI wieku zabrali się, ale nie jest to żadna nowość, za podgryzanie fundamentów, na których stoi tak zwana „cywilizacja zachodu”. Tu warto przypomnieć co znaczy to pojęcie: „cywilizacja zachodu” . W roku 395 po śmierci cesarza Teodozjusza, Cesarstwo Rzymskie rozpadło się na dwie części, obie rządzone przez jego synów, Cesarstwo Wschodnie ze stolicą w Bizancjum którye dostał Arkadiusz i Cesatstwo Zachodnie ze stolicą w Rzymie rządzone przez Honoriusza. Podziełiła się również władza kościoła, jako że była nierozerwalnie złączona z władzą świecką. Na zachodzie drogą ewolucji powstał więc Kościół Katolicki, a na wszchodzie generalnie rzecz biorąc Kościół Prawosławny.  Odwoływanie się do „wartości zachodnich”, czy „kultury zachodniej”, jest przypominaniem właśnie tej odrębności, która wynika z dominacji religii katolickiej. Nie jest natomiast, jak to chcieliby niektórzy podziałem na kapitalistyczny zachód i komunistyczny wschód, jakby chcieli propagatorzy nowomowy (nawet w Wikipedii).Już Wojny Krzyżowe prowadzono pod hasłem obrony „zachodnich wartości”. Tu właśnie dochodzimy do głównego pola walki współczesnego komunisty. Już nie organizuje on rewolucji posługując się teorią Marksa i praktycznym doświadczeniem Lenina. Wsółczesny komunista, a jak sam siebie woli nazywać „postępowy lewicowiec” dobiera się do wartości, które cementują społeczeństwa zachodu od dwóch tysięcy lat. Już dawno odkryłem taką oczywistość, że:  Już dawno odkryłem taką oczywistość, że:  „ kiedy zlikwidujemy Dziesięć Przykazań, to automatycznie, każdy staje się porządnym człowiekiem”.   Obserwujemy więc atak na kościół. Jest to atak koordynowany. Od góry – przez „intelektualistow-filozofów” i od dołu – przez postępowe nauczycielstwo chroniące własną piersią młode umysły przed skażeniem, jakie nieść musi nauka religii.Z zewnątrz – przez państwowe ograniczenia i od wewnątrz – przez postępowych kleryków tak jak to ma miejsce w Church of England, gdzie już otwarcie dopuszczono homoseksualistów do hierarchii, co pewnie zaowocuje kolejnym rozpadem na dwa mniejsze kościoły. Większość z nich to „pożyteczni idioci” (tak ich naztwał Lenin), którzy nie zdają sobie sprawy, że biorą udział w większej sprawie niż im się wydaje.Atak trwa nie tylko na sam kościół, ale i na wartości, które on głosi. Rodzina dla lewaka to jedynie relikt przeszłości,  zabobonu i ograniczenie osobistej wolności. Rodzinę należy ośmieszyć, choćby w ten sposób, że nazwiemy „rodziną” dwóch facetów, lub dwie kobitki, które mają „upodobania”. I wten chytry sposób, udowadnia się teorię ewolucji, sprowadzając ludzi do ich odruchów i instynktów, stawia ich na równi z innymi zwierzętami. „Róbta co chceta”, działa na młodych znacznie lepiej niż dziesięć przykazań, łatwiej zapamiętać. „Konsewatywny” komunizm równał ludzi w biedzie, tym samym kreował społeczeństwo posłuszne, czyli niewolników systemu. Do czego zmierza komunizm postępowy? Do tego samego.  Po co komu ludzie mądrzy i myślący, skoro głupi  powinni być tak wykształceni, aby szerzyć postęp zgodnie z wiarą, że ludzie się rozwijają, czyli że są obecnie na wyższym poziomie niż Grecy epoki Platona i Sokratesa. Niewolnicy potrzebni są zawsze, komunista postępowy produkuje niewolników metodą łagodnego wymóżdżenia.  Do wymóżdzenia służą:  1.programy telewizyjne o niczym, takie jak „Big brother”, a kariera „Frytki” w polskich mediach pokazuje, że im gorzej tym lepiej.  2.Gry computerowe, coraz to doskonalej kradnące wolny czas młodych ludzi, którzy nie czytają, nie dyskutują, nawet nie grają w piłkę bo to im przeszkadza grać w „grę”.   3.Szkoły, które zdejmując „nadmierne obciążenia” dają młodzieży coraz więcej czasu na gry komputerowe. Zaznacza się tu jeszcze tendencja podziału na szkoły prywatne (zacofane, bo uczą) i państwowe, w których odbywa się obowiązek nauczania nałożony na państwo przez prawo. Widać, że w przyszłym świecie będą niewolnicy i właściciele niewolników. Na marginesie: w prywatnych szkołach w Wielkiej Brytanii coraz więcej dzieci oligarchów z dawnego obozu sowieckiego.  4. Organizacje postępu, które podwieszone pod zupełnie pozyteczne idee, usprawiedliwiają, albo wręcz tworzą nową kulturę, w której nie ma obowiązków ale zabawa. Wieczne „odprężanie” się po nieistniejącym stresie, bo co ma stresować tych młodych? To że są wymóżdżani do nich nie dociera. Ci do których dociera są oczywiście odrzuceni przez stado z etykietą „oszołom”.  Szefem pierwszej i największej „niezależnej” gazety w „niepodległej” Polsce jest Adam Michnik. Był czas, gdy środowisko „Gazety Wyborczej” własciwie decydowało o obliczu post PRLu, czy jak on sam woli nazywać to państwo, w III Rzeczypospolitej. To jest właśnie moim zdaniem ta „prosta droga”, która zaczęła się jeszcze przed II Wojną w rodzinie działaczy podległej Stalinowi Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Wiodła przez wprowadzanie sowieckiej okupacji, co jest zupełnie logiczne, do działalności w „nielegalnej”opozycji, która nielegalną była jedynie z nazwy, do pojednania Kiszczak-Michnik po upadku idei kolonialnej i zastąpieniu jej kolejną międzynarodówką. Michnika nie martwi upadek prestiżu jego gazety, skoro jej zadanie się wypelniło. Podobny los spotka pewnie TVN, jak to ktoś słusznie zauważył, gdy rząd PO będzie odchodził do historii. Komunizm wedle Trockiego to ciągłe działanie i zmiany, to jest cel sam w sobie.  Już dawno nikt nie zawraca sobie głowy walką klasową, proletariatem i innymi takimi pierdołami. Dzisiejszy komunizm to „partia kobiet”, ale co ma płeć do polityki? Jeżeli płeć jest siłą polityczną, to znaczy, że jest tam miejsce dla takich kobiet jak pani Thatcher, Condolisa Rise, czy Zyta Glowska – śmieszne nie prawda? Również aktywiści płciowi są symbolem dzisiejszej twarzy komunizmu, szkodzą tym oczywiście głównie własnemu środowisku, aleinując je jeszcze bardziej z głównego nurtu życia społecznego.  Chodzi jednak o to aby się działo. Skutkiem tego „dziania” jest słabe państwo a tym samym rosnąca siła związków poza rządowych, głównie mafii, bo mafia jak wiemy jest organizacją do okradania społeczeństw przy wydatnej pomocy policjantów, sędziów i polityków. Komunistów łaczy wspólny wróg i to tłumaczyłoby u nas w Polsce „tęczową koalicję” zjednoczoną w zbożnym, co ja piszę, w „słusznym” celu jakim było obalenie rządu PIS. Jedno jest niezmienne: komuniści nie lubią tracić władzy. Obserwujmy więc co będzie robiła nowa władza. Sami siebie nazwali „liberałami”, ale jest to takie pojęcie, który każdy sobie może inerpretować jak chce. W Australi rządzi Partia Liberalna, więc......każde posiedzenie parlamentu rozpoczynają od modlitwy.   P.S.Jakby na poparcie powyższego post Aspiryny  http://aspiryna.salon24.pl/46109,index.html             

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka