Budowano w ten sposób społeczeństwo zorganizowane i świadome świadomością komunistyczną.
I tak to trwa do dzisiaj. Zamiast kołchoźników mamy cały szereg kanałów telewizyjnych, zamiast „Prawdy” bez widomości i „Wiadomości” bez prawdy, a w naszych warunkach „Trybuny Ludu” i „Polityki”, mamy całą gamę tytułów, ale choć w rozmaity sposób wszystkie media działają podobnie jakby były zdalnie sterowane z „ministerstwa prawdy”. Jedyniesłuszny ton tej orkiestrze nadaje bez wątpienia „Gazeta Wyborcza”. „Dziennikarze” tej gazety zapraszani są również do każdej publicznej dyskusji w telewizji czy radio. Zastanawia mnie powód takiej „mocy” „Gazety Wyborczej”, która tworzy fakty, zamiast je relacjonować. Dzieci przedwojennych komumunistów, tych domagajacych się włączenia Kresów do ZSRR, zebrali się po latach by nauczać nas, jak budowac niepodleglą i demokratyczną Polskę. Szczegóły tutaj: http://www.gazetawyborcza.republika.pl/gazwyb.htm http://www.jerzyrobertnowak.com/ksiazki/czerwone_dynastie.htm#WSTĘP_ Tudno jest mi się oprzeć wrażeniu, że środowisko ludzi Stalina, rodzin, które całe swoje życie poświęcili zamianie Polski w PRL uparło się by trwać i przewodzić na tym kawałku ziemi między Rosją a Niemcami. Kiedy Chruszczow osobiście odsunął ich od kierowania kolonią, poszli do „opozycji”, osobiście tak jak Kuroń, lub wyslali tam „młode”, a więc Adama Michnika i resztę „komandosów”. Nie ma dowodów, bo na Kremlu ciągle zasiada KGB, ale ta wewnątrz PRLowska „opozycja” była przeciwna władzom kolonii, które uznała za zbyt „narodowe”, natomiast nigdy nie nie była przeciwna Związkowi Radzieckiemu, jako faktycznemu właścicielowi kolonii. Tu warto przypomnieć, że to właśnie Michnik ustałił w Moskwie kolejną zmianę władzy. Po powrocie z festiwalu filmowego w Moskwie miał pozwolenie żeby rzucić hasło: „wasz prezydent nasz premier” i od tej pory jesteśmy podobno niepodlegli. Skoro tak to po co nam „kołchożniki”? Każdy wie, że „oligarchia” zwana na świecie „ruska mafia” to nic innego jak agenci KGB. Wydaje mi się nawet, że ich majątek jest jedynie dany im pod „opiekę” i kiedy organizacja uzna za stosowne mogą, a nawet muszą robić co każe „centrala”.Są przykłady- n.p. Ołdakowski, nie słuchał „centrali”. Czy ktoś natknął się na słówko krytyki w „kołchżnikach” przeciwko grabierzy majątku Polaków i cudownym pojawieniu się polskich oligachów? Nie minęła więc epoka kołchoźników. Obok „Gazety Wyborczej” mamy zafundowane nam przez tajne służby PRL telewizje TVN i Polsat, a biorąc pod uwagę, że kto ma władzę ten ma TVP, można się spodziewać powrotu całego Radiokomitetu do szeregu.Dopiero na tym tle widać jak ogromne znaczenie dla demokracji ma istnienie „Radia Maryja” i „Gazety Polskiej”. Jest pewnie w Polsce kilka innych niezależnych tytułów, o których nie mam pojęcia, bo ich zasięg jest ograniczony. Można się nie zgadzać z treścią, krytykowć idee, ale należy dbać aby przetrwały bo inaczej pozostaną tylko „kołchoźniki” takie jak „Gazeta wyborcza”.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)