Coraz wyrażniej widać, że australijscy wyborcy "podziękowali" najlepszemu premierowi kiedrykolwiek niewybierając go nawet do parlamentu. W jego miejsce wybrano dziennikarkę z ABC, która jeszcze nie tak dawno udawała bezstronność polityczną, będąc komentatorką polityczną. Tu muszę zauważyć, że udawanie bezstronnośći politycznej wychodziło jej znacznie lepiej, niż Lisowi i całej redakcji "GazWyb". Takie numery jakie uchodzą w postPRLu tutaj byłyby powodem do bardzo solidnej aferki i w najlepszym wypadku kompromitacją zawodową.
Wracając do Australijskich wyborów, mieliśmy rzad, który wyprowadził kraj z długów i jako państwo zaczęliśmy przynosić dochód.
Wśród rozwiniętych państw (OECD) mieliśmy najwyższy wzrost:
Australia ; 3.6%
USA 3.3%
UK 2.8%
OECD 2.7%
G7 2.5%
EU .3%
GERMANY 1.5%
JAPAN 1.2%
Wzrost zarobków, uwzględniając inflację:
Labour (1983-1996) -1.8%
Liberal (1996-2006) +19.8%
Wspomniałem już o dodatnim bilansie państwa.
Właśnie dowiedzieliśmy się, że w "nagrodę" naród
wybrał obietnicę na poprawę. Lewica jest znacznie
skuteczniejsza w obietnicach.
Demokracja jest podobno najdoskonalszym systemem
politycznym.
Kolejny raz zaczynam mieć wątpliwości.
Lewica znowu okłamała "młodych", którzy nie pamiętają jak
"sprawni"są ich ludzie w zaciąganiu długów w imieniu
wyborców.
Mam przykrą wiadomość dla młodych wyborców,
to właśnie oni będą je spłacać.
Może pora pomyśleć o podwyższeniu granicy wieku
dla wyborców?



Komentarze
Pokaż komentarze (13)