W latach 1932-1933 sowieckie władze dokonaly mordu na Ukrainie. Ta zbrodnia ludobójstwa pociągnęła między 4 a 10 milionów ofiar. W tej właśnie sceneri rodził się mit Pawki Morozowa, który zadenuncjował własnego ojca czekistom. Z tego powodu został zatłuczony na śmierć przez własnego dziadka i ojca.
Link tutaj:
http://www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?TekstID=9796
a to fragment calej historii tam umieszczonej
„otrzymywali kartki żywnościowe na obiady w strzeżonych przez milicję stołówkach. Ludzie ci w oficjalnej sowieckiej propagandzie uchodzili za bohaterów walki o kolektywizację wsi. Symboliczną postacią był tu Pawka Morozow, młody komsomolec, który zadenuncjował ojca ukrywającego zboże. Jego nazwisko nosiły ulice, uczyły się o nim pokolenia dzieci w całym komunistycznym obozie, nie wyłączając PRL-u.”
Stał się symbolem człowieka komunizmu, wzorcem do naśladowania przez postępową młodzież. W Polsce ten sprawdzony wzorzec wychowania młodzieży wprowadał Jacek Kuroń w tworzonym przez siebie czerwonym harcerstwie w „Walterowcach” (Walter to kolejny święty).
Mit Pawki Morozowa trwa nadal. Poniżej link z dowodem rzeczowym http://poland.indymedia.org/pl/2005/04/13025.shtml
Wielką popularnaością cieszy się w Świecie Che Guevara. Przy umiejętnej manipulacji z wroga wolności zrobiono symbol wolności, sadystę lubiącego osobiście strzelać wrogom w tył głowy (taka czyba moda wśród lewackich „świętych”) przedstawia się go młodym jako romantycznego bohatera walki o wolność. Z bojownika wali z kapitalizmem, stał się on „brand name” dla rozwinietej szeroko produkcji upominków.
Władza ludowa wmawiała masom, że jest władzą ideologiczną, że działa w imię wyższych pobudek. Walcząc z ideami religijnymi wprowadzała własną religię. Budowaliśmy w obozie sowieckim raj na ziemi, skoro oficjalną teorią był brak życia po śmierci. Swoją drogą nikt jeszcze nie udowodnił tej teorii naukowo, ale w religiach jak wiemy nie chodzi o dowody naukowe, ale o wiarę. Wiarę, którą należy karmić propagandą. W każdej religii pojawiają się jednostki wybitne, jakby dotknięte łaską wyższej świadomości, czyli po prostu ŚWIĘCI. Aż do upadku ustroju „postępu i demokracji” mieliśmy na przykład w samym centrum Warszawy ulice Hubnera, Rutkowskiego i Kniewskiego .
Za „Wikipedią”:
„Podczas próby wylegitymowania przez dwóch wywiadowców policyjnych, Hibner, Kniewski i Rutkowski zaczęli strzelać, a Hibner ranił śmiertelnie policjanta Kazimierza Lesińskiego. Podczas ucieczki, gonieni przez policjantów i przechodniów, Hibner z Rutkowskim ostrzeliwali się, raniąc kilka osób. Na ulicy Chmielnej ranili śmiertelnie studenta Aleksandra Kempnera. Na ulicy Złotej zdołali uprowadzić dorożkę, którą jednak wkrótce porzucili na rogu ul. Twardej. Podczas dalszej ucieczki, Hibner i Rutkowski postrzelili śmiertelnie policjanta starszego posterunkowego Feliksa Witmana oraz matkę z dzieckiem. Obaj zamachowcy ukryli się następnie w składzie węgla przy ul. Żelaznej 21, gdzie podczas ataku policji, ranili kilku dalszych policjantów. Ostatecznie ranni, zostali ujęci przez policję.”
Naturalnie „najświętrzym” ze wszystkich zrobiono Lenina. Pielgrzymki wiernych do dzisiaj odwiedzają „świątynię” na Placu czerwonym. Był on oczywiście wrogiem Polski i Polaków, którzy stali na drodze czerwonego pochodu w głąb Europy. Wrogami silnej niepodległej Polski są wszyscy „święci” postępowej religii. W takiej Polsce trudniej coś ukraść, trudniej zlikwidować konkurencję, trudniej „kupić” czyli dostać atrakcyjny kawałek ziemi taki jak choćby Hell, czy prawy brzeg Wisły na przeciwko Starego Miasta. Często jest to po prostu niemożliwe.
„Beatyfikacja” trwa nadal. Jak słusznie zauważył Rozbicky, rozpoczęły się właśnie przygotowania do „wyświęcenia” Barbary Blidy. Jest to logiczna kontynuacja jedyniesłusznej propagandy. Jak kolorowy billboard przy drodze, ktory zasłania wysypisko śmieci, tak taka propaganda zasłania prawdziwe powody dla których policja interesowała się Barbarą Blidą czy Beatą Sawicką.
Zastanawiałem się po co wymyślać takie brednie i dopiero główne „bohaterki” IV RP mi to wyjaśniły.
Pierwsza – Beata Krawczyk, zmuszona została do prostytucji „bo przecież nie poszłaby sprzątać, lub robić w fabryce”. Ambicja przerosła możliwości. Trudno o lepszy przykład „wiernej” z „nowej religii” – wiara czyni cuda.
Już kilka lat temu odkryłem że:
KIEDY OBALIMY DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ, KAŻDY AUTOMATYCZNIE STAJE SIĘ PORZĄDNYM CZŁOWIEKIEM.
Pani Beata Sawicka dla odmiany brała łapówę z miłości. Jak się dowiedzieliśmy możliwości miała nieco większe i gdyby to nie była jedynie kaczystowska prowokacja, to i ta „miłość” by się spełniła i wieżowiec by stanął na Helu, a i pani Beata byłaby zamożniejsza. Jeynie Hel by stracił, czyli my wszyscy. Momentalnie przychodzi do głowy troska pani Gronkiewicz, że szkoda takiego dobrego miejsca na stadion dla wszystkich, skoro KTOŚ mógłby na tym zarobić.
„Nowa religia” potrzebna jest więc do okradania społeczństw, w których wierni dobrowolnie będą składać daninę jedyniesłusznym „elitom” I dla tego potrzebni są „święci” postępowej religii, żeby naród podziwiał „kapłanów” i nadal dawał się okradać.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)