Nie tylko Polska ma problemy z rozwiązanymi służbami do pilnowania słuszności politycznej. Nasza UBecja była jedynie jednym z wielu oddziałow KGB. Nie mam zamiaru umniejszać jej znaczenia, bo już Światło wyjaśnił to precyzyjnie po ucieczce do ambasady USA w Berlinie Zachodnim. Spodziewal się najwyrażniej rozpadu imperium po śmierci Stalina i gniewu Polaków. Jak się okazało zupełnie niepotrzebnie. Po wymianie ekipy namiestnikowskiej przez Chruszczowa, żadnemu z "wypróbowanych" dzialaczy nic się nie stało, jedynie ograniczenie ich dalszej kariery potraktowane być mogło jak "antysemityzm", a to z kolei doprowadziło do zamieszek "marca'68". Sowieckie władze PRL potraktowaly je jak atak na system ze stony środowiska i na wszelki wypadek wygoniły pozostałych przy życiu Polaków o żydowskim pochodzeniu. Wygoniono głównie te rodziny, które z władzą sowiecką i komunizmem generelnie nie miały wiele wspólnego. Tu zgadzam się całkowicie z ich postulatem przywrócenia im obywatelstwa polskiego. Korzystając z okazji uciekli również co więksi zbrodniarze okresu rewolucji nie widząc dla siebie szansy na dalszą karierę. Uciekł między nimi Stefan Michnik, ale jego brat Adam został co w widoczny sposob przeczy teorii o bezwzględności władzy wobec polskich Żydów.
Spore zmiany zaszły w samym UB, czyli głównej władzy w sowieckiej kolonii zwanej PRL. W miejsce przysłanych przez Stalina funkcjonariuszy pojawili się nowi rodzimego chowu, ale równie zdradzieccy i bezwzględni.
Śmierć Stalina była jednocześnie sygnałem, że komunizm nie przyjmie się jako obowiązująca religia. Wydaje mi się, że zaczęto szykować się juz w tamtych czasach do transformacji ustroju. Świadczyć może o tym powstanie tak zwanej "nielegalnej" opozycji. Dziwnym zbiegiem okoliczności założycielami jej byli niedawni rewolucjoniści tacy jak Kuroń, lub ich dzieci tacy jak Adam Michnik. Zaangażowali się w nią również "autorytety". Pani Mikołajewska jeszcze niedawno płakała szczerymi łzami na akademiach z okazji urodzin Stalina, a już za Gomułki jakoś przestała lubić ten ustrój, pisarz Andrzejewski, autor "Popiołu i Diamentu" książki, w której Polska ginie na śmietniku historii aby dać miejsce dla nowej internacjonalnej wspólnoty ludzi pracy, ale nie bedę tu rozwodził się nad cała listą prominentów stalinizmu, którzy "poszli w opozycję", chodzi mi o to, że już wtedy rysowała się na Kremlu idea III RP. Aby tak wszystko zmienić, żeby wszystko pozostało po staremu potrzebna była kadra. Od szeregowych urzędników po elity w ścisłym tego słowa znaczeniu. Wystarczy prześledzić politykę kadrową na wyższych uczelniach po roku 68. To co mamy to efekt wieloletniej "pracy" nad odpowiednim doborem przyszłych nauczycieli, a nauczycieli akademickich w szczególności. Podobnie spacyfikowano środowisko prawnicze. NOMENKLATURA to środowisko podporządkowane i wierne dyrektywom KGB. Rodziny, które dawały im pewną gwarancję posłuszeństwa. Idąc dalej mamy środowiska handlu zgranicznego, bankowości, dyplomacji. Rzeczywiście wielu z nich nie należało nawet do PZPR. Już Stan Wojenny pokazał, że partyjność nie ma znaczenia. Aresztowanie Gierka i Jaroszewicza i jednocześnie kariera bezpartyjnego Urbana potwierdzają tą tezę dobitnie. Większość UBeków nie musiała należeć do partii, więcej, nie powinna należeć do partii.
Po efektach poznać przyczyny.
Jeżeli rząd Mazowieckiego potraktujemy ulgowo, bo był to okres przejściowy i nikt nie bardzo wiedział jak daleko można się posunąć w drodze do niepodległości. Ciągle istniał Związek Radziecki, a radziecka armia stała w Polsce, to już zamach na rząd Olszewskiego jest wyrażnym dowodem na ciągłość władzy KGB w IIIRP.
Póżniesze zwycięztwo PZPR (pod nową nazwą) i osobiste zwycięztwo Kwaśniewskiego (jego rodziny też nie wyrzucono w 68) nie pozostawia złudzeń, że KGB ma się w "niepodległej" Polsce doskonale.
Kolejnymi dowodami sterowania polskiej polityki z Kremla są sankcje nałożne na handel z Polską gdy niesforny nasz naród znowu ośmielił się wybrać nieodpowiednią władzę i ich zniesienie gdy władza wróciła we "właściwe" ręce. Powrót Pawlaka (znowu się przydał) musi cieszyć towarzyszy w Rosji i Białorusi.
Jedyną szansą dla Polski jest demokracja w Rosji, ale jak pokazały ostatnie wybory, na to się nie zanosi.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)