Nie trzeba daleko szukać, żeby usłyszeć „chór” klakierów. Poniżej kilka próbek z pierwszej strony „salonu 24”
Skrajnym przykladem partyjnictwa jest opozycja wobec własnych projektów realizowanych przez politycznego oponenta.Zwrot J.Kaczynskiego w sprawie traktatu lisbońskiego każe postawić pytanie o granice polityki podytkowanej interesem partyjnym.
Czy J. Kaczyński naprawdę wierzy w to co mówi, czy też zamieszanie jakie wywołał z traktatem lizbońskim ma służyć jedynie zatrzymaniu przy PiS elektoratu Radia Maryja? Większość komentatorów uważa, że Kaczyński gra, że wie, iż przyjęcie traktatu nie powoduje żadnego zagrożenia dla Polski, a robi to cynicznie aby zagospodarować najbardziej prawicowo-konserwatywny elektorat.
*Mikołaj Wójcik Ale Jarosław Kaczyński sądzi, że ciemny lud kupi jego mocno uproszczoną, wręcz obrazkową interpretację. Wystarczy krzyknąć: chcą nas sprzedać! i już wierni stają przy Jarosławie krzycząc: prowadź! na pohybel Tuskom!
Jarosław Kaczyński jest w swoim żywiole. Wielki destruktor powrócił. Teatr, jaki PiS rozpętało wokół ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, dawno już nie miał sobie podobnego.
*Grzegorz Duda Coś jest nie tak. Bełkot jednego staje się nie do zrozumienia, a drugi zapomina co powiedział parę tygodni czy kilka miesięcy wcześniej. Cóż z osiąganych sukcesów dzisiaj, kiedy za kilka tygodni staną się porażką... Podobnie jest we wszystkich mediach. A ja raz jeszcze pytam: Kto jest bardziej i głupiej uparty? JarKacz i PIS starający się zabezpieczyć ustępstwa na rzecz Polski przed zakusami lewicy dawnej zwanej PZPR, czy Tusk, twierdzący, że "Preambuła nic nie zmienia", a mimo tego stawiający sprawę na ostrzu noża? Skoro to nic nie zmienia to nie upieraj się bracie i będziemy mieli europejski karnawał.Wyraźnie widać, że Jaosław Kaczyński wierzy, że walczy o coś, gdy Tusk usiłuje nas przekonać, że walczy o nic.Zacytowane powyżej notki zgrabniej lub bardziej topornie starają się przekonać mnie wraz z resztą czytających, że to JarKacz jest uparty (szczególnie pan Grzegorz Duda robi to zgrabnie, bo nie odnosi się to nawet do tematu, jest jedynie refleksją jego stanu emocjonalnego). Nie będąc prawnikiem nie mogę oceniać meritum sprawy, czyli wgi prawnej traktatu i preambuły, ale wyrażnie widać że PIS pod JarKaczem uważa, że warto zaryzykować popularność dla sprawy, a PO gotwa jest poświęcić rząd, iść do kolejnych przedwczesnych wyborów bez powodu jak sami twierdzą.Staram się i staram i nie znajduję sensu w tej postawie. Czy rządząca Polską koalicja tak bardzo boi się stwierdzenia, że Polska jest państwem niepodległym i ma własną konstytucję, że gotowi są ryzykować własną pozycją przeciwko suwerenności kraju? Skoro ma być referendum, to proponuję cztery pytania:Czy jesteś za tym, żeby Polska była:1) stanem USA2) republiką rosyjską3) stanem UE4) państwem suwerennym.Bo ludzie mają rozamicie pomieszane w głowach, a demokracja powinna dawać nam pełne prawo wyboru.



Komentarze
Pokaż komentarze (26)