Ja mogę zrozumieć, że matka gwałciciela będzie przekonana, że jej synalek to "dobry chłopiec", ale jej zdanie jest wysoce subiektywne. Podobnie dzieci gubernatora Generalnej Guberni - gen. Franka, mogą uważać, że tatuś był bardzo zasłużonym i odpowiedzialnym funkcjonariuszem państwowym. Z pewnością rodziny UBeckich oprawców "budujących" egzekucjami i łamaniem kości socjalizm w kolonii sowieckiej zwanej PRL, będą starały się nam wmawiać, że byli oni oddanymi funkcjonariuszami państwa (przy okazji kłamliwie zwanego niepodległym).
Klasa panująca w PRL, zwana „nomenklaturą” wychodowała już dwa pokolenia „młodych” i kiedy tatuś awansował w tamtym systemie zgodnie z zasadą: „nie matura lecz chęć szczera” to jego dzieci i wnuki mogą się poszczycić międzynarodowymi dyplomami. Bez obawy o pomówienie, mogę stwiedzić, że każdy beneficjant fundacji Fulbrighta musiał z definicji należeć do klasy służącej sowieckiej okupacji w PRL. Bez pozytywnej opinii z UB nikt nie mógł śnić o takiej gratce. Młodszym warto przypomnieć, że PRL to był barak w obozie sowieckim i nikt nie mógł ot tak sobie wyjechać z kraju, ale dostać do tego pieniądze na studia w USA..... Aparat sowieckiej okupacji powinien poprzestać na zadowoleniu, że naród nie stawia szubienic dla zdrajców.
Tymczasem to właśnie z nomenklatury wywodzi się gro agitatorów (bo trudno ich nazwać dziennikarzami) z Miniką Olejnik na czele. Kiedy post-PRLowska sitwa (dla uproszczenia będę ją nazywał „Targowica”) tropi wśród współpracowników i sympatyków PIS każdego, kto pełnił jakielolwiek funkcje w czasach PRL i demaskatorsko cieszy się się, że rozpoznała komunistycznego „zdrajcę”, to jednocześnie ślepnie ona (Targowica), głuchnie i traci mowę, gdy ma ona doczynienia z całymi partiami politycznymi złożonymi niemal wyłącznie z aparatczyków PZPR i pracowników SB. Nie słyszałem żeby pani Olejnik dociekała kiedykolwiek jaką PRLowską przeszłość mają posłowie PSL. Cała ta partia to dojrzały już wiekiem PRLowski Związek Młodzieży Wiejskiej, znany również pod nawą Związek Socjalistycznej Młodzieży Wiejskiej, bo pojawiła się potrzeba, aby podkteślić ideowość ale to doprowadziło w efekcie do całkowitego przejęcia tej organizacji przez „konsomoł” czyli ZSMP. Związek reanimował się pod starą nazwą w 1980, aby stawić odpór wzrastającej sile reakcji, czyli Solidarności Rolników Indywidualnych. ZMW był młodzieżowym zapleczem głównie PZPR oraz ZSL (ambitni działacze ciągnęli do PZPR, ZSL było szansą dla słabszych). SLD to Samoobrona, tyle że z nomenklatury komunistycznej.Nie trzeba daleko sięgać pamięcią, aby przywołać atmosferę hańby narodowej, gdy PIS zorganizował koalicję z „Samoobroną” aby możliwe było powołanie rządu.Wygląda na to, że nie jest aż tak bardzo haniebne zawiązywanie koalicji z miłośnikami niedalekiego (niestety) wschodu. Towarzysze młodzieżowcy, którzy nie obawiali się atakować bez lęku Regana i jego NATOWSKICH sojuszników, na wiecach promujących pokój, są dzisiaj u władzy do której dążyli jeszcze jako młodzi konsomolcy. Kierownictwo ZMW (Jarosław Kalinowski, Jan Bury, Janusz Piechociński.. ale i Henryk Stokłosa) znależli swoje miejsce w „wolnej” od sowieckiej okupacji Polsce, a towarzyszki i towarzysze od propagandy nie widzą, nie słyszą, nie pamiętają, a newet kiedy wiedzą – nie powiedzą, ale domagają się aby traktować ich jak dziennikarzy.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)