a kiedy już znajdzie i dotrwa do końca studiów, to być może zostanie prawnikiem, a nawet sędzią. Rosną więc nam nowe elity o tyle uczciwsze, że dają ciała dosłownie i otwarcie, w odróżnieniu od poprzednich, które zwykłą współpracę z UB uważają za wstydliwą.
Stare elity nie lubią PRLu, szczególnie nie lubią okresu Gomułki, bo to czas ciemnoty i prostacwa. Ja osobiście nie lubię czasów Gierka, bo to okres afer gospodarczych, złodziejstwa i bezkarności nomenklatury, która jeszcze za Gomułki była trzymana w ryzach ideologii. Gdybym stwierdził, że nie lubię okresu Bieruta, to zachwałbym się jak dziecko, które mówi, że nie lubi szpinaku i nie lubi gdy pijani faceci obrażają i biją mamusię każdej nocy. W historii PRL mamy dwa okresy otwarcie zbrodnicze okresy. Pierwszy zwany „rewolucją”, gdy bandy cudzoziemców pod wodzą Bieruta wbijały nam „miłość” do ZSRR przy pomocy pały i pistoletu, oraz drugi „Stan Wojenny” gdy rodzime siły postępu rozjechały gąsienicami czołgów nadzieję na niepodległość. Wszystko po to aby elita PRLu (zwana nomenklaturą) zachowała pozycję jaką dał jej serwilizm wobec sowieckiego okupanta. Co ciekawe to fakt, że obecna „elita” skupiona wokół „Gazety Wyborczej” uważa dokładnie odwrotnie. Ludzie Kiszczaka i Jaruzelskiego to „ludzie honoru”, pewnie z tego powodu, że najbardziej ucierpieli zwykli „robole”, a dla sprytnych i uległych to właśnie „Stan Wojenny” był okresem najlepszych okazji. Natomiast okres stalinizmu, pod wodzą Bieruta i jego wielonarodowej bandy agentów NKVD to po prostu piękny, pełen nadziei okres „wyzwolenia”. To co dla Polaków było koszmarem, gdy po najlepszych synów tego kraju przychodziły nocą zbiry o prostackich gębach, dla „elit” z „GW” jest okresem romantycznego zauroczenia postępem. Trudno im sie dziwić, zbirami byli ich rodzice. Skarżyła się tu kiedyś w „Salonie24” pani redktor z „GW” (nie pamiętam nazwiska bo się zmyła, być może ze wstydu) opisując wystawę „Twarze Bezpieki”, że przyjaciółka taka podobna do tatusia oprawcy i że to niesprawiedliwość. W niecałe 23 lata od końca II Wojny, władza radziecka PRLu pod kierownictwem Gomułki i z poparciem Moczara, rozpętała histerię anty-żydowską to nie po to, aby ukarać zbrodniarzy UBeckich, ale żeby pozbyć się konkurencji w zdobywaniu „radzieckiej łaski”. W ten podły sposób podzieliła się scena polityczna PRL na „Natolińczyków” i „Puławian”, a podział ten trwa po dzień dzisiejszy (właśnie zakończył się zjazd PZPR pod obecną nazwą ZSL). Nienawiść Millera i Kwaśniewskiego, przyłączanie się „Demokratów” do ZSL i odłacznie, zagadkowa pozycja Borowskiego, to wszystko dalszy ciąg niesnasek, których korzenie sięgają śmierci Stalina. W 1968 uciekli z powodu prawdziwego strachu Polacy pochodzenia żydowskiego. Nauczeni niedawną historią uciekali, bo nawet w III Rzeszy pogromy Żydów nie zaczęły się natychmiast po dojściu Hitlera do władzy. Najpierw były słowa o nienawiści. Uciekinierami byli głównie ludzie niezwiązani z władzą ludową (sowiecką), prawdziwa przedwojenna elita. To dla Polski było i jest prawdziwą stratą. Byli wśród nich, lekarze, profesorowie, byli też prawdziwi rzemieślnicy. Jedynie garstka oprawców UBeckich, takich jak Wolańska, czy Michnik (Stefan) skorzystała z tej okazji, reszta została. (Różański do końca życia pobierał emeryturę w PRL, a Morel pobierał ją nawet z Izraela). W PRL odbywała się selekcja negatywna. Wybitni nie mieli szansy, ich mniej zdolni współpracownicy załatwiali ich donosem do władzy. Proste trepy, dla których polski górnik z Francji, stał się symbolem „europejczyka”, bo znał język obcy (Gierek), nie tolerowali ludzi takich jak prof. Karpiński (komputery). Wyjaśniam w nawiasach młodym o co mi chodzi, bo nie mogą pamiętać. Mamy więc elitę, która jest efektem wieloletniego świadomego działania władz sowieckich. Nie dziwi więc, że tak bronią „autorytetu” Wałęsy, skoro większość z nich znajduje się na LIŚCIE WILDSEINA, a tam jak do tej pory nie znaleziono jeszcze poszkodowanych przez UB. Wałęsa zasłużył sobie niewątpliwie na ich życzliwość, obaleniem rządu Olszewskiego w 1992. Kiedy tak sobie myślę o „elitach” starych i nowych to rzeczywiście pani sędzina, która zaliczy prawo jako sponsorowana panienka jest uczciwszą propozycją od UBeków i ich konfidentów. Nikomu nie marnuje ona życia, nikt przez nią nie wyleciał z pracy, nikt nie zginął „przypadkiem”. Ale czy to jest obiecująca perspektywa dla kraju?



Komentarze
Pokaż komentarze (7)