Podobnie jak „global warming” – hasełko, które staje się obowiązującą religią. Musimy w to wierzyć bo kapłani namaszczeni przez noblowską akademię nam to wmawiają. A każda wiara niesie za sobą daniny, więc będziemy płacić. Cała ta afera z „global warming” przypomina mi tą scenę z filu „Faraon”, gdzie kapłan straszy lud gniewem bogów, którzy zasłonią słońce. Kapłani umieli przewidzieć zcmienie słońca i umiejętnie wykorzystali to w wojnie propagandowej przeciwko faraonowi, który ich bogów nie uznawał. Bodobnie obecnie „kapłani” tej nowej, rodzącej się religii, poruszając się po marginesie nauki, wmawiają nam, że to my jeżdżąc samochodami i produkując energię elektryczną z węgla zmieniamy światowy klimat. Mało tego, doszło do tego, że wmówiono farmerom w Nowej Zelandii, że klimat zmieniają pierdzące owce i naturalnie lewacki rząd postanowił opodatkować te stworzenia.
Nieśmiałe przypominanie naukowców, że klimat się faktycznie ociepla, ale pierdzące owce nie mają z tym nic wspólnego, trafia na zaporę. Media i usłużni, a więc warci promocji, fachowcy od klimatu podążają za Alem Gorem. Ci, którzy próbują przypominać, że były kiedyś czasy, gdy Genlandia już była kiedyś zielona i mieszkali na niej ludzie stają się automatysznie oszołomami tak jak ci, którzy uważają, że współpraca z UB to współpraca z KGB. Warto również pamiętać, atego każdy się uczył w szkole, że była „epoka lodowcowa”, mamy po niej pamiątkę w postaci Pojezierza Mazurskiego i Pomorskiego, i nie pomogły nawet pierdzące mamuty, aby klimat ocieplić. Ocieplił się sam, bez niczyjej pomocy.
GlobalizacjaPodobnie więc jak „global warming” mamy „globalizację”, słowo klucz do powszechnego dobrobytu. Jest to chyba jeszcze większe oszustwo niż ocieplenie, bo to faktycznie ma miejsce, ale my nie mamy z tym nic wspólnego. Takie mamy słońce, które czasem grzeje mocniej, czasem słabiej. Podobieństwo jest takie, że jedno i drugie już było. Lodowce się już topiły w przeszłości, a globalizacja miała się doskonale pod panowaniem Rzymu w Europie i pod panowaniem mongolskim w Azji. Ewolucja od tej pierwotnej globalizacj, po współczesne państwa narodowe trwała właściwie do XIX wieku. Ludzie dzielili się bardziej na klasy społeczne niż narody. Rzymską globalizację starali się wprowadzić Luksemburgowie, Habsburgowie, Jagielonowie i inne znaczniejsze rody w Europie. Napoleon praktycznie doprowadził do zupełnego zjednoczenia starego kontynentu, ale jego upadek zaowocował jedynie zjednoczeniem państewek niemieckich pod panowaniem pruskim, tak jak rozbiory stały się zaczynem do jedności Polaków. W dzisiejszych czasach pokojowa naogół „globalizacja” to nic innego jak powrót do organizacji społeczeństw na wzór feudalny. Gdzieś tam będzie jakaś władza centralna (cesarz) z pozorami demokracji, a tu lokalnie faktyczną władzę będą sprawowały lokalne elity (magnateria). Na początek stolicą będzie Bruksela, ale kiedyś docelowo być moż światowy rząd usadowi się na Islandii bo tam najbezpieczniej. Demokracja już dzisiaj staje się jedynie dekoracją, rodzajem religii, w której politycy wygłaszają odpowiednie fragmenty pacierza, sami się do nich nie stosując. Nie można mówić o demokracji bez informacji, a koncentracja mediów jest już dzisiaj tak wielka, że niezależny głos jest prawie niesłyszalny.Podniecaliśmy się Orwelem, że tak umiejętnie wypunktował i faszyzm i komunizm, a wszystko wskazuje na to, że Orwell miał znacznie większą sprawę na myśli. Przewidział postanie EuroUnii.Dzisiejszy „rząd światowy” najwyrażniej prze do III wojny światowej. Skoro Nie rozpoczęła jej Wojna w Iraku, to będzie trzeba uderzyć na Iran, a być może nawet zaopatrzyć jakąś organizację islamistów w bombę atomową, żeby ją detonowali w jednej z europejskich stolic (najlepiej w Rzymie, bo to pasowałoby do wojny religijnej). Być może to jest powodem, że tak się spieszą z jednoczeniem UE, żeby powstała europejska armia, która w naszym wspólnym imieniu ruszyłaby w odwecie na Pakistan i inne państwa Islamu? To również tłumaczy pobłażliwość „wolnego” świata dla mordującej naród Czeczeński Rosji.Jestem przekonany, że będzie globalna wojna. Globalna wojna potrzebna jest, aby pozbyć się choćby połowy ludzkości (im więcej tym lepiej).Idea słuszna, ale wykonanie jakieś takie lewicowe, czyli lewe. W założeniu UE miała być odpowiedzią na coraz to mocniejszą pozycję ekonomii USA i Japonii (obecnie mamy perspektywę konkurowania dodatkowo z Chinami i Indiami). Miała więc to być Unia ekonomiczna, snosząca niepotrzebne utrudnienia wynikające z nadmiernrj biurokracji. Konstytucja UE i Traktat Lisboński, który jest zmodyfikowaną konstytucją, oraz dotychczasowe "osiągnięcia" biurokratów UE idą zdecydowanie w przeciwnym kierunku. Bareja wieszczem był. UE coraz bardziej przypomina organizm, w którym nikt nie wie co mu wolno i z tego powodu woli postrzymać się od jakiejkolwiek decyzji - jak u Barei. Urzędnicy zajmą się więc własnymi małymi interesami, a prości funkcjonariusze, za drobną opłatą będą przymykać oko na drobne ominięcia prawa. W ten sposób to nie Europa zawita na wschodzie, ale wschód przeniesie się na zachód. Jaskółki już są. Kanclerz Niemiec podpisuje umowę z Rosją, za którą będzie przepłacał niemiecki podatnik, po to aby zasiąść w zarządzie powstałej w ten sposób firmy. Ale media skoncentrowane w "właściwych" rękach jakoś nie grzmią o tym niemieckim wyborcom. Niegrzeczna Irlandia Przykład referendum w Irlandi, zmusił elitę UE do zdjęcia maski. Zmieniamy regóły w czasie gry. To o czym pisałem powyżej, elity będą tym więcej bredziły o demokracji im więcej tą demokracje będą ograniczać. My już to przerabialiśmy w PRL, gdzy oddziały NKWD więziły, torturowały i mordowały Akowców za walkę z hitlerowcami , a póżniej gdy już im się udało wstąpili do „Związku Bojowników o Wolność i Demokrację”. Teza jest taka, a wymyślił to już poprzednio jeden z globalistów Gebels:"Kłamstwo uparcie powtarzane, prawdą się staje."Referendum pokazao, że ponad 50% Europejczyków nie akceptuje traktatu.Przyczyną braku akceptacji nie jest eurosceptyzm, ale brak jasności o co w traktacie tym chodzi. Jak zmienią się relacje przed i po?Jak to wpłynie na ograniczenie biurokracji w UE? Jakie są zabezpieczenia przed "epizodem kosowskim"?(teoretycznie gdyby 50% Polaków osiedliło się w RFN, a 50% Niemców w Polsce to Polacy będą mniejszością w obu państwach).Zagmatwanie "traktatu" tak, żeby mało kto rozumiał o co chodzi, a tak zwane "tłumaczenie" ludowi przez lokalnych polityków, ma polegać nie tłumaczeniu ale na wbijaniu mu (ludowi) do głowy, że UE jest cacy bo dają pieniądze i pozwalają zarobić "na zmywaku", jedynie pogłębia euro-sceptycyzm. Obawiam się, że skoro w ten sposób majstruje się przy prawie, żeby ze Wspólnego Rynku uczynić Związek Republik Europejskich, to będzie sie ona (unia) musiała prędzej czy później rozpaść, a może się to dbyć tak jak rozpadła się Jugosławia i kto nas wtedy wybawi? Armia Czerwona?



Komentarze
Pokaż komentarze (9)