W 1946 roku wice-premier Gomułka obiecał wykreowanie nowych elit. Obietnicę tą złożył podczas otwarcia Uniwersytetu Wrocławskiego, kiedy przepraszał zgromadzonych, że było zbyt mało czasu aby wychować komunistycznych profesorów więc muszą użyć tych, których mają do dyspozycji (wsteczniactwo sanacyjne). Obiecał jednak, że z czsem władza ludowa wychowa nowych profesorów na miarę PRL.
Trzeba przyznać, że władza ludowa dotrzymywała obietnic. Gdy wyłączymy nomenklaturę komunistyczną, to rzeczywiście zrównała ona poziom życia obywateli. Daleko nam było jeszcze do absolutnej równości jaka panowała w gułagach sowieckich, ale kiedy wprowadzono kartki nawet na cukier i alkohol to był sygnał, że jesteśmy na najlepszej drodze. Szczególnie troskliwie potraktowano obietnicę Gomułki o tworzeniu nowych elit na potrzeby narodu podległego Związkowi Sowieckiemu. Na początek awansowano wiernych wasali Stalina bez względu na wykształcenie (nie matura lecz chęć szczera...), aby później umiejętnie manipulując naborem na uczelnie i możliwościami awansu wykreować nową klasę społeczną – nomenklaturę komunistyczną. Dzieci agentów NKWD, UBeków, towarzyszy z władz PZPR, nie miały żadnych ograniczeń. Studia zagraniczne, stypendia Fulbrighta, a dla „wybranych” studia w ZSRR , które gwarantowały uczestnictwo we władzy na najwyższym szczeblu.Nie może dzisiaj dziwić ich parcie do władzy, wszk tak zostali wychowani. Mieliśmy więc byłego prezydenta Kwaśniewskiego, szkolonego w Moskwie syna NKWDzisty, mamy kolejnego syna NKWDzisty – Cimoszewicza, który nadal jest nadzieją PRLowskich elit na powrót do władzy. Ale dygnitarzy nie było znowu tak wielu, nie wszyscy mieli dzieci, a naród spory, więc wyższe uczelnie stały się miejscem masowego „tworzenia elit”.Umiejętnie eliminując dzieci inteligenckie*, przy naborze i w trakcie studiów, badając poglądy polityczne studentów przez konfidentów UB, ułatwiając „odpowiednim” kandydatom krierę (wyjazdy, posady po skończonych studiach) udało się wladzy radzieckiej wykreować to co mamy.Nie może więc dziwić taki opór przed lustracją, środowisk, które wiedzą, że te kilometry teczek w IPN są właśnie dokumentami ich współpracy z UBecją. Astronom Aleksander Wolszczan i jego Ubecka afera musi nam uświadomić jak właściwie działała PRLowska maszyna do tworzenia „elit na miarę PRL”. „Mam przekonanie, że nikomu ani żadnej sprawie nie zrobiłem żadnej krzywdy (...). Wstydziłbym się, gdybym faktycznie działał na szkodę ludzi czy organizacji jak "Solidarność" i robił to dla jakiś korzyści. To byłby powód, żeby się wstydzić, ale ja po prostu uważałem się za wplątanego w sytuację, z którą postanowiłem sobie radzić w taki, a nie inny sposób. Udało mi się doprowadzić do tego, że pomimo że trwało to dość długo nikomu krzywdy nie zrobiłem - powiedział prof. Wolszczan. Tu właśnie myli się pan professor. To jego i takich jak on „nic nie znaczące” sprawozdania, pozwalały UBecji na odpowiednią selekcję środowiska na tych, których warto popierać i na tych, którym należy zamknąć drogę do jakiejkolwiek kariery. Ofiary jego rozmów z władzą nawet nie wiedzą, że to właśnie on zamknął im drogę. Nigdy nie dowiemy się ilu potencjalnie wybitnych ludzi utracił nasz naród, aby „właściwi” mogli robić kariery. Czy Wolszczan był najzdolniejszym studentem na wydziale?, Czy pani Broniarz, lub pan Belka i inni beneficjenci stypendium Fulbrighta byli najzdolniejszymi kandydatami na studia zagraniczne? Czy sędziowie w dzisiejszej niepodległej Polsce są najsprawiedliwszymi spośród absolwentów wydziału prawa? * INTELIGENCJA: klasa społeczna właściwa wyłącznie dla Rosji i Polski, powstała w wyniku ubożenia szlachty w XIX wieku. Wykształcona, ale pozbawiona środków do zycia klasa została zmuszona do zajęcia się pracą zarobkową. O odrębności tej klasy stanowi nie tylko wykształcenie, ale również wychowanie i tradycja rodzinna. To co mamy dzisiaj to klasa średnia z awansu społecznego.



Komentarze
Pokaż komentarze (18)