Rodzą się nam ostatnio nowe religie. Prawdopodobnie ludzie mądrzy i przewidujący (inaczej nie przewodziliby społeczeństwom jako politycy i autorytety moralne) obawiają się skutków zwycięztwa nad religiami starymi i zużytymi, które wedle „rycerzy postępu” polegną niebawem i powstanie duchowa pustka. Po kompletnej kompromitacji komunizmu, a miała to być pierwsza nowoczesna religia (miała modlitwy, świątynie i świętego, który spoczywa w miejscu świętym na Placu Czerwonym), postępowcy nie spoczęli, ale w miejsce jednej, propagują kilka nowych idei mających wszelkie znamiona religii. Są one oparte na czystej wierze bez oparcia się na nauce (gorzej kiedy nauka i zwykły zdrowy rozsądek przeczy nowym ideom tym gorzej dla nauki), włączone są w propagowanie tych idei są rządy, a nawet organizacie ponad rządowe jak ONZ, niszczeni są przeciwnicy tych idei.
Największe szanse powodzenia ma „GLOBALNE OCIEPLENIE”Wbrew nauce, wbrew zdrowemu rozsądkowi kapłani tej nowej religii zdołali już wciągnąć w proces zbiorowej histerii rządy najpotężniejszych państw. Żaden liczący się przywódca demokratycznego państwa nie odważy się już na negowanie tej religii.Naukowcy mogą sobie teraz wiercić i badać tysiącletnie lodowce Arktyki i Antarktydy, co wyrażnie wskazuje, że ocieplenie na Ziemi nie jest poprzedzone zwiększoną ilością dwutlenku węgla, ale odwrotnie. Okresowe i naturalne okresy ocieplenia naszego globu powodują w konsekwencji zwiększenie lości tego związku w atmosferze. Naukowcy swoje, kapłani swoje, czyli nie rozdają samochodów na Placu Czerwonym, ale rowery i do tego kradną. Ciekawi mnie co komu przeszkadza taki klimat, w którym Grenlandia będzie znowu zieloną wyspą. Tak było na Ziemi we wczesnych wiekach średnich. Chodowano tam bydło, owce i konie. Warto przy okazji zauważyć, że w tamtych czasach w Polsce kwitła produkcja wina, z czego pozostały nam jedynie nazwy takie jak Winiary. Innym mitem jest spowodowane ociepleniem podniesienie się poziomu oceanów. Każdy kto choć trochę uważał na lekcjach geografii wie, że im jest cieplej tym większe jest parowanie wody (to para wodna w atmosferze powoduje efekt cieplarniany, nie CO2 jak nam wmawiają) większe parowanie to większe opady, a opady na ternie biegunów gdzie temperatyra nigdy nie podnosi się ponad 0 stopni Celcjusza to raczej ubytek wody z oceanów, która magazynuje się na biegunach. Warto przypomnieć, że ocieplenie trwa od XVII wieku, który był okresem małej epoki lodowcowej.Mieliśmy wtedy królów ze Szwecji i są zapisy o tym, że każdej zimy można było przejechać saniami po zamarzniętym Bałtyku. W połowie drogi był nawet zajazd instalowany tam okresowo dla wygody podróżnych. Mamy więc realne ocieplenie na przestrzeni ostatnich i całkowity brak prorokowanego końca Świata, jaki nam wieszczą kapłani tej nowej religii. Mnie nikt nie przekona, że pierdzące owce na Nowej Zelandii spowodują zatopienie państewek-wysp na Pacyfiku, a farmerzy już tam muszą płacić specjalny podatek na naprawę szkód spowodowanych przez hodowaną przez nich trzodę. Tu doszedłem do sedna sprawy, wszyscy wiemy, że „wojna o klimat” bedzie nas wszystkich drogo kosztować. Będziemy płacić za energię coraz to drożej, bo na elekrownie nałożony zostanie podatek klimatyczny. Ten podatek nie zasili jednak skarbu państwa, to podatek globalny, więc rodzi się pytanie: KTO BIERZE TE PIENIĄDZE I JAK JE BĘDZIE WYDAWAŁ? Zdaje się, że warto pytać, chyba, że to nowoczesne „dawanie na tacę” komuś odpowiada i ofiarodawcę nie interesuje co się z jego datkami dzieje bo ma zaufanie do „tanu kapłańskiego”. Rozpisałem się trochę więc zanim co wspomnę jedynie o pozostałych nowych religiach. Pierwsza z nich to EKONOMIAŚwiat właśnie wchodzi w kryzys gospodarczy, porównywalny jedynie z Wielkim Kryzysem lat 30stych XX wieku, a spowodowany jest on, podobnie jak ten poprzedni, wiarą w to, że ekonomia to nauka. Każdy z nas wie, że kiedy wydaje więcej niż zarabia to musi prędzej czy póżniej popaść w kłopoty, ale nie ekonomiści.Ekonomistom udało się „naukowo” przekonać rządzących, że długi to wartość sama w sobie i mamy to co mamy. Druga to GLOBALIZACJIA,Czyli przkonanie robotników w USA i całej reszcie rozwiniętych państw, że mogą jedynie na tym wygrać, gdy będą konkurować z niewolnikami z Chin, a generalnie całej Azji wschodniej. Skutki widać gołym okiem. Właśnie likwidujemy stocznie, ale nie my jedni. Wiara czyni cuda, ale doprawdy ważne jest w co się wierzy.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)