Realny komunizm zamiast zrównać wszystkich obywateli, pogłębił jedynie podziały. Okazało się jenak, że lekarstwem na niesprawiedliwości kapitalizmu będzie powrót do feudalizmu. Komunistyczna „KLASA PANÓW” to feudałowie stojący ponad prawem. Ale w odróżnieniu od klsycznego systemu feudalnego, komunistyczny feudał nie mógł utracić swoich włości na przykład na hazard i dziewczynki. Jego los zależy wyłącznie od pozycji wewnątrz NOMENKLATURY.
Tak jest ta klasa nazywa się NOMENKLATURA. W systemie realnego komunizmu, faktyczna władza spoczywała w rękach tajnej policji politycznej. Naturalnie ponieważ, jak sama nazwa wskazuje, tajna to niejawna, potrzebna jest również widoczna twarz takiej władzy i tą rolę doskonale spełniały „partie ludzi pracy”. Pomysł chytry bo „Partie Kwiopijców i Złodziei”, czym faktycznie były te organizacje, słabo nadawały się do robienia społeczeństwa w balona, czyli nie pasowałyby propagandowo, a propaganda była i niestety nadal jest filarem sukcesu politycznego NOMENKLATURY. To KGB i wszystkie oddziały regionalne tego biura (u nas Urząd Bezpieczeństwa – UB) decydowały kto będzie sekretarzem jedyniesłusznej partii, kto może i powinien zajmować się propagandą , komu wolno uczyć młode pokolenia niewolników na „świadomych” nowych obywateli. NOMENKLATURA jest klasą feudalną, ponieważ zachowany jest system dziedziczenia. Istnieje więc „dobre urodzenie”. „Dobre” rodziny mają prawo do stanowisk należnych jedynie wybranym. A więc władza realna od gminy po stolicę, propaganda, oświata, bardzo istotne – sądownictwo.Jest również sfera przywilejów w dostępie do zysków, raczej łupów, jakie NOMENKLATURA wyciśnie ze społeczeństwa. Oczywiście są różnice. Syn premiera nie musi być premierem, ale ma dziedziczne prawo do uczestniczenia w interesach, a córka płk UB świetnie nadaje się na dziennikarkę (tak jak Monika Olejnik). Syn zasłużonego dla samego Stalina sekretarza Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy i brat wiernego janczara, mordercy wrogów jedyniesłusznego Związku Radzieckiego został wykreowany na przywódcę legalnej „nielegalnej” opozycji i „autorytet moralny”. Sądząc po pozycji Adama Michnika w IIIRP trzeba przyznać, że NOMENKLATURA wykazała się dalekoidącą przezornością. Zaowocowało to tym, że w wolnej już od sowietów Polsce syn oficera NKWD został prezydentem, zasępując na tym stanowisku zwykłego konfidenta UB, a ten normalnego zwirzchnika tajnych służb sowieckich w PRL. Trwa dyskusja o postawach moralnych Polaków w PRL i obecnie. Okazuje się, że w państwie nadal rzadzi NOMENKLATURA. Bez zaświadczenia z UB nikt nie ma szansy na realną karierę, ani nawet na dobre imię. Kto nie donosił – ten godny pogardy. Nieśmiałe próby narodu aby wyrwać się z uścisku NKWD, takie jak rząd Olszewskiego, czy niedawne rządy PIS spotykają się ze zdecydowanym odporem ludu, w imeniu którego zabierają głos autorytety z UBeckiego nadania.Widać wyrażnie, że jedynie UB może nobilitować. Wałęsa czy Niesiołowski bez współpracy z UB staliby się rozrabiakami takimi jak Gwiazda, Walentynowicz, Macierewicz czy nawet obecny prezydent Lech Kaczyński. Nie przypominam sobie, żeby obecny marszałek Sejmu Komorowski publicznie pogardzał poprzednimi prezydentami tak jak obecnym. Wszystko wskazuje na to, że Kaczyńscy do NOMENKLATURY nie należą. Ciemna masa, która nie wzniosła się na wyżyny współpracy z UB, lub jeszcze lepiej z KGB powinna znać swoje miejsce w społeczeństwie i siedzieć cicho. Z tego powodu trudno mi reagować na apel Nicponia o wizję Polski , bo najwyraźniej nie mnie o tym decydować. Ja należę do tej grupy ludzi, do których UB nie ma zupełnie zaufania. W jednym zdaniu jednak napiszę:Wolę Polskę bez UB, a reszta się sama ułoży.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)