Pisałem nie tak dawno o "ZDOLNOŚCI KOALICYJNEJ" PIS, a raczej o braku takowej. PIS jest partią, która nie może sobie pozwolić na krycie przekrętów koalicjanta, bo po pierwsze tak zwany "żelazny" elektorat nigdy więcej nie obdarzył by ich zaufaniem, a aparat propagandy pozostawiony nam z czasów PRL nie zostawiłby ani jednego kamyka nieodwróconego w każdej nawet najmniejszej aferce. Z tego powodu koalicja PIS-Samoobrona-LPR musiała się skończyć gdy instynkt polityczny Leppera ustąpił jego pazerności.
Zupełnie inaczej wygląda "ZDOLNOŚĆ KOALICYJNA" PO, PSL I SLD. Tu każdy rozumie, że dobre imie - "dobrym imieniem", ale władza - władzą. Również wyborcy tych partii to rozumieją doskonale i z pewnością nie będą mieli pretensji o jakiś tam drobny nepotyzm, o jakąś tam ustawę pomagającą zarobić firmie senatora. Również sex za mieszkanie i kontrakty to dla wyborcy PSL zncznie "wyższy poziom" cywilizacyjny niż sex za posadę.
O tym, że PSL to taka sama partia jak Samoobrona pisałem nie raz, więc nie jest dla mnie zaskoczeniem, że brudy zaczęły wypływać ma powierzchnię. Nie mam zamiaru nawet wdawać się w szukanie powodów tego wypływania, jak to już zrobił Rafał ZIemkiewicz, bo jest to w moich oczach legalizowanie tych opcji politycznych, które powinny być nielegalne.
Nielegalne bo zdradzieckie. Nielegalne bo szkodzą polskiej państwowości przez powiązania z zorganizowną przestępczością, interesami obcych mocatrstw, oraz własną przestępczą pazernością. Szczegóły świetnie wyłożył Aleksander Ścios na swoim blogu (http://cogito62.salon24.pl/391415.html).
Mamy więc w Rzeczypospolitej faktyczny podział na dwie partie polityczne. To było generalnie takie marzenie o "prawdziwej" demokracji - dwie partie. Jedna partia to wszystkie te siły polityczne, które nie widzą ciągłości politycznej od PRL do wolnej od sowietów Rzeczypospolitej - PARTIA POLSKA. Oraz PARTIA NIEPOLSKA, która korzeniami tkwi nadal w PRL, w zależności od zgromadzonych przez KGB teczek, układów w międzynarodowych organizacjach przestępczych (mafia włoska, ruska i Bóg jedyny wie jaka jeszcze).
Partia niepolska dzili się i łączy pod ciągle to nowymi nazwami, ale cel jej przyświeca ciągle ten sam: NIE DAĆ SIĘ NAKRYĆ. Aparat PRLowskiej propagandy doprowadzi niebawem do tego, że naród uwierzy, że Jaruzelski od zawsze był w opozycji do władz radzieckich tylko nie dawał tego po sobie poznać.
"ZDOLNOŚĆ KOALICYJNA" nie jest więc niczym więcej jak współpracą między poszczególnymi grupami tej samej partii.
PSL z jej "sex-aferą" i nepotyzmem może nie obawiać się większych kłopotów. Jego koalicjanem jest jedyniesłuszna partia umiejącego liczyć głosy Donalda Tuska. Inna sprawą była "sex-afera" Samoobrony, tą należało słusznie ukarać za bratanie się niewłaściwym koalicjantem. Władzy im się zachciało za wszelką cenę - niech teraz cierpią.
To, że nie ma żadnej różnicy między PSL a Samoobroną, nie odgrywa żadnej roli. Niech sobie biorą łapówki, niech sypiają z kim im przyjdzie ochota, niech podległe im resorty staną się dojną krową dla ich działaczy, to nie jest grzech. Grzechem jest "ZŁE TOWARZYSTWO".
I dla tego PSL i jej przywódcy nie mają się czego obawiać. Mam nadzieję ze jedynie do wyborów.



Komentarze
Pokaż komentarze (21)