10 obserwujących
79 notek
55k odsłon
  658   0

Konfederacja i Agrounia... razem czy osobno?

Konfederacja, Agrounia, wybory,

Nie ma na kogo głosować. Słyszę coraz częściej.

Oni kradną, ale się z nami dzielą. Słyszałem dość często jeszcze niedawno.

Nie dość, że dają se podwyżki, kradną, to jeszcze przez nich wszystko drożeje i zarabiam coraz mniej. Zaczynam słyszeć gdzieniegdzie. 

No nie zagłosuję na tego złodzieja, oszusta i volksdeutscha. Chyba zagłosuję na Hołownie, bo na Tygryska to obciach. Słychać w zakamarkach.

O nieee, nie zagłosuję już na nich, tęczowi kapitaliści. Słychać coraz głośniej od biedaludzi.

No to rusza wyborcza ruletka, można pomyśleć. Na rynku jest pełen zakres dostępnych na półce produktów. Te staromodne z długim terminem przydatności do spożycia i te młode, jędrne i kuszące nowością. Po które sięgnąć?

W skurus przychodzi usłużny sprzedawca obficie opłacany przez producenta. I wśród nich też panuje konkurencja i wolny rynek. Gdzie ucho przyłożysz tam powiedzą Ci co chcesz usłyszeć. Zatrzęsienie porad, specyfikacji i obietnic. Co wybrać? Na co zwracać uwagę przy wyborze? I ile na tym można stracić?

Na to ostatnie pytanie odpowiedź można udzielić tu i teraz. Jak kupisz niedobry odkurzacz, który popsuje się po gwarancji, to stracisz pieniądze, czas i ciągle będziesz miał syf w domu. A i odkurzacz narazi cię na koszty ukryte bo pożera prądu co niemiara i worki do niego kosztują fortunę! Oczywiście trzeba pamiętać, że rozważny nabywca dokładnie przeczyta ulotkę i instrukcję obsługi. Tylko czy te świstki papieru dadzą mu pewność, że ustrojstwo zadziała?

I więcej nie kupisz odkurzacza tej samej firmy! Z zemsty i nienawiści!

No cóż, skoro tak działa w ludziach mechanizm wyboru, że na własnej skórze, organoleptycznie, doświadcza skutków tychże wyborów, to po co wybierać?

Ano trzeba, bo w ludziach jest też nadzieja. Nadzieja i naiwność.

Skoro już wiemy, że ładne, nowe i błyszczące ma większe szanse niż stare, obskurne i brzydkie to nawet najbardziej nieudolny komiwojażer ma szansę wcisnąć największy bubel.

Tak przedstawia się sytuacja rynku politycznego w naszej ukochanej ojczyźnie oczyma zwykłego wyborcy z merkantylnego punku widzenia.

I teraz któż z was nie kupił w swoim życiu trefnego towaru, nie dokonał błędnego wyboru i potem tego nie żałował? Ręka w górę!

Mając powyższe na uwadze, rozglądam się po półce i widzę dwa kuszące mnie produkty. Konfederację i Agrounię. Obie obarczone ogromnymi wadami takimi jak, brak zaspokojenia moich wszystkich potrzeb, brak sieci sprzedaży, brak posprzedażowego serwisu, brak wydrukowanej instrukcji obsługi, brak większej ilości sprzedawców, brak i brak brakiem pogania. A mnie kuszą? Dlaczego? 

No ładne są. Wygadane i prawdę mówiące, wszystko obiecujące. Dam się oczarować?

Może dałbym, a może nie. Nie mam gdzie obejrzeć z bliska i dotknąć na miejscu. Jednych można pomacać jak przyjadą na piwo do miasta, innych tylko na drogach i torach, i to tylko jak jest akcja z kamerami. O prezentacji na żywo, to przed zakupem chyba mogę zapomnieć. Szkoda. Choć, w jednym przypadku można wpaść do klubu i ... i nic. Konkretów brak. Chętni są, ale co i jak ma działać to już nikt nie wie. Skoro nikt nie wie jak będzie odkurzać i jakie będą koszty tej zabawy to ja chyba już wolę moją starą miotłę. Ona działa, wiem na co mogę liczyć i wszystkim, którzy nie wiedzą na co mają liczyć można powiedzieć jedno. Liczcie na siebie i rodzinę.

Rynek nie znosi próżni, a lubi nowości. Liczę więc, że moją starą i startą miotłę zastąpi być może takie ustrojstwo połączone z dwóch odkurzaczy w fazie projektowania? Taki samograj, który mnie i nie tylko mnie, oczaruje swoimi możliwościami. Zachwycę się obietnicami zdrowej taniej żywności produkowanej przez zadowolonego rolnika dostępnej na wolnym, liberalnym rynku bez ograniczeń narzucanych przez państwo utrzymywane niskimi podatkami, gdzie rzeki miodem i mlekiem płynące, a ludzie bogaci i wynagradzani według swojego wkładu do gospodarki zaspokoją nie tylko swoje potrzeby. Czyli jak pisał pomnikowy filozof „od każdego według jego zdolności, każdemu według jego potrzeb". Czy raczej każdemu według jego zdolności... ale kto by się tymi różnicami przejmował, skoro to są dywagacje nikomu niepotrzebne.

Na koniec możecie mi zarzucić populizm, i na dodatek tani. Nie będę się wypierał, gdyż prawdą jest, że świnia nie wyprze się koryta, tak i ja nie wyprę się ludu. Na koniec zostawię Konfę i Agrounię z pytaniem, co zatem trzeba zrobić, aby lud ich wybrał?





Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka