Taki krótki wywód. Kiedyś w wolnej chwili, miałem czas i se myślałem (jak ten baca, co ino siedzi.a jak ma cas, to se siedzi i mysli), logikę postępowania NATO wobec "katastrofy" smoleńskiej. Otóż od Antoniego Macierewicza wiemy, iż dopóki nasz rząd nie upomni się o pomoc, NATO samo z taką propozycją nie wyjdzie. Tyko że...a co, jeśli polski rząd nie dba o interes NATO, ponieważ jest szantażowany, przez obce mocarstwo? Świadomie napisałem o interesie NATO, a nie interesie polskim, ponieważ, jak zawsze i wcześniej w historii, nasze racje, niespecjalnie obchodziły zachodnie mocarstwa. Tak było, i okazało się, że tak jest (przypomnieć tylko, jak "Zachód" był reprezentowany, na pogrzebie Prezydenta Polski. Jaka ranga urzędników i jakie alibii wymyślono, żeby uniknąć ceremonii). Natomiast dziwi mnie brak szerszej perspektywy analityków sytuacji, która nastąpiła po Smoleńsku. Ponoć faktycznie NATO i państwa zachodnie nie chcą, bo nie mogą pomóc. Ale co, jeśli rząd polski nie zwraca się z prośbą o pomoc, ponieważ jest w jakiś sposób uwiązany, szantażowany?Ja wiem, znaczna część Polaków, właśnie tak uważa. Ale dziwie się, że analitycy Paktu Północnoatlantyckiego, nie biorą takiej opcji pod uwagę. I nie chodzi mi o perspektywę Polski, jako członka i zagrożenia dla naszego kraju, ale właśnie zagożeń dla struktur NATO, właśnie dlatego, że polski rząd nie chce współpracować z NATO. Dziwi mnie, że choćby właśnie z tej perspetywy, NATO nie angażuje się w sprawę nagłej śmierci generałów sojuszu na terenie kraju, który nie należy do NATO, a który de facto, traktuje Pakt Północnoatlantycki, jako swojego wroga. Brak działań, brak pomocy, brak rozwiązań. A może właśnie teraz tego potrzebujemy? Może właśnie po to, wstąpiliśmy do Paktu?
1160
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (11)