Co ja poradzę, że po przeczytaniu książki Stephena Kinga, wzięło mnie na podzielenie się ze Wszystkimi dwoma podstawowymi wnioskami.
Pierwszy wniosek to taki, że tak dobrej powieści King nie napisał już dawno. Jeśli ktoś lubi klimat kultowego filmu lat osiemdziesiątych „Powrót do przyszłości”, oderwie się na czas „konsumowania” książki od rzeczywistości, na pewno.
„Dallas 63” nie jest komedią, jak „Back to the Future”. Jest całkiem na poważnie.
Rzymianie mówią, że nawet Herkules, kiedy ludzi kupa, nie dyskutuje na temat gustów. Czy jakoś tak....
Jednemu podoba się twórczość pana Gabriela, a Szymborska dostała Nobla, a ja mam chwilową szajbkę na punkcie tej książki.
***
Drugi wniosek też jest na poważnie.
Sam tytuł książki mówi, wokół jakiego wydarzenia kręcą się wszystkie wątki.
Każdy Amerykanin, zna dokładną datę i okoliczności tragicznej śmierci prezydenta Johna F. Kennedy'ego. Każdy zna trasę przejazdu, każdy szczegół. Ale dziś (po 10.04.10.) zastanawiam się, czy motywy zamachowca, zostały dobrze rozpoznane...
Otóż Lee Harvey Oswald, nie doczekał procesu. Właściwie, nie zdążył złożyć zeznań (a może zdążył?). Został zastrzelony przez Jacka Ruby'ego. Ledwie dwa dni, po aresztowaniu. Motywy i tego zabójcy również były niejasne.
Wszystko brzmi tajemniczo.
A czy wyjaśnienie tajemnicy '63, ma coś wspólnego z 10.04.?
Lee H. Oswald, pod koniec lat 50-tych wyjechał do Związku Sowieckiego.
STOP!
W latach pięćdziesiątych, obywatel amerykański wjeżdża do Sowietów, przebywa tam cztery lata i wraca swobodnie do USA.
STOP!
W kraju, gdzie szaleje terror komunistyczny, ludzi zamyka się w psychuszkach z powodu tzw. „schizofrenii bezobjawowej” np. ponieważ krytykuje się system. W kraju, gdzie największy wrogiem są Stany Zjednoczone, obywatel tego kraju uczy się języka rosyjskiego, znajduje pracę, kobietę, żeni się z nią i w 1963 roku wraca do USA, po czym zabija prezydenta.
To tak w skrócie.
JFK słynął z nieprzejednanego stosunku do komunizmu, Sowietów i jasno określonego, konfrontacyjnego (tak to nazwę) kursu wobec CCCP.
No właśnie...
Który prezydent przebił tą bezkompromisowość względem Imperium Zła?
***
Ronald Reagan, ledwie uszedł z życiem, po postrzale w 1981.
Zamachowiec James Brady bredził coś o motywach zamachu. Obsesja na punkcie aktorki Jodie Foster (sic!)
No właśnie...
Który prezydent był największym wrogiem radzieckiej/rosyjskiej władzy, jako ten nieprzejednany obrońca państw uciemiężanych i ciemiężonych przez Rosję?
Czy te dwa wydarzenia z roku 1963 i 2010, można połączyć jednym motywem?
***
Pragmatyzm Orbana. A może instynkt samozachowawczy?
On stara się dogadać z Putinem.
540
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze